Książka: Polak z Ukrainy

| 1 lipca 2019

W Polsce mieszka i pracuje ponad milion obywateli Ukrainy. Perspektywa pracy, a także fatalna sytuacja społeczno-ekonomiczna na Ukrainie, ciągle zachęca tysiące Ukraińców do migracji.

Rząd wcale nie ułatwia życia Ukraińcom. Oprócz narzuconych trudności w uzyskaniu prawa pobytu, antyimigracyjna retoryka PiS sprawia, że obywatele Ukrainy często stają się ofiarami agresji, a pracodawcy posuwają się do zbrodni. W zeszłym roku, w Środzie Wielkopolskiej szef nie udzielił pomocy Ukraince, która doznała wylewu. Zamiast odwieźć ją na pogotowie, porzucił ją na przystanku autobusowym. Pod koniec czerwca, w Nowym Tomyślu, pracownik z Ukrainy, który zasłabł w pracy, został wywieziony przez szefową do lasu, gdzie zmarł. Podobne przypadki skandalicznego traktowania pracowników można byłoby mnożyć.

Wydana pod koniec maja książka Polak z Ukrainy to z pewnością mniej przygnębiający obraz życia Ukraińców w Polsce. Polak z Ukrainy to Dima Garbowski, Ukrainiec o polskich korzeniach, który razem z rodziną przyjechał do Warszawy ponad trzy lata temu.

Polak z Ukrainy nie jest typową historią ukraińskiego imigranta w Polsce. Dima posiadał w miarę dobrze prosperującą firmę w Kijowie. W jednym z wywiadów już po publikacji książki, sam przyznaje, że jest przedstawicielem klasy średniej. Miał też dość duże oszczędności, około czterdziestu tysięcy dolarów, które pozwoliły mu na start w Polsce (przez pewien czas wynajmował mieszkanie w luksusowym Wilanowie).

Dobre wykształcenie Dimy nie robiło jednak większego znaczenia. Przez pracodawców został on zakwalifikowany jako „kolejny Ukrainiec”, który skazany jest na niskopłatną płacę. Po przyjeździe Dimie udało z sukcesem otworzyć własny kanał na YouTubie, a po dwóch latach zaczął pracować dla austriackiej korporacji. Wreszcie mógł ubiegać się on o Kartę Polaka, gwarantującą stały pobyt, prawo do pracy i świadczeń socjalnych.

Nie jest to oczywiście łatwy proces. Dima czekał na swoją szansę wiele miesięcy. W Polaku z Ukrainy dobrze pokazane są procedury, w których aplikant musi „wykazać swój związek z polskością przez przynajmniej podstawową znajomość języka polskiego, który uważa za język ojczysty, oraz znajomość i kultywowanie polskich tradycji i zwyczajów”.

Dima przytacza „policyjną” rozmowę z urzędnikiem, który miał zadecydować o jego przyszłym losie: „Zapamiętałem jedynie, że inspektor bardzo drążył jeden temat: dlaczego uważam siebie za Polaka. Recytowałem wtedy historię mojej rodziny: prababcia i pradziadek urodzeni na Kresach Wschodnich, babcia z dziadkiem podobnie, tata już w Kazachstanie, dokąd bolszewicy zesłali całą rodzinę za to, że byli Polakami. Ale inspektorowi nie podobała się moja odpowiedź. Chciał wiedzieć więcej. Co w zwykłym, codziennym życiu wskazywało na nasze związki z Polską. W jaki sposób o tę więź dbaliśmy. Nie chciał wiedzieć, o której w Polsce chodzi się na pasterkę, tylko o której my chodziliśmy. Nie chciał wiedzieć, jakich sławnych polskich pisarzy znam, tylko jakich czytaliśmy w naszym domu. A ja opowiadałem o tym, co udało mi się wyczytać. Inspektor kręcił głową, ale skwapliwie notował moje odpowiedzi.”

Dima zdał w końcu egzamin z „polskości”. Po dwóch tygodniach otrzymał telefon: „Proszę pana, znowu nie mam odcisków palców! Musi pan szybko przyjechać, bo nie wydam karty – powiedziała urzędniczka.”

Polak z Ukrainy skupia się właśnie na biurokratycznych zmaganiach imigranta (także na Ukrainie, zanim Dima wyjechał do Polski), na realiach życia codziennego, wynajmowaniu mieszkania, komunikacji, jedzeniu i nauce języka. W bardzo dobry sposób Dima pokazuje stereotypy podobieństwa i różnice kulturowe, wyśmiewając także warszawiaków pijących latte z mlekiem sojowym na placu Zbawiciela.

Filmiki Dimy na YouTubie stały się także obiektem hejtu: użytkownik ‘Narodowy Radykalizm’ ‘dopytuje’ się cały czas, kiedy Dima wreszcie wyjedzie z Polski. Mimo tego obraz przedstawiony przez Garbowskiego wydaje się wręcz idylliczny i raczej mało reprezentatywny. Polak z Ukrainy to jednak ta pozytywna historia, która ociepla wizerunek Ukraińców w Polsce. Pokazuje normalne życie i udaną aklimatyzację ukraińskiej rodziny w Polsce:

„Dasza (córeczka Dimy) zaadaptowała się dosyć szybko. Nauczycielka specjalnie dla niej nauczyła się piosenki „Pust wsiegda budiet sonce” (Zawsze niech będzie słońce).” Polak z Ukrainy pokazuje także, że pomimo antyimigracyjnej nagonki szerzonej przez prawicę, zwykli ludzie chcą multikulturowego społeczeństwa w Polsce.

Realistyczny obraz pracy Ukraińców w Polsce został opisany w reportażu Wstyd zamieszczonym w książce Urobieni. Reportaże o pracy (Marek Szymaniak, Wydawnictwo Czarne, 2018).

Maciej Bancarzewski

Dima Garbowski

Polak z Ukrainy

Wydawnictwo W.A.B, maj 2019


Tags:

Category: Gazeta - lipiec-sierpień 2019, Gazeta - lipiec-sierpień 2019 - cd.

Comments are closed.