Sprawa Trynkiewicza i system karny – Kampania strachu

| 1 lutego 2014
polskie wiezienie

Polskie wiezienie

Panika w Piotrkowie. Wraca morderca i będzie zabijać”, „Kiedywyjdę na wolność, będę znowu zabijał, to silniejsze ode mnie– powiedział Trynkiewicz”, „Trynkiewicz znów zabije? Prawdopodobieństwo jest stuprocentowe”, „Zwyrodnialec wychodzi na wolność, państwo bezradne”. Nie zabrakło też „akcentów socjalnych”…: „Luksusy dla bestii, ciasnota dla samotnych matek”.

Mariusz Trynkiewicz należy do grupy ostatnich osób skazanych w Polsce na karę śmierci pod koniec lat 80-tych, którym ustawa o amnestii z 1989 r. zamieniła karę na 25 lat pozbawienia wolności (w kodeksie karnym nie występowała wówczas kara dożywotniego pozbawienia wolności), których wyroki teraz dobiegają końca.

Trynkiewicz stał się „twarzą” prowadzonej w mediach obrzydliwej kampanii strachu i nienawiści. Wychodzący teraz z więzień, skazani na śmieć ćwierć wieku, temu zostali w niej całkowicie zdehumanizowani; mówi się o nich niemal wyłącznie jako o „bestiach”, mówi się, że jak tylko wyjdą na wolność od razu będą zabijać. Szerzy się panikę wśród rodziców: „Trynkiewcz czyha na twoje dziecko” itd., wręcz podżega do linczu.

Prawdą jest, że ludzie ci – a zwłaszcza Trynkiewicz – na ogół dopuścili się potwornych zbrodni. Absurdem jest jednak utrzymywanie, że kilkanaście osób jest jakimś szczególnie wielkim zagrożeniem dla społeczeństwa, biorąc pod uwagę, że w 2013 roku stwierdzono w Polsce 573 zabójstwa.

W mediach poświęca się tej sprawie tak nieproporcjonalnie dużo czasu (i mówi się w taki sposób), że można odnieść wrażenie, że jest to zagrożenie porównywalne z wojną czy katastrofą elektrowni jądrowej… Przede wszystkim trzeba podkreślić, że ludzie ci dopuścili się tych czynów wiele lat temu, że są już często w starszym wieku i w złym stanie zdrowia, a co najważniejsze – to, że kiedyś dopuścili się zbrodni, nie znaczy wcale, że muszą dopuścić się ich znowu.

Ustawa

Tymczasem rząd „wychodząc naprzeciw oczekiwaniom społecznym” opracował Ustawę o postępowaniu wobec osób z zaburzeniami psychicznymi stwarzających zagrożenie życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób, która umożliwia dalsze więzienie skazanych, już po odbyciu kary w tzw. Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym. Oficjalnie rząd twierdzi, że ta ustawa wymierzona jest w „niebezpiecznych przestępców skazanych wcześniej na karę śmierci” i ma „chronić przed nimi społeczeństwo”. Art.1 tej ustawy stwierdza:

Ustawa reguluje postępowanie wobec osób, które spełniają łącznie następujące przesłanki:

odbywają prawomocnie orzeczoną karę pozbawienia wolności lub karę 25 lat pozbawienia wolności, wykonywaną w systemie terapeutycznym,

w trakcie postępowania wykonawczego występowały u nich zaburzenia psychiczne w postaci upośledzenia umysłowego, zaburzenia osobowości lub zaburzenia preferencji seksualnych

stwierdzone u nich zaburzenia psychiczne mają taki charakter lub takie nasilenie, że zachodzi co najmniej wysokie prawdopodobieństwo popełnienia czynu zabronionego z użyciem przemocy lub groźbą jej użycia przeciwko życiu, zdrowiu lub wolności seksualnej, zagrożonego karą pozbawienia wolności, której górna granica wynosi co najmniej 10 lat

zwanych dalej „osobami stwarzającymi zagrożenie”.”

To nowe prawo dotyczy więc w rzeczywistości również sprawców drobnych przestępstw, skazanych nawet na kilkumiesięczne wyroki (tutaj warto wtrącić, że prawo to nie obejmie Trynkiewicza, który zakończy odbywanie kary przed wejściem ustawy w życie!), którzy stają się zależni od widzimisię dyrektora zakładu karnego w myśl Art. 9 ustawy:

Jeżeli wydana w trakcie postępowania wykonawczego opinia psychiatryczna i psychologiczna o stanie zdrowia osoby, o której mowa w art. 1 pkt 1, wskazuje, że osoba ta spełnia przesłanki określone w art. 1 pkt 2 i 3, dyrektor zakładu karnego występuje do właściwego sądu z wnioskiem o uznanie osoby, której dotyczy wniosek, za osobę stwarzającą zagrożenie. Do wniosku dołącza się opinię, a także informację o wynikach dotychczas stosowanych programów terapeutycznych i postępach w resocjalizacji.”

O umieszczeniu w ośrodku decyduje wprawdzie sąd, to jednak marna pociecha, gdy sądy bez szemrania „przyklepują” wnioski o tymczasowe aresztowanie, w sytuacji niejednokrotnego stosowania kilkuletnich „aresztów wydobywczych”.

