James Baldwin – wieszcz rewolucji

| 1 września 2019
1963 r. James Baldwin z aktywistami ruchu praw obywatelskich na pierwszym planie, pierwszy z prawej.
1963 r. James Baldwin z aktywistami ruchu praw obywatelskich na pierwszym
planie, pierwszy z prawej.

James Baldwin urodził się 1924 r. w Nowym Jorku. Dorastał w Harlemie, w ponurych czasach segregacji rasowej i linczów na czarnoskórych obywatelach USA, dokonywanych przez członków społeczeństwa, „które brutalnie, na wszystkie możliwe sposoby mówiło ci wprost, że jesteś człowiekiem bezwartościowym”.

Był kolejnym dzieckiem Emmy Berdis Jones, która była zmuszona uciekać z rasistowskiego Południa. Niestety, również na Północy spotkała się z rasizmem. Ojczym Jamesa był osobą autorytarną. Z czasem ujaw- niła się u niego choroba psychiczna, dająca objawy w postaci paranoicznego strachu przed utratą życia.

Przyszły pisarz wychowywał się w różnorodnym środowisku. Uczęszczał do szkoły podstawowej w Harlemie, słynącej z tego, że posadę dyrektora objęła w niej pierwsza w historii czarnoskóra kobieta. Następnie podjął naukę w szkole średniej, gdzie większość stanowiła lewicująca żydowska młodzież.

Baldwin został również na kilka lat pastorem i kaznodzieją, jednak porzucił to zajęcie, gdyż był rozczarowany nierównościami klasowymi i obłudą, których był świadkiem w Kościele.

Po śmierci ojczyma zaczął pracować fizycznie w New Jersey. To wtedy zrozumiał, że za problemami zdrowotnymi jego przybranego ojca musiały stać bieda i rasizm, których doświadczał on na co dzień.

Po śmierci przyjaciela, który popełnił samobójstwo z powodu otaczającego go rasizmu i homofobii, James Baldwin wyjechał na wiele lat do Francji. Rasizm był powszechny również w tym kraju. Przedmiotem ataków we Francji byli Algierczycy.

W trakcie swoich licznych podróży Baldwin odwiedził Turcję, Szwajcarię, Ghanę i Senegal. Ostatnie lata życia spędził na walce z rakiem przełyku i depresją. Zmarł 30 listopada 1987 r.

Polityka

Zdaniem Baldwina „rola artysty jest rolą koniecznie polityczną i musi mieć za zadanie burzenie spokoju i marazmu intelektualnego, w jaki zapada większość społeczeństwa, usiłując oderwać się od realiów politycznej codzienności”. W jego książkach pojawiają sięmotywy rasizmu, miłości homoseksualnej. Mówił, że nie da się walczyć przeciwko prześladowaniom wobec tylko jednej społeczności, trzeba przeciwstawić się wszystkim prześladowaniom, ponieważ splatają się one ze sobą.

W 1957 r. Baldwin udał się do Little Rock, by wspierać czarnoskóre dzieci, które mogły bezpiecznie wejść do szkoły dopiero w asyście kilkuset żołnierzy. Brał udział również w słynnym Marszu na Waszyngton w 1963 r.

W 1966 r. Baldwin napisał esej zatytułowany „A Report from Occupied Territory” („Raport z okupowanego terytorium”), w którym przedstawił ulice miast amerykańskich jako strefę walk, a policjantów jako żołnierzy okupujących terytorium posiadających „metalowy numer na piersi, pistolet w kaburze i kołyszącą się pałkę naocznie pokazującą, co będzie, gdy bunt stanie się jawny”.

W swojej twórczości Baldwin podkreślał, iż w południowych stanach USA incydenty rasistowskie można interpretować w kontekście i psychoseksualności ich sprawców. Częstą praktyką podczas linczów była np. kastracja ofiar, co według Baldwina wynikało ze strachu o swoją seksualność i potrzeby pokazania swojej męskości poprzez pozbawianie ofiary genitaliów.

Uwagę Baldwina przyciągały również walki antykolonialne. W książce „The Fire Next Time” („Następnym razem pożar”) pisał, że dotychczas czarnym w Ameryce kazano wstydzić się Afryki, jednak walki wyzwoleńcze zmieniły oblicze Afryki i jej postrzeganie.

Spuścizna

Książki Baldwina były bardzo popularne. Do tego stopnia, że ludzie kradli jego książki i sprzedawali je w barach.

Baldwin nie chciał dać się zaszufladkować jako pisarz od kwestii rasistowskich. Ponieważ w swojej pracy poruszał również temat seksualności, jego książki „Mój Giovanni” początkowo nikt nie chciał wydać. Szansę na rozwiązanie problemów, o których pisał, upatrywał w radykalnym przeobrażeniu społeczeństwa. W iście socjalistycznym tonie pisał m.in.: „Kiedy mówię o radykalnym przeobrażeniu społeczeństwa […] chodzi mi na przykład o to, że każdy musi być przygotowany na starcie z bankami, z koncernami nieruchomości i z wszystkimi innymi grupami nacisku, które w rzeczywistości tworzą getta i trzymają dzieci w niewoli. Moją nadzieją jest to – a myślę, że jest to naszą jedyną nadzieją – że kiedy wszyscy poniżeni, wszyscy uciskani, wszyscy bici i wszyscy podbici zostaną w końcu oswobodzeni, wtedy my także uzyskamy wolność”.

Na język polski przetłumaczono sporą liczbę jego dzieł. Dziś można nabyć je tanio w internecie.

Mateusz Pidruczny

Category: Gazeta - wrzesień 2019

Comments are closed.