Skąd protesty w Rosji?

| 1 marca 2021
24.01.21 Petersburg
24.01.21 Petersburg

Ogromne demonstracje w Rosji to wyzwanie dla reżimu Władimira Putina. Są odbiciem dziesięcioleci porażek poniesionych przez reżimy neoliberalne i stalinowskie — i zasługują na dużo lepsze przywództwo.

Masowe protesty to wynik biedy, braku demokracji i nierówności doświadczanych w Rosji pod rządami Putina.

Średnie dochody realne spadały przez pięć z siedmiu ostatnich lat — w zeszłym roku o 3,4%. W 2020 r. przeciętny Rosjanin miał do dyspozycji o 11% dochodu mniej w porównaniu z rokiem 2013 — a najdotkliwiej odczuli tę sytuację pracownicy.

Z szeregu raportów wyłania się obraz Rosji, która w ciągu ostatnich 30 lat stała się w skali świata krajem o największych nierównościach.

Badanie z 2017 roku wykazało, że 10% Rosjan posiada 87% bogactwa całego kraju, gdy dla Stanów Zjednoczonych wskaźnik ten wynosi 76%.

Zwykli Rosjanie mierzą się z gwałtownie rosnącym bezrobociem, szalejącą pandemią koronawirusa i całkowicie nieadekwatną opieką zdrowotną oraz spadającymi zarobkami.

A gdy odważą się głośno o tym mówić i demonstrować, grożą im surowe represje.

W miarę jak Putin tracił na popularności, w zeszłym roku wprowadzano nowe przepisy, mające na celu rozprawienie się z kampaniami prowadzonymi online, ograniczające prawo do protestowania i dające więcej uprawnień policji.

Aleksiej Nawalny urósł do głównej postaci protestów, kanalizując opozycję wobec Putina wyłaniającą się na polu bitew toczonych wewnątrz klasy panującej od upadku ZSRR w 1991 roku.

Upadek reżimów Europy Wschodniej nie oznaczał przejścia od socjalizmu do kapitalizmu. Od 1928 roku mieliśmy w Rosji do czynienia z nową postacią społeczeństwa klasowego, z kapitalizmem państwowym.

Na ruinach klęski rewolucji październikowej 1917 roku biurokracja państwowa stała się nową klasą panującą, opartą na własnej kontroli środków produkcji.

Zatem krok w kierunku kapitalizmu wolnorynkowego oznaczał polityczną reorganizację istniejącego systemu, a nie rewolucję społeczną.

Brytyjski marksista Chris Harman opisał ten proces jako „krok w bok” od jednej formy kapitalizmu do innej. Przejście do kapitalizmu rynkowego pod koniec lat 80. dwudziestego wieku zostało wykorzystane, by pognębić zwykłych ludzi.

Joseph Stiglitz był niegdyś głównym ekonomistą i wiceprezesem Banku Światowego. Jednak później zwrócił się przeciwko neoliberalnej napaści na Rosję.

Mówił mi.in: „Ludziom powiedziano, że kapitalizm przyniesie dobrobyt na niespotykaną skalę.

W rzeczywistości przyniósł biedę na niespotykaną skalę, której wyznacznikiem było nie tylko obniżenie stopy życiowej, ale również skrócona długość życia oraz inne wskaźniki pokazujące ogromne pogorszenie się jakości życia.

Liczba osób żyjących w biedzie wzrosła o 40-50 procent, a jedno na dwoje dzieci żyje w rodzinach poniżej granicy ubóstwa.”

Borys Jelcyn był pierwszym prezydentem Rosji po upadku ZSRR. Jego rządy balansowały pomiędzy trzema grupami.

Jedna była złożona z byłych pracowników KGB i aparatu bezpieczeństwa, którzy wciąż odgrywali główną rolę w rządzie.

Nie ufali Jelcynowi, który mógł wysługiwać się Zachodowi. Jelcyn próbował zatem wykluczyć ich z gry.

Kolejna grupa to ta, którą z Jelcynem łączyły relacje osobiste lub rodzinne.

Niektórzy byli blisko związani z postaciami starego reżimu, ale nie chcieli być bezpośrednio z nimi kojarzeni. Trzecią grupę stanowili oligarchowie, którzy przy okazji „terapii szokowej” przechwycili najbardziej lukratywne sektory gospodarki.

Uwłaszczyli się na prywatyzacji, wyprzedażach i ogólnym chaosie gospodarczym, który najbardziej wpływowe osoby wykorzystały, by przekupywać urzędników i plądrować majątek państwowy.

Często byli związani z poprzednim systemem, ale chcieli też ułożyć się z zachodnimi korporacjami międzynarodowymi i politykami.

Oligarchowie byli częściowo powiązani z panującymi elitami, ale mieli też oddzielne interesy. Putin, który został prezydentem w 1999 roku, nie wierzył w lojalność tej grupy.

Aby skonsolidować władzę, zaczął ścierać się z oligarchami, a czasami posuwał się do ich usuwania – posunięciami finansowymi lub fizycznie. To jeden z powodów, dla których część z nich wylądowała w Londynie, który przezwali „Moskwą nad Tamizą”.

Nawalny

Nawalny wyłonił się jako polityk, który fałszywie przypisuje sobie zdolność do wyrażenia buntu przeciwko Putinowi. Prze- mawia także w imieniu części bogaczy, którzy zostali wcześniej przez Putina pominięci.

Nawalny kilka razy zmieniał polityczne barwy. Zaczynał jako klasyczny neoliberał, żądający, by rynków w żaden sposób nie powstrzymywać, by prywatyzacja wszystko staranowała, a prawa pracownicze zostały zlikwidowane.

