KINO: „Irlandczyk” – wbijający w niepokój i melancholijny film o starzeniu się i poczuciu żalu

| 1 stycznia 2020
Plakat dla filmu "Irlandczyk"

W „Irlandczyku” mamy wszystko to, czego można oczekiwać od gangsterskiego filmu Scorsesego, pisze Simon Basketter, ale pośród przemocy znajdziemy też humor i smutek

Po raz pierwszy od premiery „Kasyna”, w 1995 roku, Martin Scorsese z Robertem De Niro i Joe Pescim wracają do kręcenia filmu o gangsterach.

W filmie nie zabraknie płatnych zabójców, włoskich restauracji, garniturów i samochodów z epoki, gadaniny cwaniaków i przekonującego obrazu sposobów działania mafii.

Jednak różnica jest zauważalna. Film jest kolejno na przemian smutną, gwałtowną i oschle zabawną biografią Franka Sheerana, zabójcy mafii i związkowego biurokraty.

Twarze aktorów zostały odmłodzone dzięki wykorzystaniu cyfrowych sztuczek, ale wszystko inne nadgryzł ząb czasu.

To opowieść o starzeniu się, stracie, grzechu, poczuciu żalu i o tym, że możemy czuć się jak bezładny przedmiot zmieciony przez historię, nawet jeśli kiedyś odgrywaliśmy rolę w jej kształtowaniu.

Film zaczyna się niespiesznie, odsłaniając przed widzem anonimowy korytarz, nie baru, ale domu opieki w Filadelfii.

Sheeran jest stary, niedołężny z powodu reumatyzmu i umiera na raka. Usiłuje uporać się z poczuciem winy i smutkiem, ale pozostaje lekko zadufany w sobie.

Dwudziesty piąty film Scorsesego, elegia dla gatunku gangsterskiego i ostatnie „Hurra!” dla aktorskich legend, to dzieło o majestacie pogrzebu i humorze niczym z obrzędu czuwania przy zwłokach.

Oś narracji stanowi podróż samochodem na ślub, którą w 1975 roku odbyli przywódca mafii Russell Bufalino (Pesci) i jego ulubiony zabójca (De Niro).

Po drodze zatrzymują się kilka razy, na stacjach paliw, na papierosa (palą ich żony), po pieniądze od dłużników. A także w związku ze sprawą, która dotyczy ich przyjaciela, przywódcę związkowego Jimmy’ego Hoffę (Al Pacino).

W filmie ładnie kontrastują ze sobą postać grana przez Pacino, krzykliwa, ale o czułym sercu, oraz Pesci, potężnie posługujący się scenicznym minimalizmem w wyrażaniu postaci, z oczami, w których mieszają się błysk i bezwzględność.

De Niro i Pesci decydują o losie człowieka, zaledwie wymieniając spojrzenia. Jedno mignięcie. Dwa mignięcia.

Wszystko jest mistrzowsko zagrane i zmontowane. Efekt końcowy jest bardziej niepokojący i melancholijny, niż można się tego było spodziewać.

Kontekst historyczny, który stanowi tło dla opowieści, jest zacny – przez ekran przewija się inwazja w Zatoce Świń i zamach na prezydenta JF Kennedy’ego – ale pierwszy plan to niesłabnąco intymna opowieść.

Przyjaciele jako jedyni są na tyle blisko siebie, by jeden mógł zabić drugiego.

Zabójstwa Sheerana są nagłe, wyzute z wszelkiej ekscytacji.

Stopklatki, niegdyś sposób Scorsese’go na podbicie soczystości jego portretu przemocy, to w „Irlandczyku” migawki z przyszłości z napisami. „Allen Dorfman, postrzelony ośmiokrotnie w głowę na parkingu w Chicago, 1983”. Przy czym film jest opresyjnie męski, być może nawet taki był zamysł jego twórcy.

Postać żony Russela, Carrrie, grana przez Kathrine Narducci, daje się zapamiętać z kilku błyskotliwych momentów na początku filmu, ale potem jest już jej bardzo niewiele.

Zasadniczo nieme pozostają Stephanie Kurtzuba jako żona Franka Mary oraz Anna Paquin jako jego córka Peggy, która widzi rzeczy, których nie powinna była dostrzec.

Wzruszający i mocny jest przekaz finałowych 20 minut filmu, w trakcie których mężczyzna u kresu swoich dni zyskuje jasność odnośnie do tego, co było ważne.

Czasem film jest dobry, bo sprawia, że po seansie myślimy o nim i o poruszanych w nim tematach. „Irlandczyk” to dobry film.


Prawdziwa historia związków i mafii

Maj 1959 r. Hoffa na okładce magazynu "Life".
Maj 1959 r. Hoffa na okładce.

Jako przewodniczący potężnego, ale skorumpowanego i powiązanego z gangsterami związku zawodowego kierowców Teamsters Union, Jimmy Hoffa był w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych dwudziestego wieku najbardziej rozpoznawalnym liderem związkowym w Stanach Zjednoczonych.

Hoffa traktował związkowy fundusz emerytalny, na którym zgromadzono miliardy dolarów, jak skarbonkę dla mafii inwestującej w powstanie Las Vegas.

Rząd ścigał go przez dekadę i ostatecznie Hoffa trafił do więzienia w 1967 roku. Prawdopodobnie w rezultacie propozycji łapówkarskiej prezydent Richard Nixon złagodził mu wyrok w 1971 roku.

Gdy Hoffa usiłował odzyskać kontrolę nad swoim związkiem, zniknął w tajemniczych okolicznościach. Frank Sheeran to jedna z 14 osób, które przyznały się do przyczynienia się do śmierci Hoffy.

Powiązania związku i mafii były rzeczywiste. Gangsterzy wykorzystywali związki zawodowe do zawierania układów, korzystnych dla szefów, polegających na utrzymywaniu wynagrodzeń na niskim poziomie i złych warunków pracy, a związkowi biurokraci zgadzali się na to, żeby utrzymać władzę i dostęp do pieniędzy.

Przeciwko Sheeranowi prowadzono dochodzenie w związku z morderstwem dwóch związkowych rywali. Ostatecznie trafił za kratki w związku z kradzieżą związkowych pieniędzy.

Tłumaczyła Agnieszka Kaleta

Tags:

Category: Gazeta - styczeń 2020, Gazeta - styczeń 2020 - cd.

Comments are closed.

WEEKEND ANTYKAPITALIZMU 2019

Plakat – Weekend Antykapitalizmu 2019
Weekend Antykapitalizmu 2019 – 31 maja–2 czerwca Warszawa
Wydarzenie na Facebooku – "Weź udział" i zaproś znajomych!

Dość rasizmu i faszyzmu! 16.03.2019

Plakat - demonstracja antyrasistowska 16 marca 2019
Demonstracja antyrasistowska w związku z Międzynarodowym Dniu Walki z Rasizmem – sob. 16 marca 2019, godz. 12.00, Pomnik Kopernika, Warszawa.
Wydarzenie na Facebooku gdzie znajdziesz info nt. demonstracji również w innych miastach

CZARNY PIĄTEK – Przeciw barbarzyńskiej ustawie

Czarny Piątek 23.03.2018
Wielki protest przeciw ustawie antyaborcyjnej
Wydarzenie na Facebooku

DZIEŃ SPOTKAŃ Z OKAZJI 100. ROCZNICY REWOLUCJI PAŹDZIERNIKOWEJ

 Wiec w Zakładach Putiłowskich w 1917 r.

Pracownicza Demokracja zaprasza na spotkania – – sobota, 4 listopada 2017 w Warszawie g. 15.00-19.00

Wydarzenie na Facebooku