Prawo do aborcji – jak pokonać rząd?

| 1 stycznia 2021
13.12.20 Kraków
13.12.20 Kraków

Wchodzimy w nowy rok wiedząc, że ogromny ruch o prawa aborcyjne kobiet zadał dotkliwy cios rządzącym – ale co dalej?

Setki tysięcy ludzi wyszło na ulice miast i miasteczek. Wielu z protestujących nigdy przedtem nie wzięło udziału w jakichkolwiek protestach. Spadły notowania rządu. Zaufanie do policji zostało podważone. Wreszcie liczba osób popierających liberalizację prawa aborcyjnego jest dziś znacznie większa niż w okresie przed protestami.

Rekordowe, dwie trzecie (66%) społeczeństwa opowiada się za prawem do aborcji do 12 tygodnia ciąży (sondaż Ipsos dla OKO.press, opublikowany 29 grudnia 2020). To o 13 punktów procentowych więcej niż w badaniach z lutego 2019 roku. Liczba przeciwników zmalała o 9 pkt proc. w tym samym okresie – z 35 do 26 proc.

Wśród młodych osób w wieku 18-29 lat skok w liczbie zwolenników prawa do aborcji do 12. tygodnia był ogromny – od 48 proc. w lutym 2019 r. do 79 proc. w listopadzie 2020 r.!

W demonstracjach ostatnich tygodni największą grupę protestujących stanowili właśnie młodzi. Po raz kolejny mamy dowód na to, że masowe protesty to najlepszy sposób na zmianę poglądów w społeczeństwie.

Ogólnopolski Strajk Kobiet (OSK)

Od 22 października, gdy Trybunał Konstytucyjny ogłosił haniebne orzeczenie zakazujące niemal wszystkie aborcje w Polsce, głównym czynnikiem mobilizującym do protestów jest oburzenie. W całym kraju demonstracje organizowały różne ugrupowania. Przykładowo w Warszawie, w niedzielę 25 października, m. in. Pracownicza Demokracja i Młodzi Razem ogłosiły termin protestu i doszło do manifestacji tysięcy ludzi.

Czasami nawet pojedyncze osoby potrafiły drogą facebookową zorganizować bardzo liczne protesty.

Jednak niewątpliwie to Ogólnopolski Strajk Kobiet stał się ich głównym organizatorem.

OSK to zarówno grupa aktywistek o liberalnych lub lewicowych poglądach, jak i świetna nazwa, którą mogły wykorzystać tysiące kobiet w całym kraju do organizowania bezprecedensowych demonstracji w ich miastach i miasteczkach.

OSK i jej „filie” w całym kraju mają największy zasięg internetowy. Ludzie się mobilizują wtedy, kiedy Strajk Kobiet podaje datę, godzinę i miejsce startu kolejnych demonstracji.

Największą zasługą OSK jest to, że systematycznie organizuje takie protesty.

30.12.20 Buenos Aires. Zwycięstwo masowego ruchu o prawa kobiet do aborcji w Argentynie. Pomimo sprzeciwu Kościoła katolickiego i prawicy, w grudniu osiągnięto prawo do legalnej i darmowej aborcji do 14. tygodnia ciąży.
30.12.20 Buenos Aires. Zwycięstwo masowego ruchu o prawa kobiet do aborcji w Argentynie. Pomimo sprzeciwu Kościoła katolickiego i prawicy, w grudniu osiągnięto prawo do legalnej i darmowej aborcji do 14. tygodnia ciąży.

Polityka ruchu

Nie da się uciec od polityki. Sam ruch, który stawia masowy opór przeciwko okrutnym planom rządzących, jest polityczny. Polityką jest także wyjaśnienie celów ruchu i sposób na ich osiągnięcie.

Pierwszym celem ruchu był oczywiście obalenie decyzji trybunału o zakazie aborcji z powodu trwałych i nieodwracalnych wad płodu. Mimo, że cel ten nie został jeszcze osiągnięty, zakaz nie został dotychczas prawnie zrealizowany. Nie sprawdziły się pogłoski, że Kaczyński skorzysta z okazji przerwy świątecznej, by zażądać opublikowania orzeczenia.

Główny decydent obozu rządzącego po prostu się bał, że może nastąpić kolejny wybuch protestów. I miał rację. To, że orzeczenie trybunału nie zostało opublikowane przez tak długi czas, jest niewątpliwym zwycięstw naszego ruchu. Niektóre szpitale ogłosiły, że będą przeprowadzać zabiegi aborcyjne, jak dotychczas.

