Rasa – kapitalistyczny wymysł

| 1 czerwca 2020
Bunt Bacona w 1676 r.
Bunt Bacona w 1676 r.

Naukowcy usiłują zrozumieć, dlaczego Covid-19 w różny sposób oddziałuje na ludzi. My ukazujemy, że pojęcie rasy bardziej jest zakorzenione w wyzysku niż w biologii.

Oficjalne dane wskazują, że w Wielkiej Brytanii czarnoskórzy czterokrotnie bardziej są narażeni na śmierć z powodu koronawirusa niż biali. Ten fakt ożywił debatę na temat pojęcia rasy. Zwolennicy poglądu, że ludzkość jest podzielona na oddzielne grupy uważają, że to jak wirus wpływa na różne społeczności, potwierdza słuszność ich stanowiska. To – jak twierdzą – jest dowodem, że dzieli nas biologia, i że istnienie rasy jest faktem naukowym.

Pojęcie rasy może być kuszące nawet dla ludzi odrzucających rasizm, gdyż zdaje się wyjaśniać ich własne doświadczenia. Uprzedzenie może być tak głęboko osadzone i tak trwałe, że jest odczuwane jako konieczna i podstawowa cecha ludzkiej społeczności; coś co jest częścią naszej natury. Czyż nie wynika z tego, że różne sposoby, na które doświadczamy świata, są związane z naszą biologią, a poprzez nią z naszą kulturą? Czy nie to kryje się za trwałością pojęcia rasy?

Socjaliści zdecydowanie zaprzeczają. Dla nas rasa jest wytworem społecznym, kategorią wymyśloną przez ludzi, którzy pragnęli stworzyć rasową hierarchię i samych siebie umieścić na jej szczycie.

Przede wszystkim trzeba zauważyć, że pojęcie rasy pojawiło się stosunkowo niedawno. Starożytne społeczności Afryki, Indii, Chin, Grecji czy Rzymu nie klasyfikowały ludzi zgodnie z ich kolorem skóry, choć w tamtych czasach rozkwitały inne przesądy.

Narodziny kapitalizmu

Wszystko zmieniły narodziny kapitalizmu i procederu, na którym on wyrósł – handlu niewolnikami. W XVII wieku mocarstwa europejskie założyły kolonie w obu Amerykach i na otaczających je wyspach, oraz zaczęły tam tworzyć plantacje. Z krajów macierzystych transportowano tam siłę roboczą, by uprawiała zboże, przynoszące ogromne zyski. Z tych zysków czerpano kapitał, potrzebny do budowy fabryk i wspierającej je infrastruktury.

Jednak w miarę rozwoju rynku i rozprzestrzeniania się kapitalistycznego systemu produkcji rosła również skala produkcji na plantacjach, a to kreowało niedający się zaspokoić popyt na robotników. Desperackie próby pozyskania siły roboczej przez plantatorów napędzały brudny handel afrykańskimi niewolnikami. Około 12 milionów ludzi przetransportowano z zachodniego wybrzeża Afryki, z czego 1,5 miliona zmarło w czasie podróży.

Aby usprawiedliwić ten potworny handel kapitalistyczna klasa w Londynie, i nie tylko, musiała wyjaśnić dlaczego jej doktryna o „wszystkich ludziach którzy są sobie równi” nie ma zastosowania do niewolników.

Jaką dała odpowiedź? Że czarna skóra Afrykańczyków jest dowodem na to, iż są oni innym gatunkiem niż Europejczycy, że nie są w pełni ludźmi. To był punkt zwrotny, wyznaczający początek rozwoju doktryny rasowej. Na przestrzeni 300 lat te wczesne idee na temat rasy zostały przekształcone i utrwalone przez naukę i politykę.

