Piątka Kaczyńskiego nie przykrywa rządowych ataków

| 1 kwietnia 2019
22.09.18 Warszawa. ZNP na demonstracji OPZZ.
22.09.18 Warszawa. ZNP na demonstracji OPZZ.

Mimo że od ogłoszenia tzw. „piątki Kaczyńskiego” minął już miesiąc, w wiodących mediach ciągle sporo mówi się na ten temat. Dlatego też warto przyjrzeć się dokładniej, co ten program oznacza dla rządzących i pracujących, oraz co mówi o głównych siłach politycznych i aktualnych nastrojach społecznych.

Nie ma żadnych wątpliwości, że główną motywacją do pokazania się od socjalnej strony są tegoroczne wybory do parlamentu europejskiego (maj) i krajowego (październik), a okres kampanii zawsze sprzyja mówieniu „ludzkim” głosem także przez antyspołeczną prawicę. Ogłoszenie tego programu wprowadziło w zakłopotanie nawet część rządu i spowodowało ferment wewnątrz Ministerstwa Finansów, gdyż takie wydatki nie były zaplanowane w budżecie.

PiS w ten sposób próbuje znów uwiarygodnić się jako partia broniąca zwykłych ludzi przed złodziejskimi elitami i odsunąć od siebie łatkę takich samych złodziejskich elit po niedawnych aferach takich, jak gigantyczne zarobki asystentek w NBP, taśmy Morawieckiego, taśmy „dewelopera” Kaczyńskiego czy zawirowania wokół KNF.

Nie bez znaczenia również były zawodowe „epidemie” chorób, czyli de facto nieformalne strajki policjantów, nauczycieli, pracowników sądów czy listonoszy, a także planowany, tym razem już oficjalnie, strajk w oświacie. Akcję strajkową zapowiadają również pracownicy i pracow- nice ośrodków pomocy społecznej. Nasilają się także protesty rolnicze AgroUnii.

Sam program składający się z: rozszerzenia 500+ na wszystkie dzieci, zwolnienia osób do 26. roku życia z podatku PIT, dodatkowego świadczenia dla emerytów, podniesienia kwoty wolnej od podatku dochodowego i zwiększenia nakładów na autobusową komunikację zbiorową, dotyczy istotnych problemów społecznych i przyjmuje rozwiązania bardzo bliskie lewicy.

Każda osoba identyfikująca się z lewicą powinna popierać zwiększanie wypłat za do niedawna w Polsce darmową pracę opiekuńczą nad dziećmi.

Również w naszym interesie zmniejszanie opodatkowania pracowników najemnych i podwyższanie kwoty wolnej od podatku, którą ustalono na bardzo niskim poziomie i stoi w miejscu od kilkunastu lat. (Pamiętajmy jednak, że rząd proponuje też niższe podatki dla biznesu).

Także dodatkowe środki dla emerytów, czyli grupy mocno narażonej na ubóstwo, są pozytywne. Rzeczywistą dobrą zmianą byłoby także odwrócenie trendu komercjalizacji transportu zbiorowego, która spowodowała wykluczenie komunikacyjne aż 14 mln mieszkańców Polski (czyli ponad 1/3!).

To nie postulaty są problemem, ale partia zamierzająca je zrealizować, uprawiająca pseudosocjalną obłudę i hipokryzję objawiającą się w otwartej arogancji i pogardzie wobec protestów pracowniczych i społecznych – słynne „a niech jadą!” podczas protestu głodowego lekarzy-rezydentów w listopadzie 2017. W ostatnich latach liderzy PiS obiecywali wiele, lecz gdy przychodziło do realizacji, to niemal zawsze w momencie próby pokornie zabezpieczali interesy kapitalistów, aby ich zyski pozostały nienaruszone.

Tak było z głośnym programem „Mieszkanie+”, który ostatecznie zamienił się w rozdawnictwo państwowych gruntów dla deweloperów oraz kolejnym ograniczeniem praw lokatorskich ułatwiającym eksmisje bez wyroku sądowego. Także klapą skończyły się szumne zapowiedzi zrobienia porządku z reprywatyzacyjną grabieżą i brutalnym czyszczeniem kamienic.

Komisja pod przewodnictwem Patryka Jakiego wyraźnie unikała spraw, w które zamieszane były osoby powiązane z PiS, a po przegraniu przez niego wyborów na prezydenta Warszawy wyraźnie zmniejszyła swoją aktywność. Ten sam rzekomo „prospołeczny” rząd walczył także w instytucjach UE, aby polscy pracownicy delegowani do innych krajów nie podlegali miejscowym, zazwyczaj korzystniejszym kodeksom pracy i wyższym stawkom minimalnym.

