Musimy się zjednoczyć przeciwko Trumpowi i zrewoltowanej skrajnej prawicy

| 1 lutego 2021
06.01.2021. Zwolennicy Trumpa w Kapitolu

Na wezwanie Trumpa, wygłoszone podczas wiecu w Waszyngtonie w środę, 6 stycznia, kilkutysięczny tłum rasistów i faszystów niosących flagi Konfederacji oraz inne symbole nienawiści dokonał szturmu na Kapitol dokładnie w czasie, gdy w Kongresie liczone były głosy oddane w wyborach prezydenckich. Atak popleczników Trumpa na siedzibę parlamentu jest głęboko niepokojącym wydarzeniem, które dowodzi pilnej potrzeby zorganizowania się przeciwko tej rosnącej sile.

Była to kolejna z długiej serii siłowych prowokacji zwolenników Trumpa, ze zorganizowanymi faszystami jako rdzeniem. Skrajna prawica mobilizowała się przez cały okres prezydentury Trumpa, stawiając przede wszystkim na osoby popierające rasistowską i antyimigrancką retorykę prezydenta, zwolenników „ponownego otwarcia” [biznesu] oraz wyznawców teorii spiskowych wokół pandemii i rzekomo sfałszowanych wyborów prezydenckich.

Podczas wydarzeń, do których doszło w Waszyngtonie, odbywały się również groźne marsze na siedziby władz stanowych, m.in. w Kalifornii, Nowym Meksyku i Indianie. W Atlancie, w stanie Georgia, kilkuset bojówkarzy zebrało się pod siedzibą władz, wymuszając tym ewakuację personelu. W Topeka, w stanie Kansas, protestujący włamali się do tamtejszego Kapitolu. Z kolei przed siedzibą władz stanowych w Columbus, w stanie Ohio, do zwolenników Trumpa dołączyła duża grupa (często uzbrojonych) członków faszystowskiej organizacji Proud Boys. Otoczyli oni i brutalnie pobili protestującego na ulicy antyfaszystę. Członkowie tej organizacji byli również obecni w kilkusetosobowym tłumie w stolicy stanu Oregon, gdzie zdecydowano się na pozamykanie budynków.

Czy to próba puczu?

Rodzi się pytanie, dlaczego policja nie zdołała opanować sytuacji i tak łatwo wpuściła ten motłoch do Kapitolu? Wyjątkowo wyraźnie kontrastuje to z postawą służb podczas buntu Black Lives Matter (BLM). Te podwójne standardy są głęboko zakorzenione w historii rasizmu w amerykańskiej policji, której funkcjonariusze są ogólnie przychylni Trumpowi. Powszechnie wiadomo również, że otwarcie faszystowskie ugrupowania od lat infiltrują policję i armię USA.

Niemniej jednak wojsku czy nawet policji federalnej daleko do gotowości do poparcia rebelii przeciw państwu. W wielu komentarzach nazwano to, co się stało, próbą zamachu stanu. Z pewnością w tym obłąkanym tłumie było wiele osób, które (zapewne podobnie, jak sam Trump) poparłyby zamach stanu, mający na celu zatrzymanie u władzy Trumpa. Jednak główny problem z tego rodzaju przekazem polega na tym, że uznaje się w nim, że skoro wynik wyborów nie został ostatecznie podważony, to znaczy, że wszystko jest w porządku i można rozejść się do domów.

Chociaż prawdą jest, że Trumpowi brakuje wsparcia instytucjonalnego, które umożliwiłoby mu przeprowadzenie zamachu stanu, to jednak sam wiec był istotnym pokazem siły popleczników Trumpa oraz członków ugrupowań skrajnej prawicy i faszystów, którzy działają obecnie na niespotykaną w najnowszej historii Stanów Zjednoczonych skalę.

Niebezpieczne sygnały

Prawicowy tłum, który zgromadził się w środę, przyćmił liczebnie zorganizowaną lewicę i antyfaszystów. Wprawdzie w wielu momentach oglądaliśmy parodię rekonstrukcji nieudanego puczu monachijskiego Hitlera [w 1923 roku], to jednak zagrożenia, jakie się z tym wydarzeniem wiąże, nie można bagatelizować. Przemoc ze strony rosnącej w siłę skrajnej prawicy jest nadal realnym zagrożeniem dla demonstrantów BLM, strajkujących pracowników i lewicy.

