Atom nie jest czysty

| 1 października 2019
Fukushima
Fukushima

Od czasów niedokończonej budowy elektrowni atomowej w Żarnowcu w Polsce trwa dyskusja na temat produkcji energii atomowej. Dyskusja ta wzmogła się jeszcze bardziej przez katastrofę klimatyczną, jak i trwającą kampanię wyborczą.

Cześć działaczy lewicy, między innymi członkowie Lewicy Razem (byłej Partii Razem) czy środowisko Krytyki Politycznej, uważa, że Polska powinna inwestować w energię nuklearną, aby całkowicie wyeliminować elektrownie emitujące dwutlenek węgla, czerpiące energię z węgla kamiennego czy brunatnego.

Sektor energetyczny silnie lobbuje media, aby przekonać do atomu. Również pisowski rząd szczyci się nowym programem jądrowym, który zakłada budowę nawet dwóch elektrowni do 2033 roku. Energia nuklearna jest postrzegana jako „czysta”, tzn. przy procesie jej uzyskania nie produkowane są gazy cieplarniane (CO2). Dodatkowo, jej zwolennicy przytaczają argumenty ekonomiczne: energia atomowa jest tańsza zarówno od źródeł odnawialnych (OZE), jak i elektrowni węglowych.

Jednak energia atomowa nie jest ani czysta, ani nie jest tańsza, ani nie jest bezpieczna dla środowiska i ludzkości. Nie jest ona również odpowiedzią na katastrofę klimatyczną.

Do produkcji energii nuklearnej potrzebny jest uran. Energia opiera się więc na surowcach kopalnych, nie jest to w żadnym wypadku energia odnawialna. Mimo tego, iż zapotrzebowanie na rudę uranu w energii atomowej jest o wiele mniejsze niż na węgiel w elektrowniach węglowych, to mimo wszytko uran musi być wydobywany i transportowany tysiące kilometrów.

Uran

Polska nie ma aktywnych kopalni rudy uranu, tak więc w grę wchodziłaby ich budowa albo import uranu z Azji, Afryki czy Australii. Najbliższe złoża uranu znajdują się w Kazachstanie i Rosji.

Przewóz uranu z Australii czy Nigru niesie za sobą dość znaczy ślad węglowy. Procesowi wydobywania uranu każdego dnia towarzyszy użycie milionów litrów wody, a także produkcja wielu ton radioaktywnych piasków. Kopalnia uranu Olympic Dam w Południowej Australii jest jednym z największych trucicieli w kraju, ponadto zużywa 25 procent energii elektrycznej produkowanej w całym regionie.

Proces uzyskania uranu nie ma więc nic wspólnego z czystą i nieemisyjną energią, pod względem samego wydobycia, jak i transportu rudy. Wreszcie po wykorzystaniu uranu przez elektrownię atomową, powstają radioaktywne odpady (wliczając w to także napromieniowane ubrania pracowników elektrowni), które należy gdzieś składować. Zazwyczaj są one po prostu zakopywane w ziemi. Na promieniowanie narażeni są nie tylko pracownicy kopalń i elektrowni, ale także mieszkańcy. Odpady są niebezpieczne dla środowiska przez kolejne setki lat.

Do schładzania reaktorów potrzebne są także hektolitry wody, która często pompowana jest wprost z morza. Wraz z wodą do wielkich rur trafiają setki tysięcy ryb, które oczywiście giną.

Koszty

Budowa elektrowni atomowej trwa latami lub nawet dziesięcioleciami. Ostateczne koszty zawsze przewyższają początkowe szacunki. Rządy więc subsy- diują prywatne firmy, gwarantując ich inwestycje i zyski. Koszt obecnie budowanej elektrowni atomowej w Hinkley Point w Anglii przez francuską firmę energetyczną EDF wzrósł o prawie trzy miliardy funtów. Całkowity koszt budowy Hinkley Point w tej chwili to ponad dwadzieścia miliardów.

