Nauczyciele wstają z kolan

| 1 kwietnia 2019
14.10.15 Wspólna demonstracja oświatowych związków zawodowych przed Kancelarią Premiera.

Napisać, że mało zarabiamy, to nic nie napisać. Od dawna zarabiamy bowiem żenująco mało.

Od niedawna z kolei poczucie zażenowania tym stanem rzeczy, a także coraz większym chaosem w oświacie udziela się także rodzicom naszych uczniów. I mimo intensywnej rządowej nagonki na nauczycieli w mediach oraz mobilizacji trolli w internecie coraz większa część społeczeństwa dostrzega, że nauczyciele walczą nie tylko o godność wykonywanego zawodu, ale przede wszystkim o jakość szkolnictwa.

W szkole jak w soczewce skupiają się bolączki całego społeczeństwa. Potrzebujemy nauczycieli, którzy nie tylko dobrze przygotują młodzież do egzaminów, ale przede wszystkim będą mieli narzędzia do reagowania w sytuacji rosnącej liczby zaburzeń psychicznych u młodzieży. Czy przemęczony nauczyciel, który pracuje w nadgodzinach, dorabiający popołudniami i w weekendy, żeby związać koniec z końcem, to na pewno osoba, o którą nam chodzi, gdy myślimy o udzielaniu pomocy uczniom potrzebującym największego wsparcia? Czy jest nią nauczyciel od lat lekceważąco i podejrzliwie traktowany przez kolejne ekipy rządzące, pokonujący niekończący się tor przeszkód w postaci nadmiernej papierologii, licznych kontroli i ocen oraz wydłużonej i groteskowej ścieżki awansu zawodowego? Z pewnością nie. I nie będzie nią jeszcze nauczyciel zarabiający tysiąc brutto więcej. Chociaż niewątpliwie wywalczenie tej podwyżki byłoby ważnym krokiem na drodze przywracania normalności w oświacie.

Referendum w mojej szkole przebiegało w atmosferze święta i było jak powiew świeżego powietrza przez otwarte okna.

Nie jest dla mnie jasne, dlaczego zwrot nastąpił właśnie teraz. Czy to władze zagalopowały się w swojej arogancji? Czy policjanci przetarli szlaki? A może to wszystko przez telewizyjne migawki z protestów żółtych kamizelek? Wiem, że najbardziej wdzięczna pozostanę anonimowym organizatorom protestów nauczycielskich ze zwolnieniami lekarskimi w tle. To ich obywatelskie nieposłuszeństwo doprowadziło do nadzwyczajnej sytuacji odwołania zajęć w szkołach i ośmieliło władze związkowe do podjęcia sporów zbiorowych i przygotowania strajku w obecnym kształcie.

Gdyby w kwietniu determinacja środowiska nauczycielskiego była przynajmniej proporcjonalna do deprecjacji, w której od lat znajdują się osoby uprawiające ten zawód, wróżyłabym powodzenie realizacji skromnego w gruncie rzeczy postulatu podniesienia wynagrodzenia o tysiąc złotych brutto, a nawet świetlaną przyszłość polskiej oświaty. Niezależnie jednak od powodzenia akcji strajkowej, po sukcesie samego referendum wrócimy już do innych pokojów nauczycielskich. A o to, jakie burzycielskie opinie krążą w nich już dziś:

Monika: Nie chodzi mi o pieniądze, choć wołałabym poświęcić się jednej pracy, a nie dwóm, żeby zarobić na swoje potrzeby. Chodzi o godność i poszanowanie zawodu, który wybrałam i z którym sie utożsamiam. Co doprowadziło do strajku? To, że nauczycieli się nie słucha, ich zdanie jest zupełnie niebrane pod uwagę w opinii publicznej. Ciągle jest mowa, że mamy długie wakacje i pracujemy bardzo krótko. Traktuje się nas jak bandę darmozjadów. Również deforma została przeprowadzona bez naszej zgody, a z kwiatkami musimy się mierzyć my.