Chociaż iskrą zapalną środowej przemocy było fałszywe twierdzenie Trumpa, iż wygrał on wybory, to jednak cele ataków faszystów są znacznie szersze i obejmują m.in. niedawny bunt przeciwko rasizmowi, cały ruch BLM, prawa rozrodcze kobiet, osoby LGBTQ+, związki zawodowe oraz całą zorganizowaną klasę pracującą.

Faszyzm jest ruchem rozpaczy – przede wszystkim klasy średniej, która obrywa podczas kryzysów, ale nie ma możliwości prowadzenia kolektywnej walki o poprawę swoich warunków ekonomicznych. Widzieliśmy to wyraźnie w 2020 r., gdy zwolennicy skrajnej prawicy, wywodzący się w większości z klasy średniej, demonstrowali w sprawie ponownego otwarcia firm, co naraziłoby pracowników na większe ryzyko. W tym samym czasie pracownicy protestowali i strajkowali, domagając się zapewnienia bezpieczniejszych warunków pracy. Protesty przeciwko ekonomicznym skutkom lockdownu przyniosły wzrost poparcia dla skrajnej prawicy. W miarę jak rząd będzie forsował kolejne cięcia oszczędnościowe w ramach walki z ekonomicznymi skutkami pandemii, coraz więcej ludzi może zacząć pokładać nadzieję w prawicowych rozwiązaniach, które oferował Trump, albo w czymś jeszcze gorszym.

Przez cały czas trwania recesji gospodarczej, która zaczęła się w 2008 r., skala wzrostu poparcia dla lewicy w USA dorównywała lub przekraczała skalę wzrostu poparcia dla prawicy. Wydawało się, że ruch Occupy Wall Street, który wyrósł ze sprzeciwu wobec ratowania banków oraz wobec systemowych nierówności, przyciągnął więcej zwolenników niż zrewoltowany odłam Partii Republikańskiej – Tea Party. W 2013 roku, po morderstwie Trayvona Martina, narodził się ruch BLM, który odrodził się ponownie w ostatnim roku. Poza tym byliśmy świadkami gwałtownego rozrostu Demokratycznych Socjalistów Ameryki.

Od czasu próby zjednoczenia prawicy w Charlottesville, w stanie Wirginia, w 2017 roku , mobilizacjom skrajnej prawicy często towarzyszą kontrmanifestacje lewicy i antyfaszystów. Jednak skala niedawnych protestów przeciwników lockdownu, kampanii przeciw „skradzionym” wyborom i wydarzeń w Waszyngtonie wymagają reakcji lewicy na skalę znacznie większą niż do tej pory. Najnowsza odsłona spektaklu przeraziła większość Amerykanów.

Odpowiedź lewicy

Aby przeciwstawić się tej prawicowej sile, lewica musi zjednoczyć się w możliwie najszerszy ruch wszystkich ludzi odrzucających rasizm – niezależnie od tego, czy głosowali oni na Bidena, czy nie. Taki zjednoczony ruch ma szansę zatrzymać skrajną prawicę. Aby tak się stało, musimy dążyć do zjednoczenia milionów zwolenników Berniego Sandersa, tysięcy nowych członków Demokratycznych Socjalistów Ameryki, około 26 milionów ludzi uczestniczących w antyrasistowskim buncie w zeszłym roku oraz wszystkich tych, którzy uważają się za przeciwników rasizmu i faszyzmu.

Oznacza to odrzucenie argumentacji niektórych liberalnych przeciwników Trumpa, którzy uważają, że konfrontacja ze skrajną prawicą przynosi efekt przeciwny do zamierzonego oraz że lepiej ją ignorować, jak również tych, którzy chcieliby ograniczyć antyfaszyzm do skrajnej lewicy, wykluczając organizacje głównego nurtu polityki. Jako aktywni członkowie lokalnych i ogólnokrajowych koalicji w Marx21 opowiadamy się za budowaniem szerokiego antyfaszystowskiego oporu – w tym także o zasięgu międzynarodowym, na przykład w ramach kampanii World Against Racism, czyli globalnej sieci aktywistów organizujących marsze, wiece oraz akcje przeciwko rasizmowi i faszyzmowi w dniach 20 i 21 marca, tj. w ustanowionym przez ONZ międzynarodowym dniu walki z dyskryminacją rasową. Ten rodzaj skoordynowanego międzynarodowego wysiłku może zaktywizować sprzeciwiającą się faszyzmowi większość.