Nie wiadomo jednak, czy wewnętrzne konflikty w obozie pisowskim nie przeważą nad strachem przed kolejnymi masowymi demonstracjami. Andrzej Duda już opowiedział się za publikacją wyroku TK, a zausznik Kaczyńskiego, wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki, zapowiedział przed świętami, że w styczniu może do tego dojść.

Bardzo dobrze więc, że najbardziej znana liderka OSK Marta Lempart szybko ogłosiła: „Jak opublikują orzeczenie, to będzie reakcja” (Radio TOK FM, 24.12).

Dziś ruch ma również cel znacznie radykalniejszy niż zatrzymanie decyzji TK. I nie chodzi jedynie o protestujących na ulicach. Jak widać z powyżej podanych wyników sondażowych, większość społeczeństwa chce prawa do aborcji na żądanie w pierwszym trymestrze ciąży.

W tej kwestii nie ma racji Lempart, która stwierdziła (TOK FM, 14.12), że „hasło „aborcja na życzenie” jest słowem, które wprowadziła skrajna prawica, jest określeniem pejoratywnym, które ma obniżać poparcie dla legalnej aborcji.”

„Aborcja na życzenie” czy „na żądanie” są hasłami, które widnieją na tysiącach tektur noszonych podczas protestów aborcyjnych. Kiedy ludzie opowiadają się za prawem do aborcji w pierwszych 12 tygodniach ciąży, jasne jest chodzi im właśnie o aborcję na żądanie w tym okresie.

Budowanie kampanii o prawo kobiet do wyboru

Żyjemy w kapitalizmie, czyli społeczeństwie klasowym, w którym dominuje wielki biznes. Oczywiście sami polscy biznesmeni nie są głównym motorem zaostrzenia prawa aborcyjnego. Jednak przez trzy dekady mogli spokojnie żyć z represyjnym, antykobiecym prawem. Widocznie osobom na co dzień zajmującym się wyzyskiem milionów ludzi nie przeszkadza inna forma ograniczenia prawa do decydowania o swoim ciele.

W grudniu Paweł Tanajno, przewodniczący organizacji o absurdalnej nazwie „Strajk Przedsiębiorców”, zapowiedział uczestnictwo w nadchodzącej demonstracji kobiet. Było to mile widziane przez główne organizatorki z OSK, które nietrafnie stwierdziły, że PiS prowadzi wojnę z przedsiębiorcami.

13 grudnia flagi przedsiębiorców były widoczne na warszawskiej demonstracji proaborcyjnej. Ludzie je noszący stanowili niezbyt liczną grupę w porównaniu z resztą pokaźnej manifestacji. Jednak trzeba jasno powiedzieć, że szukanie sojuszników wśród liderów organizacji biznesowych, jak to robią liderki OSK, jest niedobrym kierunkiem działania dla ruchu. Powinno się stawiać na wyzyskiwanych, nie na wyzyskujących.

Poważnym błędem również była grudniowa wizyta Marty Lempart u Donalda Tuska w Brukseli.

Tusk rządził przez 8 lat i nic nie zrobił, by zliberalizować prawa aborcyjne. Nawet je pogorszył, panując nad dalszym rozkładem systemu ochrony zdrowia.

Rządy Tuska stosowały przemoc wobec związkowców i wprowadziły podwyższenie wieku emerytalnego – w przypadku kobiet aż o siedem lat (a kobiet-rolniczek nawet o 12 lat). Miliony ludzi mają powody do oburzenia wobec Tuska i jego obozu.

Czym innym jest to, że niektórzy demonstranci popierają Platformę Oby-watelska czy jej koalicję, a czym innym sterowanie ruchem w kierunku tej neoliberalnej partii biznesu.

I nie twórzmy iluzji w Unii Europejskiej. Marta Lempart powiedziała o młodych protestujących na polskich protestach aborcyjnych, że „prosto z Unii Europejskiej trafili pod pały policyjne”. UE nie jest alternatywą dla pałek policyjnych, wystarczy spojrzeć na działania m.in. francuskich czy hiszpańskich policjantów. Nie ma żadnych reakcji ze strony UE na tę przemoc policyjną.

Rada Konsultacyjna

Liderki OSK ogłosiły powstanie Rady Konsultacyjnej już 27 października, pięć dni po wybuchu protestów. Została powołana 1 listopada, dwa dni po największych protestach przeciw decyzji TK.