W miarę jak kapitalizm się rozwijał, a imperia rozprzestrzeniały się na cały świat, ludziom z różnych części globu przypisywano szereg jednostronnych wyznaczników fizycznych. Nazywano je „cechami rasowymi”. Rozmiar ludzkich nosów, kształt ich oczu czy charakter ich włosów były łączone z innymi właściwościami – na przykład ze służalczością, lenistwem, głupotą, agresy- wnością itp.

Frenolodzy z Londynu przemierzali świat dokonując pomiarów ludzkich czaszek oraz licząc uwypuklenia i wklęśnięcia na ich powierzchni w ramach projektu mapowania ludzkich ras. Afrykańczycy i Azjaci z całą pewnością muszą mieć mniejsze głowy, by pomieścić ich mniejsze mózgi – twierdzili oni. Pod koniec XIX w. eugenicy zaczęli błędnie stosować teorię ewolucji Charlesa Darwina.

Chcieli oni wynaleźć wyjaśnienie sposobu, w jaki powstały rasy, oraz jak górująca inteligencja Europejczyków wygrała w procesie „selekcji naturalnej”. Tak więc na każdym etapie „nauka o rasie” była zniekształcana przez potrzeby imperium.

W podobny sposób, jak nasi władcy określili Afrykańczyków jako „Murzynów”, a rdzennych Amerykanów nazwali „Indianami”, postępowało również wynalezienie “białych”.

W swej książce Wynalezienie białej rasy Theodore Allen zauważa: „Gdy pierwsi Afrykańczycy przyjechali do Wirginii w 1619 r. nie było tam żadnych „białych”. Według kolonialnych dokumentów nie miało ich tam być jeszcze przez następne 60 lat.”

Proces rozwoju białej tożsamości rasowej pomógł rządzącym oddzielić biednych Europejczyków, uprawiających ziemię jako robotnicy związani służebnymi kontraktami, aby spłacić swoje długi, od czarnych i rdzennie amerykańskich niewolników. Strach przed rebelią oraz wspólnotą losu między niewolnikami i wolnymi pracownikami paraliżował klasę plantatorów od czasu buntu Bacona w 1676 r., kiedy to biedni biali i czarni zjednoczyli się. Stworzenie „ras” miało wbić klin pomiędzy tych, którzy mogli zwrócić się przeciwko plantatorom.

Rasa jednak nie tylko dzieliła, ale również jednoczyła. Teraz białemu robotnikowi, choćby o najniższym statusie, mówiono że ma on coś wspólnego z tymi, którzy stoją ponad nim. Tym czymś była biała skóra. Ta metoda kontroli społecznej była wynagradzana poprzez coś, co czarny myśliciel radykalny W. E. B. Du Bois nazywał „psychologiczną pensją”.

Chodziło o to, że biednym białym nadawano określone prawa, których pozbawieni byli czarni. To miało ich przekonać, że są oni członkami jakiegoś ekskluzywnego klubu. W rzeczywistości te korzyści były niewielkie w porównaniu z ogromną premią, jaką dla bogaczy było posiadanie podzielonej siły roboczej.

W miarę, jak nowa definicja rasy rozprzestrzeniała się z plantacji na cały świat, zawarte w niej sprzeczności stawały się coraz bardziej widoczne. W hiszpańskiej kolonialnej Ameryce osoba „kolorowa” mogła stać się „biała” kupując królewski certyfikat „bieli”.

Allen zwraca uwagę, że „w 1890 r. portugalski emigrant osiedlający się w Brytyjskiej Gujanie mógł się dowiedzieć, że nie jest „biały””. Jednak rodzeństwo tej samej osoby, przyjeżdżające do USA w tym samym roku, mogło się dowiedzieć, że dla ogromnej odmiany jest uważane za „białe”. Kilkadziesiąt lat później w Afryce Południowej Japończykom nadawano status „honorowego białego”, który dawał im podobne prawa jak białym, podczas gdy Chińczycy ogólnie byli klasyfikowani jako „kolorowi”.

