Antykapitalistyczne spojrzenie na Unię Europejską

| 1 lutego 2019
18.01.19 Morze Śródziemne. Nieludzka polityka Unii trwa. Utonęło 117 migrantów po tym, jak ich ponton zatonął. Jedynie trzy osoby przeżyły.
18.01.19 Morze Śródziemne. Nieludzka polityka Unii trwa. Utonęło 117 migrantów po tym, jak ich ponton zatonął. Jedynie trzy osoby przeżyły.

Polska jest krajem euroentuzjastów. Według ostatnich badań 70% respondentów uważa, że członkostwo w UE jest dobre dla Polski, zaś 88% jest zdania, że kraj skorzystał na byciu w tej wspólnocie. Przy takich nastrojach widoczne ostatnio objawy kryzysu Unii Europejskiej, takie jak Brexit czy sukcesy wyborcze partii eurosceptycznych, mogą wydawać się niezrozumiałe. Dlatego też w tym tekście podejmuję próbę przybliżenia tych kwestii, pokazując je w bliskim, polskim kontekście.

Lepiej nie będzie

Jednym z powodów, dla których Brytyjczycy zagłosowali za wyjściem z UE, jest to że ostatnie 40 lat to czas nieustannego spadku ich dochodów i standardu życia. Niemal 15 lat polskiego członkostwa we wspólnocie również nie przyniosło poprawy sytuacji życiowej najuboższych.

Według ostatnich danych GUS odsetek Polaków, których dochody na głowę są mniejsze niż poziom minimum socjalnego wynosi 40%. Płace i siła nabywcza mieszkańców Polski należą do najniższych w Europie. Rosną nierówności społeczne. Ogromne środki z budżetu unijnego zostały przeznaczone w głównej mierze na inwestycje w infrastrukturę, które mają przede wszystkim ułatwić życie biznesowi, a nie zwykłym ludziom.

Przyszłość również nie wróży żadnych radykalnych zmian. Polska jest zobowiązana do przyjęcia euro. Zmiana waluty na europejską raczej wzmocni niż odwróci dotychczasowe tendencje. Doświadczenia innych krajów pokazują, że wprowadzenie euro ostatecznie wyrówna ceny do poziomu zachodniego, zaś płace jeszcze bardziej pozostaną w tyle. Polska klasa rządząca doskonale zdaje sobie sprawę ze skutków, jakie ta waluta wywoła w polskiej gospodarce i społeczeństwie. Dlatego też data jej wprowadzenia kilkukrotnie już była przesuwana. Obecna ekipa rządząca w ogóle już nie mówi o jakimkolwiek horyzoncie czasowym tej operacji. Jedynym politykiem, który chce wprowadzenia euro choćby i w przyszłym roku, jest Ryszard Petru – co nawiasem wiele mówi o obliczu ideowym jego nowej partii.

Na obraz i podobieństwo

Wstąpienie Polski do Unii Europejskiej nie było więc żadną cezurą w historii społecznej III RP. Nie mogło nią być, gdyż polska akcesja była kontynuacją procesu, który został zapoczątkowany 15 lat wcześniej. 1 maja 2004 r. nie był więc nowym początkiem, a jedynie kolejnym etapem drogi, już dawno wytyczonej.

Transformacja ustrojowa, rozpoczęta w latach 1989-90, była dokonywana pod hasłem „powrotu do Europy”. Likwidacja zakładów pracy, masowe zwolnienia i bezrobocie, złodziejska prywatyzacja – to wszystko miało nas doprowadzić do członkostwa w ówczesnej Europejskiej Wspólnocie Gospodarczej.

Zmianom tym patronował Międzynarodowy Fundusz Walutowy – kolejna instytucja międzynarodowa, ściśle współpracująca z UE, co widać obecnie choćby w Grecji.

Nie było innej drogi „powrotu do Europy”, gdyż Unia Europejska jest w swej istocie jednym wielkim kapitalistycznym rynkiem. U jej podstaw leżą cztery „wolności”: swoboda przepływu kapitału, towarów, usług i siły roboczej. Te zasady towarzyszą wspólnocie europejskiej od chwili jej narodzin w latach 50-tych ubiegłego wieku, i są zapisane w każdym traktacie europejskim. To rzadki przypadek wśród tworów państwowych – a może wręcz jedyny, kiedy to podstawowe pryncypia gospodarki kapitalistycznej są tak wyraźnie i obszernie wpisane w dokumenty konstytucyjne.