Faszyzmu nie da się pokonać tylko przy urnach wyborczych. Konieczne są masowe demonstracje na ulicach wszędzie tam, gdzie pojawiają się faszyści. Udział ludzi, którzy chcą chronić naszą demokrację i oddane głosy w walce przeciw prawicy, jest mile widzianym znakiem, ale nie możemy się do tego ograniczać. Skrajna prawica zyskuje, gdy jest jedyną siłą, która wyraża sprzeciw wobec istniejącego porządku i obiecuje dla niego alternatywę.

Potrzeba zawiązania szerokiego porozumienia przeciwko skrajnej prawicy nigdy nie była pilniejsza, ale to nie wystarczy, aby wyeliminować zagrożenie faszyzmem. Budując szeroki ruch masowy, socjaliści muszą także wzmocnić antykapitalistyczną lewicę, która potrafi zaproponować wyjaśnienie i sposób wykorzenienia rasistowskiej i faszystowskiej rozpaczy.

Republikanie i Demokraci

Wydarzenia w Waszyngtonie ujawniły również walkę w zgniłym łonie Partii Republikańskiej. Wielu dawnych członków ruchu Tea Party oraz ludzi skupionych wokół Trumpa chce sprzymierzyć się z odłamami pozaparlamentarnej skrajnej prawicy i pragnie powstania hybrydowej partii prawicowej na wzór niemieckiej AfD czy nawet francuskiego Zjednoczenia Narodowego Le Pen, które łączy pogarda dla demokracji przedstawicielskiej oraz obecność wpływowego elementu faszystowskiego.

Do tego projektu zaangażowano zwolenników Trumpa, którzy zaatakowali Kapitol. W następstwie tego zdarzenia wielu pomocników Trumpa opuściło okręt. Jednak druga strona tej batalii (Republikanie opowiadający się za „płynnym przekazaniem władzy”) nie są naszymi postępowymi sojusznikami. Oni także reprezentują interesy biznesu, popierają ataki na klasę pracującą oraz są gotowi wykorzystać rasizm, seksizm i chrześcijański fundamentalizm w walce o zachowanie władzy i przywrócenie „stabilizacji”, oznaczającej trwanie wyzysku.

Częścią problemu są także Biden i Harris. Problemem jest lekceważenie przez klasę rządzącą biednych. Ludzie należący do 1% najbogatszych wzbogacili się jeszcze bardziej podczas pandemii, podczas gdy pracownicy najemni i biedni zmagają się z niepewnością i trudnościami. Najbogatsi sprzeciwiają się powszechnej bezpłatnej opiece medycznej oraz wystawiają zarażonym koronawirusem rachunki za koszty ich leczenia i hospitalizacji. To jest dokładnie ten rodzaj barbarzyństwa płynącego z góry, który wzmacnia faszystów i skrajną prawicę. Powrót do „normalności” pod rządami Bidena i Harrisa nie jest żadnym rozwiązaniem.

Rozwiązanie leży poza mechanizmami państwowymi. Państwo i jego policja to instytucje istniejące po to, by chronić klasę posiadającą i są infiltrowane przez faszystów. Establiszment Partii Demokratycznej, „umiarkowanych” Republikanów i tak zwanego politycznego centrum jest przyczyną choroby, a nie lekarstwem. Zdegenerowane polityczne centrum ma do zaproponowania milionom jedynie zaciskanie pasa i nędzę. To kapitalizm rodzi faszyzm i rasizm, a odpowiedzią lewicy musi być przekonywanie, że inny świat jest możliwy. Nadszedł czas, aby nie tylko mobilizować się przeciwko faszyzmowi, ale także budować waleczną antykapitalistyczną lewicę, która będzie potrafiła stawić czoła wyzwaniom, które przed nami. 

Marx21, 7 stycznia 2021 r.

Marx21 jest siostrzaną organizacją Pracowniczej Demokracji w USA.

Tłumaczył Łukasz Wiewiór

Tags:

Category: Gazeta - luty 2021, Gazeta - luty 2021 - cd., Wydarzenia i spotkania

Comments are closed.