10. rocznica rewolucji tunezyjskiej – powstanie, które rozpoczęło Wiosnę Arabską

| 1 stycznia 2021
Rewolucja tunezyjska

10 lat upłynęło od rozpoczęcia rewolucji tunezyjskiej. Nick Clark opowiada, jak obaliła ona dyktatora, sprowokowała kolejne zma- gania i wstrząsnęła światem.

Rewolucje zdają się przychodzić znikąd. Ta, która zaczęła się przed dekadą w Tunezji, w Afryce Północnej, zmieniła świat.

Minęło 10 lat, odkąd 26-letni sprzedawca owoców i warzyw Mohamed Bouazizi oblał się benzyną przed siedzibą gubernatora w swym rodzinnym mieście Sidi Bouzid. Krzyknął: „Jak mam zarobić na życie?”, a następnie podpalił się. Wcześniej tego dnia policja obrzuciła Mohameda wyzwiskami, pobiła go i skonfiskowała jego wóz. Nie mając pieniędzy na łapówkę dla gliniarzy, poszedł on do biura gubernatora błagać o zwrot wozu. Gdy został zignorowany, wyszedł i wrócił z kanistrem benzyny.

Mohamed wychował się w biedzie, w zaniedbanej przez reżim części Tunezji. Jak wielu ludzi w jego wieku, nie mógł znaleźć pracy. Z ledwością zarabiał na utrzymanie ośmioro swej rodziny, których miał pod swą opieką.

Nie po raz pierwszy też Mohamed był nękany przez policję. „Wyobraźcie sobie, jakich represji musiał doświadczać młody człowiek żeby zrobić coś takiego” – powiedziała później reporterom jego siostra Leila. „W Sidi Bouzid ludzie bez znajomości i pieniędzy na łapówki są upokarzani i obrażani – nie daje się im żyć.”

Ten sam dzień – 17 grudnia – był dniem pierwszej demonstracji rewolucji.

Na miejscu zdarzenia zebrał się tłum, i to zgromadzenie przerodziło się w rodzaj prote- stu rzadko widziany w Sidi Bouzid. W następnych dniach poobne protesty rozszerzyły się na inne miasta i miasteczka. W tych miejscach stopa bezrobocia była nawet wyższa niż ogólnokrajowa średnia w wysokości 13%. „Nierówna dystrybucja bogactwa była ważnym aspektem rewolucji w Tunezji” – wyjaśnia Jaouhar Bani, tunezyjski soc- jalista.

Rewolucję napędzały regiony, w których jednym z głównych prob- lemów był brak pracy. „Zaczęło się na peryferiach, na obszarach gdzie najbardziej brakowało perspektyw, a nas- tępnie przeniosło się do dużych miast i stolicy.”

Już demonstracje przeciwko bezrobociu w tunezyjskim regionie Gafsa w 2008 dały przedsmak tego, co miało nadejść. Pracujący w zlokalizowanych tam kopalniach fosforanu byli często jedynym źródłem dochodu dla swych rodzin. Kiedy więc bezrobotni wyszli na ulice, górnicy fos- foranu dołączyli do nich i rozpoczęli strajk. To wszystko przerodziło się w małe powstanie, które jednak nie rozprzestrzeniło się i w końcu zostało stłumione za pomocą masowych represji.

Protesty z 2010 rozszerzyły się, i wkrótce obróciły się przeciwko reżimowi. Stało się tak częściowo dlatego, że było jasne, iż bezrobocie jest powiązane z korupcją w rządzie. Innym powodem były represje ze strony państwa. Trwająca 23 lata dyktatura Ben Alego utrzymywała płace i warunki pracy na niskim poziomie za pomocą brutalnych represji policyjnych.

„Wszystko jest powiązane z dyktaturą” – mówi Jaouhar. „To ubodzy cierpią z powodu represji. Kiedy walczą z policją, to wiedzą, że walczą z tym samym reżimem, który przez lata stosował wobec nich represje.”