Rada miała się zająć 13 innymi tematami niż aborcja, takimi jak m.in. ochrona praw osób LGBT+, świeckie państwo, praworządność, klimat, prawa zwierząt, stop faszyzacji życia publicznego, praca, szkolnictwo, ochrona zdrowia. Później do zespołów dodano także temat kultury.

Na stronie internetowej Loomio można znaleźć wyniki badań i uczestniczyć w dyskusji. Na tej witrynie czytamy: „Rada to 800 osób w 14 zespołach, aktywistki i aktywiści, eksperci i ekspertki, pracujące w wolnym czasie, pro bono. Jako Ogólnopolski Strajk Kobiet zapewniamy Radzie sekretariat i wszelkie inne wsparcie.”

Tematy niewątpliwie ważne. Dyskusje na ich temat nie posuną jednak naprzód sprawy praw aborcyjnych. Powołanie liberalno-lewicowej Rady złożonej z aktywistek/aktywistów i osób ze środowiska Platformy Obywatelskiej – niestety w skład Rady wszedł też były minister w neoliberalnych rządach Tuska, Michał Boni – jest ślepą uliczką służącą tylko partii Borysa Budki. Wybierzmy inną drogę.

13.12.20 Warszawa
13.12.20 Warszawa

Związki zawodowe i solidarność pracownicza

W ostatnich tygodniach widzieliśmy, że to masowe protesty są naszym najbardziej skutecznym sposobem na przeciwstawieniu się rządowi.

Liderki OSK ogłosiły chęć powołania Rady w przededniu ustalonego przez nich prawdziwego strajku, który został zaplanowany na 28 października. Nie doszło wtedy do masowego strajku powszechnego w całym kraju, ale był to ważny początek. Wiele pracownic wzięło dzień wolny. Doszło też do takich akcji, jak 10-minutowy strajk motorniczych w Łodzi. Było to ważne ukierunkowanie ruchu na drogę pracowniczych akcji – formy protestu, która najbardziej przeraża rządzących. Strajki pracownic i pracowników uderzają w rządzących zarówno ekonomicznie, jak i politycznie.

Trzeba pójść dalej w tym kierunku, a nie pozwalać liberałom na wykorzystanie ruchu.

Aby zrobić kolejne postępy, musimy dotrzeć do zorganizowanych pracownic i pracowników. Jasne jest, że wielu związkowców już bierze udział w demonstracjach proaborcyjnych jako jednostki.

Potrzebujemy systematycznej kampanii wywierania presji na liderów związkowych różnych szczebli, żeby poważnie i formalnie zaangażowali się w ten ruch.

Oczywiste jest, że ograniczenia prawa do aborcji uderzają bardziej w kobiety z klasy pracującej niż w kobiety zamożne. Musimy podkreślić, że związki zawodowe mają chronić i poprawiać warunki życia pracownic i pracowników. I powinniśmy same i sami organizować delegacje z naszych miejsc pracy, gdy nastąpią kolejne protesty.

Zrobiliśmy ogromne postępy w walce o prawa aborcyjne. Nasza solidarna walka może osiągnąć darmową aborcję na żądanie!

Andrzej Żebrowski

NIE dla pogardy wobec pracowników!

Trzeba bronić wszystkich osób brutalnie zaatakowanych przez policję, zarówno zwykłych protestujących, jak i ludzi znanych z mediów, jak członkini Koalicji Obywatelskiej, posłanka Barbara Nowacka.

Oczywiście bronimy też Marty Lempart, gdy jest przedmiotem plugawych ataków TVP i obozu pisowskiego. Jednak nie milczymy też, gdy ruch jest osłabiany przez działania, które służą jedynie liberałom.

Znamienne jest, że Nowacka, gdy słusznie atakowała policję za brutalność wobec niej samej, jak i innych protestujących na demonstracji war- szawskiej (28.11), nie mogła się powstrzymać od swojej pogardy dla pracowników. Powiedziała: „To nie byli górnicy z przodka, których trzeba gazem i tarczami rozpędzać.”

Pamiętajmy, że Nowacka uchodzi za część „lewicowego” skrzydła Koalicji Obywatelskiej. Swoimi słowami musiała zniechęcić wielu potencjalnych uczestników kampanii aborcyjnej.

Czas budować prawdziwą, pracowniczą, lewicę!

Tags:

Category: Gazeta - styczeń 2021

Comments are closed.