To nie przyniosło mu popularności. Wynalazł się więc nowo jako rosyjski nacjonalista. W 2006 roku wspierał odbywający się co roku Ruski Marsz, który przyciąga antysemitów, islamofobów i faszystów.

Protestujący na Ruskich Marszach skandują: „Rosja dla Rosjan”, a niektórzy mówcy głoszą homofobiczne i rasistowskie teorie spiskowe. Na niektórych demonstracjach popieranych przez Nawalnego pojawiały się swastyki.

W 2011 Nawalny pojawił się w nagraniu wideo, w którym porównał migrantów muzułmańskich do „plagi karaluchów”.

Jednak zdobywanie poparcia hasłami nacjonalistycznymi i rasistowskimi oznacza rozpychanie się na zatłoczonej platformie. Ugrupowanie faszysty Władimira Żyrinowskiego zajęło trzecie miejsce w ostatnich wyborach parlamentarnych i jego ohydny program cieszy się znaczącym poparciem.

A i samo państwo także krzewi nienawiść do muzułmanów i mniejszości.

W latach 1999-2000, gdy Putin przejął prezydenturę, przeprowadzono szturm Groznego, w wyniku którego stolica Czeczenii została doszczętnie zniszczona. Operacja ta miała zastraszającym ostrzeżeniem dla muzułmanów żądających niepodległości od państwa rosyjskiego.

W ostatnich latach państwo organizowało ataki terrorystyczne lub nimi manipulowało, aby w ten sposób demonizować muzułmanów i usprawiedliwiać nadzwyczajne uprawnienia państwa.

Podczas fali protestów przeciwko Putinowi dziesięć lat temu Nawalny odkrył, że popularne są bardziej lewicowe idee.

Zmienił swoją narrację na bardziej elastyczną – „antykorupcyjną”. Podejmuje również tematy takie, jak podwyżki płac dla pracowników administracji państwowej i lepsze emerytury dla wszystkich.

Czasami jest przedstawiany jako marionetka Zachodu. Pewne jest, że Joe Biden użył represji w stosunku do uczestników ostatnich protestów, aby zasygnalizować bardziej agresywny kurs wobec Rosji w porównaniu z polityką Donalda Trumpa.

Tradycyjnie wykazując się hipokryzją w kwestiach demokracji, Departament Stanu USA ochoczo potępił ataki na zwolenników Nawalnego.

Jednak Nawalny jest kimś więcej niż tylko postacią, którą USA i nuklearny sojusz NATO mogłyby wykorzystać. Może przetrwać politycznie jedynie poprzez kontynuację promowania idei rosyjskiego nacjonalizmu.

Wyłonienie się prawdziwej lewicowej opozycji wobec Putina utrudniane jest przez fakt pojawiania się na scenie politycznej fałszywych sił opozycyjnych. Gromadzą się one wokół idei neoliberalnych lub pragnień powrotu do stalinizmu.

Ostatnie znaczące protesty miały miejsce w 2011 roku podczas „śnieżnej rewolucji”, która była reakcją na sfałszowane wybory parlamentarne.

Protesty te miały trzech głównych liderów. Jednym z nich był Nawalny.

Drugim był Borys Niemcow, jeden z kluczowych zwolenników Jelcyna, który w latach 90. sprawował urząd wiceprezydenta.

W późniejszych latach stał się jawnym krytykiem Putina.

Jednak jego opozycja polegała na nawoływaniu do powrotu do sytuacji z początków panowania gospodarki wolnorynkowej, która zniszczyła ludziom życie – raczej nie stano- wiło to atrakcyjnego programu.

Niemcow został zastrzelony w 2015 roku, dwa dni przed planowaną demonstracją, która miała wyrażać niezadowolenie ze skutków kryzysu finansowego oraz sprzeciw wobec zaangażowania Rosji w wojnie domowej na Ukrainie.

Siergiej Udalcow odgrywa ważną rolę. Jest szeroko postrzegany jako przywódca „lewicowej opozycji” wobec Putina i stoi na czele Awangardy Czerwonej Młodzieży.

Jednak jego lewicowość to tęsknota za Związkiem Radzieckim. Udalcow pozuje z portretami Stalina i broni horrorów lat 30. XX wieku, kiedy to wszystkie zdobycze rewolucji 1917 roku zostały zaprzepaszczone.

Partia komunistyczna to główna „opozycja parlamentarna”, która uzyskała 13% głosów w wyborach parlamentarnych – ściśle kontrolowanych i skorumpowanych – w 2016 roku

Stanowi ona jednak przeszkodę dla pojawienia się prawdziwej lewicy. W zasadzie wspiera Putina bardziej niż mu się przeciwstawia. Jednak odłamy tej partii wydają się obecnie gotowe poprzeć Nawalnego.

Odważne protesty z ostatnich miesięcy zasługują na dużo lepszą polityczną reprezentację niż wszystkie główne siły, które twierdzą, że stanowią opozycję

Ani zreformowany liberalizm, ani powrót do stalinizmu nie zapewnią tego, czego potrzebują zwykli ludzie.

Protestujący, którzy rzucają wyzwanie Putinowi i jego państwowym bandytom, mogą zachęcić pracowników do aktywnego przeciwstawiania się reżimowi.

W takim rozwoju wypadków pokładamy nadzieję. Oraz w tym, że prawdziwe idee socjalistyczne i roku 1917 odrodzą się na masową skalę.

Tłumaczyła Agnieszka Kaleta

Artykuł ukazał się w brytyjskim tygodniku Socialist Worker

Tags:

Category: Gazeta - marzec 2021, Gazeta - marzec 2021 - cd., Uncategorized

Comments are closed.