Po to nasi władcy stworzyli rasizm

| 1 marca 2020
Bunt niewolników na statku.
Bunt niewolników na statku.

Rasizm bywa uważany za zjawisko „naturalne” lub wynikające z niewiedzy, ale jak pisze Antony Hamilton, koncepcja hierarchii ras ma materialne korzenie w narodzinach kapitalizmu

Rasizm jest jedną z najchętniej używanych broni w arsenale klasy rządzącej. Ilekroć dochodzi do kryzysu gospodarczego lub politycznego, zamiast przyjrzeć się bankierom, szuka się kozła ofiarnego – którym najczęściej jest jakaś mniejszościowa grupa.

Klasa rządząca stara się nas przekonać, że rasizm jest naturalnym stanem rzeczy, ale to nieprawda. Rasizm ma materialne korzenie w historii, które sięgają czasów transatlantyckiego handlu niewolnikami. Powstaniu pojęcia „rasy” i rasizmu towarzyszył wzrost znaczenia nowej klasy – kapitalistów.

Oczywiście uprzedzenia i podziały istniały przed nastaniem kapitalizmu, ale nigdy wcześniej nie dochodziło do systemowego ucisku całych grup ludzi ze względu na kolor skóry. Na przykład w starożytnym Rzymie ludzie byli podzieleni na „barbarzyńców” i „cywilizowanych”, ale kategorie te były nieostre, a przynależność do nich zależała od tego, czy tereny twojego imperium zostały podbite przez inne, lub też czy ktoś był aktywnym członkiem dominującego imperium. Rzymski cesarz Septymiusz Sewer był z pochodzenia Afrykaninem, a jego czarny kolor skóry rzadko był wspominany, ponieważ nie był w ogóle postrzegany jako istotny fakt.

Usprawiedliwienie niewolnictwa

Żołnierze podczas wojny secesyjnej w USA. Większość z nich było niewolnikami.
Żołnierze podczas wojny secesyjnej w USA. Większość z nich było niewolnikami.

Ówczesne brutalne skądinąd społeczeństwa usprawiedliwiały niewolnictwo tym, że wolność była postrzegana jako przywilej, a więc sprawiedliwe było zniewolenie ludzi pojmanych w wojnach – nie było to jednak w żaden sposób usankcjonowane pojęciem ras czy ich hierarchii. Ten sposób myślenia zrodził się znacznie później, gdy handel niewolnikami dostarczył pierwszych bogactw, które umożliwiły rozwój kapitalizmu.

Hiszpanie i Portugalczycy byli pierwszymi Europejczykami, którzy czerpali korzyści z eksploatacji ludności i zasobów obu Ameryk od końca XV wieku. Zniewoliwszy rdzennych mieszkańców – tych, którzy nie umarli na choroby przywleczone przez Europejczyków – zaczęli wytwarzać barwniki, gumę i kauczuk, które to towary sprzedawali w Europie z ogromnym zyskiem.

Przez pewien czas kraje te były największą potęgą w regionie, ale ponieważ zainteresowanie oferowanymi przez nie surowcami szybko rosło, wkrótce inni Europejczycy – w szczególności Brytyjczycy – podjęli próbę zakotwiczenia się w Nowym Świecie.

Konkurenci szybko zdobyli przewagę, ponieważ w przeciwieństwie do hiszpańskich i portugalskich kupców, którzy w ramach stosunków feudalnych musieli oddawać koronie dużą część swojego bogactwa, mogli oni działać na zasadach kapitalistycznych, a więc swobodnie inwestować zyski w rozwój działalności.

Oprócz korzystania z pracy zniewolonej rdzennej ludności Europejczycy sprowadzali ze Starego Świata kontraktowych robotników przymusowych (ang. indentured servants), tj. osoby, które stały się czyjąś „własnością” na określony czas, aby spłacić dług lub karę więzienia, bądź które oddały się w czyjeś władanie, aby zacząć nowe życie w Nowym Świecie. Kupcy zaczęli również brać w niewolę Afrykanów, choć początkowo ich liczba była niewielka.