Daleko odeszliśmy od topornych definicji rasowych, które nadawały ton epoce niewolnictwa i segregacji. Jednak zasada, według której usiłuje się klasyfikować ludzi na grupy na podstawie ich wzoru genetycznego, trwa nadal.

W swej książce “ Superior: the Return of Race Science” (Górujący: powrót rasowej nauki) Angela Saini analizuje, w jaki sposób dzisiejsza medycyna wciąż opiera się na rasowych założeniach. Rozważa ona problem podwyższonego ciśnienia krwi, które w USA występuje dwa razy częściej u Afroamerykanów niż w innych grupach.

Saini zauważa, że podejście firm farmaceutycznych i establiszmentu medycznego oparte jest na założeniu, iż przyczyny tego stanu rzeczy są “rasowe”. Nawet NHS (publiczna służba zdrowia) w Wielkiej Brytanii opisuje fakt pochodzenia afrykańskiego czy karaibskiego jako czynnik ryzyka. Jednak, jak pisze Saini, gdy zrealizowano badania na populacji “okazało się, że wśród ludzi żyjących w Afryce, a szczególnie na terenach wiejskich, odsetek osób mających podwyższone ciśnienie należy do najniższych w świecie”.

Prawdziwymi czynnikami ryzyka przy nadciśnieniu nie są rasy, ale dieta, stres i styl życia. Na nie wszystkie ogromny wpływ ma rasizm i bieda, którą on powoduje.

To nie oznacza, że nasze dziedzictwo genetyczne nie ma wpływu na nasze zdrowie. To dlatego lekarze rutynowo wypytują pacjentów czy w ich rodzinach jest historia chorób sercowych czy raka. Na przykład anemia sierpowata jest bardziej rozpowszechniona u ludzi, których przodkowie pochodzą z zachodniej Afryki. Przyczyną tej choroby jest uszkodzony gen. Ten sam gen zapewnia również pewną odporność na malarię.

To wydaje się być dowodem na związek pomiędzy genami a rasą, dopóki nie uświadomimy sobie, że anemia sierpowa dotyka również mieszkańców Arabii Saudyjskiej i Indii. Cechą wspólną nie jest tutaj rasa, ale częstość występowania malarii.

Poszukując „czarnego genu” nawet pełni dobrej woli lekarze odwracają naszą uwagę od prawdziwych przyczyn nierówności zdrowotnych. Postrzeganie społeczeństwa przez pryzmat rasy nie pomaga nam w zwalczaniu rasizmu. Takie spojrzenie dalekie jest od wyjaśnienia różnych sposobów doświadczania świata przez ludzi – jego efekt jest dokładnie odwrotny.

Rasizm to rzeczywistość, rasa zaś to fikcja.

Tłumaczył Jacek Szymański

Artykuł został opublikowany w brytyjskim tygodniku Socialist Worker, siostrzanej gazety Pracowniczej Demokracji.

Tags:

Category: Gazeta - czerwiec 2020, Gazeta - czerwiec 2020 - cd.

Comments are closed.

WEEKEND ANTYKAPITALIZMU 2019

Plakat – Weekend Antykapitalizmu 2019
Weekend Antykapitalizmu 2019 – 31 maja–2 czerwca Warszawa
Wydarzenie na Facebooku – "Weź udział" i zaproś znajomych!

CZARNY PIĄTEK – Przeciw barbarzyńskiej ustawie

Czarny Piątek 23.03.2018
Wielki protest przeciw ustawie antyaborcyjnej
Wydarzenie na Facebooku

DZIEŃ SPOTKAŃ Z OKAZJI 100. ROCZNICY REWOLUCJI PAŹDZIERNIKOWEJ

 Wiec w Zakładach Putiłowskich w 1917 r.

Pracownicza Demokracja zaprasza na spotkania – – sobota, 4 listopada 2017 w Warszawie g. 15.00-19.00

Wydarzenie na Facebooku