W grudniu 1991 r. podpisano układ stowarzyszeniowy pomiędzy Polską a Wspólnotą Europejską. Ta umowa umożliwiła w następnych latach rozpoczęcie negocjacji w sprawie wstąpienia Polski do UE. Jednak rozmowy, które w tej kwestii się odbywały, nie były negocjacjami. Tak naprawdę Unia Europejska z państwami, które chcą do niej dołączyć, nie negocjuje, lecz przedstawia własny, jednostronny dyktat, któremu państwa-kandydaci muszą się bez sprzeciwu podporządkować.

Przez 10 lat, poprzedzających akcesję w 2004 r., Polska musiała więc pracowicie dostosowywać ustrój swego prawa, gospodarki, systemu podatkowego, instytucji politycznych – krótko mówiąc całego państwa – do wymagań narzuconych przez Brukselę. Kolejne sesje „negocjacji” służyły przeglądowi postępów w dostosowaniu kolejnych działów i określaniu, co jeszcze pozostało do zrobienia.

W rezultacie kształt III RP w dużej mierze został określony przez Unię Europejską. Polska państwowość po wstrząsie transformacji ustrojowej była dość plastycznym materiałem, dającym się znacznie łatwiej modelować pod wpływem wymagań UE niż stare kraje zachodniej Europy. Z tego względu wzorzec przedstawiony Polsce i innym krajom wschodniej Europy przez UE był bardziej ambitny i wskazywał kierunek, w jakim Unia chce zmierzać. Tym ideałem jest państwo tylko w minimalnym stopniu ingerujące w gospodarkę, w którym usługi publiczne są sprywatyzowane i skomercjalizowane, a wydatki socjalne drastycznie zredukowane. Polska już spełnia te neoliberalne kryteria, podczas gdy kraje „starej Europy” mozolnie je od ponad 30 lat wdrażają w życie. Jeśli ktoś ma wątpliwości, w jakim kierunku zmierza UE, niech popatrzy, jakim krajem stała się pod dyktatem Unii zdruzgotana kryzysem Grecja. Jeśli więc ktoś jest krytycznie nastawiony wobec rzeczywistości III RP, to nie może pomijać milczeniem roli Unii Europejskiej.

Kontynent „pokoju”

Często mówi się, że dzięki Unii Europejskiej na naszym kontynencie panuje pokój, gdyż wspólny rynek okiełznał odwieczne antagonizmy niemiecko-francusko-brytyjskie. Pokojowy wizerunek UE buduje również to, że jak do tej pory nie powstała europejska, ponadnarodowa armia.

Jednak państwa członkowskie UE posiadają własne wojska, i wcale nie są neutralne. Większość z nich jest członkami NATO – zachodniego sojuszu imperialnego pod przywództwem USA. Utworzony w 1949 r., rzekomo w imię obrony przed groźbą agresji ze strony bloku wschodniego, sojusz ten gładko przetrwał upadek Związku Radzieckiego, ujawniając swe prawdziwe oblicze. To właśnie na NATO Unia Europejska scedowała swe funkcje wojskowe. Dlatego właśnie, jak do tej pory, nie powstała żadna europejska armia. Uznano, że nie ma potrzeby dublowania istniejących już wcześniej struktur wojskowych Sojuszu Północnoatlantyckiego.

Ze względu na ścisły związek pomiędzy NATO i UE, negocjacje na temat rozszerzenia obydwu organizacji na wschód toczyły się równolegle i wzajemnie się uzupełniały. Zakładano, że kraje byłego bloku wschodniego staną się członkami obydwu struktur. Ponieważ kryteria członkostwa w NATO nie były tak rygorystyczne, jak w przypadku Unii Europejskiej, wstąpienie Polski do sojuszu wojskowego nastąpiło wcześniej. Tak oto Polska na swej drodze powrotnej do Europy stała się członkiem paktu 12 marca 1999 r. Dwanaście dni później rozpoczął się atak NATO na Jugosławię.