Przykładów antyspołecznych i antypracowniczych posunięć PiS można by wymienić jeszcze więcej, a do kolejnych niewypałów śmiało można już dodać zapowiadane w „piątce Kaczyńskiego” odrodzenie PKS-ów, gdyż zapowiadane na konwencji 1,5 mld zł na ten cel skurczyło się w projekcie ustawy do 0,8 mld zł, które zostaną wydane nie na przywrócenie połączeń, lecz na dotowanie aktualnie działających, nieefektywnych prywatnych przewoźników zapewniających usługi niskiej jakości. Można śmiało założyć, że inne elementy „piątki” również zostaną znacząco okrojone a nawet odrzucone.

Mimo tak wielu wpadek, ekipa rządząca na tę chwilę ciągle zachowuje spore szanse na wygranie wyborów do PE i późniejsze utrzymanie samodzielnej większości w Sejmie. Czy bezsilność „zjedno- czonej opozycji” świadczy, że PiS odkrył Świętego Graala kapitalizmu pozwalającego zaspokajać sprzeczne interesy klas i grup społecznych w wystarczającym stopniu, by trwale zachować wysokie poparcie?

Odpowiedź brzmi: nie! Partia Kaczyńskiego może przyjmować pozę obrońców ludu, ponieważ dobra koniunktura w ostatnich latach pozwalała na odczuwalny wzrost wydatków socjalnych bez wchodzenia w ostry konflikt z miejscowym i zagranicznym kapitałem. Na tyle wyraźny, by wykorzystać słabość parlamentarnej opozycji uparcie trzymającej się skompromitowanych neoliberalnych zabobonów, wg których wszelkie zwiększanie wydatków socjalnych ma prowadzić do tragedii i powszechnego lenistwa.

Wtórują im główne liberalne media jak np. „Gazeta Wyborcza”, która dzień po tym jak ogłoszono „piątkę Kaczyńskiego” na pierwszej stronie straszyła „rozdawnictwem” i „przekupstwem wyborców” dodając do tego wzrost wydatków na pensje nauczycieli i pielęgniarek. Było to tylko wodą na młyn dla pisowskich liderów, którzy przez kolejnych kilka dni jeździli z tą okładką po telewizjach, by przekonywać jak bardzo konieczne jest utrzymanie przez nich władzy.

Nie lepiej było w innych, „rozsądnych” mediach, które podkreślały jak bardzo ten program jest szkodliwy dla dyscypliny budżetowej, dla oceny agencji ratingowych, spełniania unijnych norm zadłużenia i postrzegania państwa przez rynki finansowe. Wyrażały także nadzieje, że biurokracja Ministerstwa Finansów skutecznie doprowadzi do jego okrojenia.

Opinie instytucji reprezentujących interesy oligarchów są jak widać zawsze dla nich ważniejsze niż potrzeby społeczne, więc dla neoliberałów wydatki socjalne są pierwszymi do cięcia, podczas gdy rozbuchane marnotrawstwo na programy zbrojeniowe nigdy powoduje „niezadowolenia rynków”.

Znamienny jest też fakt, że żadne z tych źródeł nawet nie rozważyło finansowania programu ze zwiększenia żałośnie niskiego opodatkowania bogaczy przyjmując obecny stan jako nienaruszalny.

Jedynie silna lewica oparta na ruchach społecznych i walce pracowniczej byłaby w stanie skutecznie odzierać PiS z pseudosocjalnej maski, która zakrywa typową kapitalistyczną władzę ograniczoną sprzecznościami tego systemu. Z jednej strony muszą zapewniać jak najbardziej cieplarniane warunki dla wyzyskiwania pracujących. Z drugiej są ofiarą własnej propagandy sukcesu, która rozbudza oczekiwania pracowników, rozwściecza pominięte grupy i może doprowadzić do masowego buntu.

Rzeczywista twarz PiS to nie „dbanie o zwykłego człowieka”, lecz Morawiecki chwalący zachodnich przywódców za umiejętne tłumienie oczekiwań socjalnych tamtejszych społeczeństw oraz Gowin kajający się przed przedsiębiorcami, by ci nie traktowali obietnic socjalnych zbyt serio i grzecznie przeczekali okres kampanii wyborczych, po którym znów będzie sobie odbić te „wyrzeczenia”.

Dlatego bierzmy programy socjalne „bez pokwitowania” i protestujmy, strajkujmy o jeszcze więcej! To nie wyborcze bezideowe listy wyborcze są nadzieją na postępowe zmiany, lecz aktywny udział w walkach społecznych!

Piotr Trzpil

Tags:

Category: Gazeta - kwiecień 2019

Comments are closed.