Od początku niewolnictwo potrzebowało uzasadnienia. Do połowy XVI wieku wynaleziono uzasadnienie religijne. W 1550 r. Juan Ginés de Sepúlveda zaproponował nową proto- rasistowską argumentację. Twierdził on mianowicie, że ze względu na „naturalną butę i niższość” Indian ich zniewolenie było filozoficznie uzasadnione. To był początek sposobu myślenia, zgodnie z którym pewne grupy mają nieodłączne cechy, które czynią je gorszymi.

Spotkało się to z oporem ze strony duchownych i misjonarzy, którzy chcieli nawracać rdzennych mieszkańców, w związku z czym utrzymywali, że są oni równi Europejczykom w oczach Boga. Kupcy nie mogli tolerować tego rodzaju przeszkody na swojej drodze – misjonarzy, których postrzegano jako zagrożenie dla interesów kupców i właścicieli plantacji, wyrzucano za burtę lub mordowano podczas podróży do Ameryki.

Głównym źródłem zasobów siły roboczej dla właścicieli plantacji byli kontraktowi robotnicy przymusowi wywodzący się z europejskiej biedoty, m.in. z Irlandii. Jednak byli oni przywiązani do swoich właścicieli zwykle tylko przez okres od trzech do pięciu lat. Po tym czasie mogli odejść albo nawet stać się ich konkurentami.

Sięgnięcie po niewolniczą pracę Afrykanów w połowie XVII w. było przełomem dla właścicieli plantacji, którzy zyskali nowe źródło siły roboczej, pozbywając się jednocześnie komplikacji związanych z instytucją kontraktowej pracy przymusowej. Wybitny historyk karaibski Eric Williams wyraził to wyjątkowo dobitnie:

„Takie właśnie są źródła niewolnictwa czarnych. Powody były ekonomiczne, a nie rasowe – niewolnictwo nie miało związku z kolorem skóry robotnika, natomiast miało związek z kosztem siły roboczej. W porównaniu z kosztami pracy Indian i białych niewolnictwo Afrykanów było zdecydowanie lepsze… To nie teoria, lecz praktyczny wniosek wyciągnięty z własnych doświadczeń plantatorów. Gdyby była taka potrzeba, udaliby się na Księżyc po siłę roboczą. Afryka znajdowała się zdecydowanie bliżej”.

Ci spośród myślicieli przychylnych klasie kapitalistycznej, którzy wierzyli, że „wszyscy ludzie rodzą się równi”, musieli zmierzyć się ze sprzecznością w swoim sposobie myślenia – jeżeli bowiem pogląd ten był prawdą, jak można było usprawiedliwić zniewolenie milionów ludzi? Trudno było im twierdzić, że wszyscy zostali pojmani w toku „sprawiedliwych wojen”. Prostym rozwiązaniem było uznanie, że Afrykanie nie są ludźmi.

Wywodzący się z Trynidadu marksista C. L. R. James podsumował to zjawisko następująco: „Koncepcja podziału ludzi na rasy zaczyna się od handlu niewolnikami. Był to proceder tak szokujący oraz tak sprzeczny ze wszystkimi ideałami głoszonymi przez duchownych i filozofów, że jedynym możliwym do przyjęcia uzasadnieniem było stwo- rzenie podziału ludzi na rasy i uznanie, że Afrykanie należą do rasy niższej”.

Zaliczenie osób czarnoskórych do niższej rasy dawało właścicielom plantacji możliwość usprawiedliwienia znie- wolenia nie tylko tych Afrykanów, których pojmali, ale także ich dzieci oraz wszystkich kolejnych pokoleń.

Pseudonauka

Ideologia ta została szybko poparta nową „nauką”, której zadaniem stało się udowodnienie naturalnej wyższości Europejczyków. W 1760 r., gdy handel niewolnikami znajdował się w szczytowej fazie, opublikowano 23-tomową „historię pow- szechną”. Opisano w niej Afrykanów jako „dumnych, leniwych, obłudnych i wybuchowych krętaczy, uzależnionych od wszelkiego rodzaju żądz… Niemożliwe jest znalezienie u choćby jednego Afrykańczyka cech innych niż najgorsze… Jeśli spojrzymy na nielicznych wśród nich wytwórców i rzemieślników, przekonamy się, że wykonują oni swoją pracę bezmyślnie i ociężale”.