Dziś jeszcze, po dwudziestu latach, pamiętam uczucia zmieszania i moralnego kaca, które wywoływały w Polsce wieści napływające z Serbii. Bardzo wielu ludzi zadawało sobie wtedy pytanie, czy właśnie sfinalizowane wstąpienie do sojuszu aby na pewno było dobrym krokiem? Stało się tak, gdyż NATO, próbując zmusić Serbię do wycofania się z Kosowa, wzięło na cel nie tylko jugosłowiańską armię, ale całą infrastrukturę tego państwa – nie oglądając się na ofiary cywilne. Przez niespełna trzy miesiące natowskie naloty bombowe systematycznie niszczyły mosty, elektrownie, fabryki, stacje radiowe i telewizyjne. Od bomb zginęło ponad 500 cywilów. To wszystko działo się w Europie, tuż za granicą cieszącej się błogim pokojem UE, przy udziale członków tejże Unii. Jak się potem okazało wojna przeciwko Jugosławii była jedynie przygrywką do tego, co miało dopiero nadejść.

Polska nie była jeszcze gotowa by dołączyć do ataku na Jugosławię. Jednak w następnych latach polscy żołnierze, w ramach misji NATO, znaleźli się w Afganistanie. Będąc częścią sił okupacyjnych Polacy mieli też udział w zbrodniach, dokonywanych na ludności cywilnej. Ich symbolem stała się ostrzelana przez polskich żołnierzy wioska Nangar Chel. W 2003 roku Polska wzięła udział w zbrodniczym ataku na Irak, a następnie dostała w nagrodę własną strefę okupacyjną w tym kraju, dopełniając dzieła zniszczenia. Według ostatnich szacunków wojna w Iraku, okupacja i toczona w jej wyniku wojna domowa pochłonęły do tej pory ponad milion ofiar.

W 2004 roku Polska wreszcie została członkiem Unii Europejskiej i zaczęła cieszyć się pokojem panującym na naszym kontynencie. Ceną, jaką musi za to płacić, jest udział w imperialnych wojnach, z którymi Polska nie ma nic wspólnego. Ostatnimi czasy polskie F-16 latają nad Syrią, a polska klasa rządząca już zaciera ręce, by dołączyć do planowanego przez USA ataku na Iran. W trakcie tego „powrotu do Europy” Polska dorobiła się grona własnych zbrodniarzy wojennych – zarówno tych wydających rozkazy zza biurka, jak i bezpośrednich wykonawców, pacyfikujących ludność cywilną na miejscu. Przynajmniej pod tym względem integracja Polski ze światem Zachodu zakończyła się pełnym sukcesem.

Polskie doświadczenie odzwierciedla prawdziwą naturę pokoju panującego w Europie. Tendencje imperialne są integralną częścią systemu kapitalistycznego, dlatego też Unia Europejska, od swego zarania oparta na zasadach kapitalizmu, nie była w stanie ich wyeliminować. To, co udało się osiągnąć w ramach szerszego, północnoatlantyckiego sojuszu militarnego, to uzgodnienie interesów mocarstw europejskich i przekierowanie ich ekspansywnych dążeń na inne obszary.

Dlatego w tym nowym, wspaniałym świecie pokój w Europie musi oznaczać wojnę na innych kontynentach. Czasami bramy piekła otwierają się już na samej granicy UE. Nie ma pokoju na Morzu Śródziemnym, w którym toną dziesiątki tysięcy uchodźców, uciekających również przed bombami zrzucanymi przez państwa Zachodu. Ci ludzie giną, bo pogrążony w błogim pokoju kontynent europejski zamknął przed nimi swe granice. Nie ma pokoju w Libii, zniszczonej przez francusko-brytyjsko-amerykańską interwencję. Nie ma go też w Syrii, Iraku, Afganistanie i wielu innych miejscach, doświadczających zachodnich wojen.

Jacek Szymański

Tags:

Category: Gazeta - luty 2019, Gazeta - luty 2019 - cd.

Comments are closed.