Program SAFE – Sejf pusty, zbrojenia na kredyt

| 1 marca 2026
27.02.26 Kobyłka koło Warszawy. Tusk w firmie zbrojeniowej PIT-RADWAR...
27.02.26 Kobyłka koło Warszawy. Tusk w firmie zbrojeniowej PIT-RADWAR…

Polska militaryzacja wchodzi na coraz to nowe poziomy. W ostatnich tygodniach dyskusja na jej temat została zdominowana przez program SAFE (czytany z angielskiego: „sejf”).

Partie koalicji rządowej (wspierane niestety przez Partię Razem) mocno prą, aby ten program przyjąć. Przeciwna jest prawicowa opozycja, od PiS po obie Konfederacje. Przy czym obie strony tego zaciętego sporu są oczywiście zgodne co do potrzeby dalszej turbomilitaryzacji Polski za ogromne pieniądze.

Skąd więc cała kłótnia przypominająca momentami tani kabaret?

Program SAFE (skrót od angielskiej nazwy „Security Action for Europe”, oznaczający także słowo „bezpieczny”) to zatwierdzony w połowie lutego przez Radę Unii Europejskiej nowy unijny instrument finansowy.

W jego ramach chętne państwa członkowie Unii mogą zaciągnąć pożyczki na cele militarne w określonej kwocie i wydać je do 2030 r. według przyjętego planu.

Oprocentowanie tych pożyczek ma być takie, jak unijnych obligacji. W pierwszym roku ma wynosić 3,17%. Przez pierwsze dziesięć lat od otrzymania danej części tej pożyczki mają jednak być spłacane tylko odsetki. Później spłacana ma być sama pożyczka – przez kolejne 45 lat.

Kwota pożyczki planowanej do zaciągnięcia przez Polskę w ramach SAFE to ok. 43,7 mld euro, czyli ok. 184 mld zł. Stanowi to blisko jedną trzecią całego programu i jest wartością znacznie przewyższającą udział jakiegokolwiek innego państwa. Druga w kolejności Rumunia planuje pożyczyć 16,7 mld euro.

Zapłacą przyszłe pokolenia (jeśli się pojawią)

Faktycznie mamy do czynienia z zadłużaniem się na ogromną skalę na cele militarne, za co zapłacić mamy nie tylko my, ale także nasze dzieci i wnuki. Jeśli oczywiście ich jako społeczeństwo doczekamy, co nie jest oczywiste także z powodu celu tej pożyczki. Dodajmy, że koalicja rządowa dodała w Senacie do pierwotnej wersji ustawy o SAFE poprawkę, w której zaznaczono, że spłata długu nie będzie się odbywać z budżetu Ministerstwa Obrony Narodowej. Innymi słowy rządzący zapewniają nas, że nie naruszy „zwykłych” wydatków na cele wojskowe. Czyli oprócz gigantycznych, w tym momencie, pieniędzy na zbrojenia – w 2026 r. całość wydatków militarnych ma wynieść ponad 200 mld zł (blisko 22% wydatków budżetu państwa) – będą dodatkowo spłacane odsetki od SAFE, a po 10 latach sama pożyczka.

Program jest więc dalszym drenażem pieniędzy, które mogłyby zostać wydane na cele społeczne. Jest też dalszym potęgowaniem wyścigu zbrojeń w regionie, w który Polska jest od lat uwikłana. Realizowany pod hasłem bezpieczeństwa faktycznie czyni mieszkańców i mieszkanki Polski mniej bezpiecznymi. Oznacza dalsze kroki ku budowaniu gospodarki wojennej, w której produkowana w Polsce broń w zwiększonym stopniu zasilać będzie wojny prowadzone przez zachodnich sojuszników. Wiemy, że już polski trotyl przyczyniał się do ludobójstwa w Strefie Gazy. Kolejne środki pompowane w przemysł zbrojeniowy spotęgują zarówno handel bronią z polskim udziałem, jak i militarne relacje Polski z jej skorymi do wojny sojusznikami.

Co więcej budowanie własnej potęgi militarnej spotęguje tylko konfrontacyjny kierunek przybierany przez polskich rządzących w ich chęci wzmacniania własnej pozycji w powiązaniu z obroną hegemonii świata zachodniego.

W naszym regionie oznacza to głównie konfrontację z Rosją w walce o wpływy w Europie Wschodniej. Najbardziej tragicznym jej przejawem jest wojna w Ukrainie, która wkroczyła właśnie w piąty rok trwania. Polscy rządzący radośnie wpisują się w zderzenie imperializmów zachodniego z rosyjskim, widząc w tym realizację własnej ekspansji i własnych interesów. Żądania demilitaryzacji po obu stronach frontu tego zderzenia są oczywiście poza ich horyzontem nawet na poziomie wyobraźni – ostatecznie określanej ich pozycją klasową.

...równie militarystyczny Karol Nawrocki.
…równie militarystyczny Karol Nawrocki.

Twarze militaryzmu: unioniści kontra trumpiści

Niestety krytyki SAFE wychodzącej z pozycji sprzeciwu wobec militaryzmu nie usłyszymy w kręgach parlamentarnych. Tu linia podziału dotyczy stosunku do UE i Trumpa. Polscy miłośnicy Trumpa z PiS i Konfederacji chcą się zbroić, ale bez Unii.

Ich obawa dotyczy tego, że SAFE znacza mniej broni kupowanej z USA, a sam program zacieśni unijną współpracę wojskową i polityczną. Obóz Tuska także chce współpracować z USA, ale jednocześnie dystansuje się od antyunijnych tyrad Trumpa, marząc o starym, dobrym, zjednoczonym „atlantyckim” imperializmie świata zachodniego.

Gdy rząd roztacza wizje, jak to fajnie będzie mieć te dodatkowe miliardy, jakby ktoś za darmo je rozdawał niczym cukierki w przedszkolu, to prawicowa krytyka SAFE sprowadza się głównie do haseł o „niemieckim bucie” (z nadzieją na but amerykański) i lęków, że „zabiorą nam pieniądze, jak nie uznamy 240 płci”. Tak dokładnie ujął to Mariusz Błaszczak, były pisowski Minister Obrony Narodowej, dając pokaz obsesji i uprzedzeń charakterystycznych dla jego obozu politycznego.

W momencie pisania tego tekstu nie wiemy jeszcze, co z programem SAFE zrobi Nawrocki, czy ustawę go dotyczącą podpisze, czy zawetuje. Jest przekonanym trumpistą, ale kocha wielką armię, więc ma dylematy niczym szekspirowski Hamlet.

Co by jednak nie zrobił, jedno jest pewne – pęd ku militaryzmowi trwa. Podziały wśród militarystów są zawsze mile widziane, gdy powodują problemy w nakręcaniu tego pędu.

Jednak zahamować go możemy tylko budując rzeczywisty ruch antywojenny, a w jego ramach ruch polityczny pokazujący, że nie jesteśmy skazani na bycie na zmianę mięsem roboczym i mięsem armatnim w imperialistycznej rywalizacji mocarstw.

Filip Ilkowski

Tags:

Category: Gazeta - marzec 2026

Comments are closed.