Tak właśnie narodził się rasizm, ale na tym nie koniec; treść i zasięg rasizmu rozszerzały się z każdą dekadą. Nawet po zniesieniu transatlantyckiego handlu niewolnikami rasizm trwał dalej, przybierając nowe formy.

Kapitalizm potrzebuje rasizmu

03.05.1963 Birmingham, Alabama. 17-letni aktywista ruchu praw obywatelskich atakowany przez psy policyjne.
03.05.1963 Birmingham, Alabama. 17-letni aktywista ruchu praw obywatelskich
atakowany przez psy policyjne.

Kapitalizm jako system – nawet gdy już nie korzystał z niewolniczej pracy na skalę znaną z czasów handlu transatlantyckiego – nadal potrzebował rasizmu jako potężnego narzędzia służącego do dzielenia klasy pracowniczej.

I mimo że większość niewolników wykorzystywano w obu Amerykach, ideologia uzasadniająca niewolnictwo rozprzestrzeniła się na cały kapitalistyczny świat. Idea hierarchii ras odpowiadała na przykład brytyjskiej klasie rządzącej, ponieważ jej imperium kolonizowało cały świat, brutalnie podbijając całe ludy.

W USA skutki zniesienia niewolnictwa – po klęsce Południa w wojnie secesyjnej w 1865 roku – dla plantatorów z południowych stanów zostały złagodzone poprzez wprowadzenie segregacji. Biali właściciele plantacji mogli trwać w poczuciu utrzymania swojego wyższego statusu społecznego, nawet jeśli nie mogli już posiadać czarnych osób na własność.

Tymczasem koncepcja ras była dalej dopracowywana i wykorzystywana do tego, by nastawiać do siebie wrogo różne grupy pracowników. Segregacja wymagała coraz bardziej szczegółowych prawnych definicji osób białych i czarnych. W 1921 r. do prawa federalnego USA wprowadzono następującą definicję:

„Za osobę białą uznaje się Ormianina urodzonego w azjatyckiej części Turcji, osobę posiadającą jedną szesnastą krwi indiańskiej oraz Syryjczyka, ale osobą taką nie jest Afgańczyk, Indianin amerykański, Chińczyk, Filipińczyk, Hawajczyk, Hindus, Japończyk, Koreańczyk ani czarny; osobą białą nie jest również osoba posiadająca jedną czwartą krwi afrykańskiej, osoba, u której dominuje krew malajska, osoba, której ojcem był Niemiec, a matką Japonka, osoba, której ojcem był biały Kanadyjczyk, a matką Indianka, ani osoba, której matką była Chinka, a ojcem – syn Portugalczyka i Chinki”.

Ta absurdalna wyliczanka dowodzi, jak niewiele koncepcja rasy ma wspólnego z rzeczywistością. Jednak pomimo fałszy- wych przesłanek miała ona ogromny wpływ na codzienne życie milionów ludzi.

Podobne pojęcie rasy przeniknęło do debaty na temat migracji. Ludzie od zawsze przemieszczali się w poszukiwaniu lepszego lub innego życia, a kapitalizm jak najbardziej wymaga mo- bilnej siły roboczej, aby odpowiadała jego potrzeb- om. Jednak chce także wykorzystywać rasizm, by utrzymać podziały wewnątrz klasy pracującej i kierować niezadowolenie przeciw migrantom zarobkowym.

Aby utrzymać swoją władzę, klasa rządząca musi dzielić. Z kolei siła klasy pracującej wynika z jej zdolności do organizowania się ponad podziałami. Dlatego właśnie rządzący grają ciągle tą samą rasistowską kartą, starając się rozproszyć, zdezorientować i podzielić ludzi pracy wokół figury rzekomego wroga. Zawsze spotykało się to jednak z oporem!

Segregacja została pokonana przez ruch praw obywatelskich, który zjednoczył czarnych i białych przeciwko rasistom oraz ich ustawodawstwu.

W Wielkiej Brytanii ruch sprzeciwu wobec niewolnictwa działał prężnie wśród pracowników tych branż, które czerpały korzyści z handlu, np. bawełnianej. Bunty niewolników na Karaibach spowodowały, że system zatrząsł się w posadach. Przez cały XX wiek różne formy rasizmu – od skierowanego przeciwko migracji, po islamofobię – były kontestowane.