Oczekuje się od nas za dużo, a traktuje byle jak. Mam nadzieję, że strajk pokaże naszą siłę i to, że jesteśmy tak samo ważni, jak lekarze czy pielęgniarki. To my kształtujemy jednostki, które kiedyś będą odpowiedzialne za kraj i fajnie byłoby, żebyśmy robili to z pasją, mając czas na rozwój i pasje, a nie z wywieszonym ogonem, biegając z pracy do pracy, od niechcenia, traktując uczniów przedmiotowo, a nie podmiotowo. Mam nadzieję, że wywalczymy te pieniądze i podniesiemy prestiż naszego zawodu. Uważam też, że powinno być trudniej zostać nauczycielem, odsiew powinien odbywać się na studiach, bo to jest zawód dla pasjonatów, a nie dla nieudaczników, jak nas odbiera społeczeństwo.

Michał: Przez strajk chciałbym pokazać, że środowisko nauczycielskie może się zjednoczyć, kiedy dzieje się źle w oświacie. Wywalczyć godną pensję, bez konieczności pracy w liceum, szkole językowej, uczelni i udzielania korków. Strajk odbywa się z powodu braku porozumienia między ministerstwem a nami, przedstawienia nauczycieli w mediach jako „darmozjadów” z niebotycznie długim urlopem i czasem wolnym, którzy nic nie robią i jeszcze chcą pieniądze. Pani Minister Zalewska, zamiast ignorować nasze potrzeby, powinna wypracować rozsądne rozwiązanie.

Liczę też po cichu, że to Kaczyński, jak zawsze, zdecyduje za rządzących i nakaże dogadanie się. Bo w tym momencie PiS nie robi niczego w tym kierunku, żeby uspokoić sytuację. A wręcz przeciwnie. Podsyca niechęć do nauczycieli, szczuje rodziców.

Marzena: Nauczyciele zostali opuszczeni. Nie mają wsparcia. Chciałabym, żeby nasz głos został usłyszany. Dość mam pogardy, z którą traktuje się ten zawód. Jesteśmy przez część uczniów i ich rodziców postrzegani przez pryzmat niskich zarobków. Zdarza się, że wybór zawodu nauczyciela komentowany jest z politowaniem. Możemy m.in. usłyszeć: „Pan dużo wie, a skończył Pan jako nauczyciel…”. Choć pochodzę z rodziny o bogatych tradycjach nauczycielskich, żałuję, że zachęcałam córkę do podjęcia studiów pedagogicznych. Trudno jest mi pogodzić się z sytuacją, w której po trzydziestu latach pracy w zawodzie koszt zwykłego badania USG stanowi dla mnie poważny wydatek.

Katarzyna: Akcja strajkowa jest wyrazem determinacji nauczycieli, którzy od lat są lekceważoną i niedocenianą grupą zawo- dową. Chodzi nam przede wszystkim o podniesienie płac nauczycielskich do poziomu, który pozwoli nam godnie żyć. Ważne jest także, aby przywrócić autorytet nauczycieli i pracowników oświaty. Obecny stan zmusza nas do podejmowania dodatkowych zajęć, brania nadgodzin itp. Nadmiar zajęć, utrata społecznego autorytetu społecznego i niskie zarobki przy jednoczesnej wielkiej odpowiedzialności za edukację młodych ludzi prowadzą do frustracji i podjęcia tak drastycznych kroków, jak strajk. Liczę, że nauczyciele nie ugną się i nie zadowolą półśrodkami. „Ochłap” w postaci 500 zł brutto uwłacza naszej godności. Mam nadzieję, że akcja strajkowa przyniesie oczekiwany efekt, a rząd potraktuje nas poważnie.

Agnieszka Kaleta

Nauczycielka, członkini ZNP

Tags:

Category: Gazeta - kwiecień 2019

Comments are closed.