Zwolennicy atomu wyliczają „tańszy” koszt produkcji samej energii elektrycznej, który w rzeczywistości nie jest tańszy. W przypadku energii, która ma pochodzić z nowo wybudowanej angielskiej elektrowni, jej cena wyniesie 91 funtów za megawatogodzinę, natomiast koszt energii pochodzącej z farm wiatrowych, które będą oddane do użytku w 2025 roku będzie wynosić jedynie 40 funtów za megawatogodzinę. Koszt wydobycia i transportu uranu, rządowych subsydiów i wreszcie konsekwencje dla środowiska nie są wyszczególniane.

Katastrofy

Elektrownie atomowe nie są także w żadnym stopniu bezpiecznym źródłem energii. Nie chodzi tu tylko o tragiczną katastrofę w Czarnobylu w 1986 roku, której skutki są odczuwane przez miliony ludzi do dziś.

Powszechnie Czarnobyl jawi się jedynie jako skutek fatalnej polityki ZSRR i jako dość odosobniony przypadek. Jednak incydenty i katastrofy w elektrowniach jądrowych miały miejsce już od końca lat pięćdziesiątych.

Gwoli ścisłości, Czarnobyl to niejedyna katastrofa jądrowa która miała miejsce w byłym ZSRR. Trzydzieści lat wcześniej w elektrowni na Uralu doszło do wybuchu materiałów promieniotwórczych, w wyniku tej katastrofy zginęło ponad dwieście ludzi. W 1957 w Wielkiej Brytanii, w Sellafield pożar reaktora spowodował opad radioaktywny. W 1979 w Stanach Zjednoczonych w elektrowni Three Mile Island doszło do częściowego stopienia rdzenia reaktora jądrowego. Ostatnie dwie poważne katastrofy wydarzyły się w Japonii, w Tokaimurze w 1999 roku i w Fukushimie w 2011.

W obu przypadkach setki tysięcy mieszkańców zostało ewakuowanych, a koszt „sprzątania” po Fukushimie wyniósł miliardy dolarów. Nie wiemy jeszcze dokładnie, ile ludzi zachoruje na raka w wyniku promieniowania o takiej samej skali, jak w Czarnobylu.

Katastrofa w Fukushimie spowodowała, że niemiecki rząd zapowiedział całkowite wycofanie się z energii atomowej. Wypadek może wydarzyć się zawsze, ponieważ firmy energetyczne, jak i cały biznes, zainteresowane są jedynie maksymalnymi zyskami i cięciem kosztów, a jakiekolwiek podwyższone standardy bezpieczeństwa stanowią właśnie takie koszty. Nawet jeśli będą one zachowane, to i tak wypadek zawsze jest możliwy (błąd ludzki, zamach militarny/terrorystyczny albo kataklizm, tak jak w przypadku Fukushimy).

Broń atomowa

26.03.11 Berlin. Protest antynuklearny.
26.03.11 Berlin. Protest antynuklearny.

Energia atomowa jest ściśle powiązana z przemysłem wojskowym i bronią atomową. Pierwsze elektrownie atomowe powstały właśnie po to, aby dostarczać materiał rozszczepialny potrzebny do produkcji broni nuklearnej. Proces wzbogacania uranu prowadzący do wytwarzania paliwa jądrowego w elektrowniach jest wykorzystywany również do produkcji samej broni.

Ponadto materiał nuklearny może zawsze trafić także w ręce terrorystów czy kryminalistów, stąd też możliwość produkcji tzw. brudnych bomb atomowych. Powinniśmy jednak podkreślić, że główne niebezpieczeństwo związane jest z ogromnymi zapasami broni atomowej, które już istnieją w rękach rządów, które są gotowe do ich użycia.

Prawdziwą alternatywą dla energii węglowej i nuklearnej powinny być źródła odnawialne. Energia pochodząca z wiatru, słońca, geotermii oraz fal i prądów morskich jest tania, a w przypadku tej ostatniej wyjątkowo przewidywalna. Przemysł nuklearny jest natomiast jednym z największych zagrożeń dla świata i może doprowadzić do totalnej zagłady. Kryzys klimatyczny musimy rozwiązać jak najszybciej bez stwarzania kolejnego problemu – elektrowni atomowych.

Maciej Bancarzewski

Tags:

Category: Gazeta - październik 2019, Gazeta - październik 2019 - cd.

Comments are closed.