Rasizm staje się realny, gdy ludzie akceptują idee skapujące na nich z góry. Napaści i fizycznych i werbalnych o podłożu rasistowskim dopuszczają się jednostki. Nawet jeśli odpowiada za nie instytucja państwowa, np. rasistowska policja, piętnuje się zgniliznę moralną jednostek. W rzeczywistości jednak podłożem takich zachowań jest zgnilizna systemu.

Rasizm nie jest niczym naturalnym. Nie jest to nieodłączny produkt ludzkiej natury – należy go rozpalić i podsycać, a państwo używa do tego celu każdej broni w swoim arsenale. Sączy się go ludziom do głów we wszystkich instytucjach: od szkół po sądy – w tych pierwszych naucza się o „wartościach narodo- wych”, a w tych drugich wydaje nieproporcjonalnie wysokie wyroki dla osób czarnoskórych. Nadrzędnym celem klasy rządzącej jest przekonanie ludzi do akceptacji panującego w kapitalizmie „naturalnego porządku” z podziałem na zasłużenie uprzywilejowanych oraz resztę, która powinna się podporządkować.

Jednak ludzie nie chłoną poglądów niczym gąbki – ich własne przekonania stają często w sprzeczności z doświadczeniem funkcjonowania w wielokulturowym społeczeństwie. Przytłaczająca rzeczywistość ciągłej walki o przetrwanie w kapitalizmie powoduje, że ludzie pracy muszą się jednoczyć niezależnie od pochodzenia.

Walka z rasizmem ma centralne znaczenie dla walki z kapitalizmem. Narodzinom jednego i drugiego towarzyszył rozlew krwi, a rasizm i kapitalizm wzajemnie się wspierają. Rasizm ciągnie nas wszystkich w dół – gdy jesteśmy podzieleni, słabniemy i łatwiej nas wyzyskiwać.

To, jak dziś z nim walczymy, ma fundamentalne znaczenie i znajduje się stale pod lupą. Opór jest pierwszym krokiem, a socjaliści powinni zachęcać do przeciwstawiania się rasizmowi. Ruch Black Lives Matter w USA był inspiracją dla całego nowego pokolenia młodych aktywistów.

Socjalistyczna polityka

Napis: #Black Lives Matter

Jednak nie możemy jedynie kibicować temu ruchowi. Uprawianie socjalistycznej polityki musi polegać na wiązaniu ze sobą najróżniejszych objawów choroby, jaką jest kapitalizm.

Oznacza to jednoczenie ludzi ponad podziałami oraz umiejscowienie sprzeciwu wobec rasizmu w centrum każdej kampanii, w którą jesteśmy zaangażowani.

Rasizm jest podsycany po to, by pracownicy rzucali się sobie do gardeł. Właśnie dlatego tak ważne są antyrasistowskie kampanie.

Zrozumienie, że to ci na górze napędzają rasizm, pomoże nam uniknąć pułapki obwiniania się nawzajem lub doszukiwania się jego źródeł w niewiedzy.

Prawdziwe wyzwolenie od wszelkiego ucisku może nastąpić jedynie w drodze zasadniczej przemiany społeczeństwa, w którym żyjemy – z takiego, które opiera się na ucisku, na takie, które może położyć podwaliny pod wyzwolenie wszystkich ludzi.

Tłumaczył Łukasz Wiewiór

Tags:

Category: Gazeta - marzec 2020, Gazeta - marzec 2020 - cd.

Comments are closed.

WEEKEND ANTYKAPITALIZMU 2019

Plakat – Weekend Antykapitalizmu 2019
Weekend Antykapitalizmu 2019 – 31 maja–2 czerwca Warszawa
Wydarzenie na Facebooku – "Weź udział" i zaproś znajomych!

CZARNY PIĄTEK – Przeciw barbarzyńskiej ustawie

Czarny Piątek 23.03.2018
Wielki protest przeciw ustawie antyaborcyjnej
Wydarzenie na Facebooku

DZIEŃ SPOTKAŃ Z OKAZJI 100. ROCZNICY REWOLUCJI PAŹDZIERNIKOWEJ

 Wiec w Zakładach Putiłowskich w 1917 r.

Pracownicza Demokracja zaprasza na spotkania – – sobota, 4 listopada 2017 w Warszawie g. 15.00-19.00

Wydarzenie na Facebooku