W miarę jak protesty się przedłużały, akcje gliniarzy zaczęły powo- dować ofiary śmiertelne. W całej serii masakr w Kasserine i Thala, w centralnej Tunezji, reżimowi snajperzy otwo- rzyli ogień do demonstrantów. Jednak represje wzmagały tylko aktywność. Demonstracje przeniosły się do wielkich miast, do szkół i uniwersytetów. Protestujący zaczęli się doma- gać obalenia Ben Alego.

Co ważne powstanie popchnęło do działania największy związek zawodowy w Tunezji, UGTT.

Tak jak liderzy związkowi w innych krajach, przy- wódcy UGTT postrzegali swą rolę jako mediatorów pomiędzy swoimi człon- kami a tunezyjską klasą rząd- zącą.

Byli oni blisko związani z reżimem Ben Alego, który wykozystywał ich do powstrzymywania oporu pra- cowników.

Jednak w miarę rozszerzania się rewolucji UGTT się pod ogromną presją swych szeregowych członków.

Wielu z nich dołączyło do protestów i zaczęło organizować strajki na własną rękę.

UGTT zwołał strajk generalny na 14 stycznia.

W przeddzień strajku Ben Ali wygłosił rozpaczliwe przemówienie proponując ustępstwa, jednak odpowiedzią był jedynie gniew.

W dzień strajku dyktator ogłosił stan wyjątkowy, jednak armia zwróciła się przeciwko niemu. Choć wojsko aresztowało niektórych członków jego rodziny, Ben Alemu udało się uciec do Arabii Saudyjskiej. Powstanie na tym się nie zakończyło.

Premier Muhammad al-Ghannuszi ogłosił że przejmuje władzę jako tymczasowy prezydent, jednak Tune- zyjczycy chcieli odejścia całego reżimu.

Raz za razem na ulicach wybuchały protesty. Choć przywódcy UGTT poparli nowy rząd, to członkowie związku w regionach w całym kraju kontynuowali strajki. 27 lutego zmusili oni do dymisji również al-Ghannusziego i jego rząd.

Rewolucja odbiła się głośnym echem na całym świecie. Zadała ona kłam twierdzeniom, których używali USA i ich sojusznicy, by uzasadnić prowadzone przez siebie wojny i interwencje na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej.

Twierdzili oni, że Arabowie i muzułmanie są zbyt konserwatywni, i że “demokracja” może przyjść do nich jedynie poprzez inwazje, a postęp przez wolny rynek. Jednak ta rewolucja na rzecz autentycznej demokracji zagroziła dyktatorom, którzy mieli współpracować z amerykańską potęgą.

To, co stało się w Tunezji, było inspiracją dla buntów i powstań w innych krajach arabskich.

Zaledwie kilka dni po upadku Ben Alego ogromne demonstracje 25 stycznia zainicjowały rewolucję egipską.

Ich uczestnicy skandowali: „Rewolucja w Tunisie, rewolucja w Egipcie!”. To była również inspiracja dla ludzi w innych krajach.

Rok 2011 okazał się być rokiem protestów i buntu przeciwko tej samej polityce cięć i wolnego rynku, która wznieciła rewolucję tunezyjską.

Zapanowało poczucie, że opór jest możliwy, i że może on zwyciężyć. Rewolucja, która zaczęła się w Tunezji miała w tym procesie decydujące znaczenie.

Socjalistom dostarczyła ona dowodu na to, że rewolucja może stać się rzeczywistością, i że nie jest ona tylko odległą historią czy też abstrakcyjną teorią.

Był to przykład na to, że jest alternatywa dla przygnębiających ograniczeń parlamentu i partii socjaldemokratycznych, które są lustrzanym odbiciem prawicy.

Pokazał on, że rewolucja jest możliwa, i że może ona zmienić świat.

Tłumaczył Jacek Szymański

Category: Uncategorized

Comments are closed.