Przestępczość i system

Tutaj mogą nasunąć się pytanie: „co nas obchodzą kryminaliści?”, „czy nie dostali tego, na co zasłużyli?”, „czy/dlaczego bardziej interesujemy się dobrem przestępców, niż ich ofiar?”. Problem przestępczości nie sprowadza się wyłącznie do takich czy innych wyborów jednostki, bądź jej indywidualnych predyspozycji. Nie wynika też, z „niezmiennej natury ludzkiej”, biologicznych uwarunkowań, ani z rzekomo nieuchronnej sprzeczności między interesami jednostki i ogółu.

Kwestia przestępczości jest ściśle związana z systemem społeczno-ekonomicznym. Trudno oczekiwać, że w warunkach kapitalizmu – systemu opartego na wyzysku ludzkiej pracy – ludzie nie będą ulegać demoralizacji. Jednak rozwiązaniem tych problemów nie jest państwo i prawo – są one częścią problemu.

Znaczna większość przestępstw ma swe źródło w koszmarnych warunkach życia, na jakie kapitalizm skazuje całe rzesze ludzi. I nie chodzi tu jedynie o materialny niedostatek. Żyjąc w społeczeństwie klasowym, ludzie uwikłani są w opresyjne struktury, nawet w najbardziej osobistych, intymnych aspektach swej egzystencji. Przykładowo: najwięcej zabójstw ma miejsce wśród najbliższych sobie osób, często członków rodziny. Podobnie rzecz ma się z gwałtami.

Trzymanie w ryzach

Jak jednak mogłoby być inaczej w sytuacji, gdy niewielka mniejszość sprawuje kontrolę nad warunkami pracy i życia ogromnej większości. System karny surowo ściga tzw. „przestępstwa pospolite”, czyli te, których dopuszczają się w ogromnej większości przedstawiciele klas niższych. Jako przestępstwo nie jest traktowany wyzysk, mimo, że dzień w dzień, całymi latami, miliardy ludzi na całym świecie są zmuszone pracować na rzecz kapitalistycznych wyzyskiwaczy.

Zadaniem państwowego aparatu przymusu nie jest ochrona „porządnych” ludzi przed tymi „złymi”. Jego zadaniem jest trzymanie w ryzach klas pracujących, utrzymywanie politycznej i ekonomicznej władzy klasy kapitalistycznej. Organy władzy państwowej z wielką wyrozumiałością traktują „pracodawców” naruszających prawa pracownicze czy unikających płacenia podatków. Na podobnie łagodne traktowanie nie mogą natomiast liczyć łamiący prawo przedstawiciele klas niższych.

Sprawę Trynkiewicza” i „ustawę o niebezpiecznych przestępcach”, należy rozumieć w szerszym kontekście neoliberalnej polityki: wraz z demontażem funkcji socjalnych państwa, cięciami, ograniczeniem praw pracowniczych i zwiększeniem niepewności zatrudnienia, następuje wzrost funkcji represyjnych państwa.

Zjawisko to zachodzi z różnym nasileniem na całym świecie. Szumnie wprowadzane programy w rodzaju nowojorskiego „zero tolerancji”, zakładające intensyfikację walki z drobną przestępczością, uzasadniano rzekomo wysokim poziomem przestępczości – co nie miało żadnego pokrycia w rzeczywistości. Tak naprawdę był to zmasowany atak na ubogich ludzi o wyraźnie rasistowskim charakterze – uderzając w szczególnie w mniejszości etniczne i imigrantów.

Populacja więzienna

Nie inaczej jest i w Polsce. Przy niezbyt wysokim poziomie przestępczości (w przeciwieństwie do tego, co wmawiają ludziom media i prawicowi politycy), Polska znajduje się w europejskiej czołówce, jeśli chodzi o liczbę osadzonych, zarówno w liczbach bezwzględnych, jak i w stosunku do liczby mieszkańców. Populacja więzienna w Polsce szybko wzrastała od niewiele ponad 50 tys. w 1990 do rekordowej liczby 91 tys. w 2007 r., co dawało liczbę 234 więźniów na 100 tys. mieszkańców (dla porównania w przeszło dwukrotnie ludniejszych Niemczech odpowiednie liczby wynosiły wówczas 74 tys. i 113 na 100 tys.). 2013 r. było to ponad 83 tys. Jakakolwiek godna tego miana lewica musi się sprzeciwiać przejawom wzrostu represyjności państwa – siły wrogiej większości społeczeństwa. Środkiem do rozwiązania problemów społecznych jest walka z nierównościami, bezrobociem i biedą, a nie zamykanie biednych w więzieniach.

Michał Wysocki

Więcej na ten temat:

Loïc Wacquant; Więzienia nędzy; Warszawa 2009

Krzysztof Mycka, Tomasz Kozłowski; Paradoksy polskiej polityki karnej, czyli jak zapełniamy więzienia nadużywając środków probacji;

http://ms.gov.pl/pl/probacja/2013/download,2400,1.html

Tags:

Category: Gazeta - luty 2014

Comments are closed.