Żółte Kamizelki wciąż walczą i mogą wygrać więcej

| 1 stycznia 2019
22.12.18 Caen

Inspirujący ruch społeczny zakorzenił się głęboko we wspólnotach lokalnych, pisze Charlie Kimber.

Okres świąteczno-noworoczny nie zakończył rewolty Żółtych Kamizelek we Francji – która może wybuchnąć na wyższym poziomie w 2019 r.

To, co zaczęło się jako protest przeciw podwyżkom cen paliwa, stało się ruchem społecznym, który zmusił rząd prezydenta Emmanuela Macrona do odwrotu.

Istotne protesty miały miejsce w ich szóstą sobotę 22 grudnia i siódmą 29 grudnia.

Oba były mniejsze niż poprzednie mobilizacje. Jednak nawet oficjalne dane mówią o dziesiątkach tysięcy ludzi na demonstracjach i do 200 blokad dróg.

22 grudnia Żółte Kamizelki poinformowały przez media społecznościowe, że zbiorą się przy pałacu w Wersalu, poza Paryżem. Tysiące policjantów i innych sił zgromadziło się, aby ich odeprzeć.

Jednak w ostatniej chwili Żółte Kamizelki zmieniły swój punkt zbiórki na bazylikę Sacre Coeur w dzielnicy Montmartre. Stamtąd podążyli drogą do centrum Paryża, ku wielkiej frustracji i złości władz.

Helene, pracownica laboratorium, powiedziała z Paryża [brytyjskiej, socjalistycznej] gazecie Socialist Worker: „Wprowadziliśmy policję w pole. Nie zamierzamy zbierać się tam, gdzie oni chcą, aby mogli w nas uderzyć.

Naszą siłą jest nasza liczebność, ale także to, że jesteśmy absolutnie przeciw powrotowi do sytuacji sprzed kilku miesięcy, gdy zwykli ludzie byli traktowani, jak śmieci. Zdobyliśmy nieco szacunku, chcemy więcej – a Macron musi odejść.”

Duże mobilizacje miały miejsce w wielu innych miastach. Były także blokady na granicach z Hiszpanią, Włochami, Belgią i Niemcami.

W jednym lub dwóch obszarach mniejszy rozmiar mobilizacji pozwolił głosowi faszystowskiej prawicy być bardziej słyszalnym. Każdy taki przypadek musi być zwalczany.

Jednak ta sytuacja jest daleka od typowej. W istotnym badaniu dotyczącym protestujących przeprowadzonym przez [francuską] gazetę Le Monde tylko dwie spośród 166 osób, z którymi prowadzono wywiady, wspomniało o imigracji jako o ważnej dla nich kwestii. W sondażu upublicznionym przez telewizję France 2, spośród protestujących Żółtych Kamizelek, 33 procent określiło się jako ani lewica, ani prawica. Około 15 procent uznało się za skrajną lewicę, a 5,4 procent za skrajną prawicę.

Ruch zakorzenił się głęboko we wspólnotach lokalnych.

Media z całego kraju donosiły, że Żółte Kamizelki utrzymały blokady dróg przez święta Bożego Narodzenia i opisywały radość z bycia ze swoją „drugą rodziną” protestujących.

John Mullen jest członkiem antykapitalistycznej sieci Ensemble (Razem). Opowiadał on, że w dniach przedświątecznych „na niektórych blokadach ruch prowadził zbiórkę dla banków żywności, na innych ustawiał makiety gilotyn.

Jedna z parlamentarzystek Macrona, gdy przyszła do pracy, ujrzała swoje biuro przemalowane na kolor jaskrawo żółty.

Nowe inicjatywy pojawiają się każdego dnia. Gdy Żółte Kamizelki zablokowały urząd skarbowy w Figeac, część pracowników zastrajkowała w poparciu dla nich.”

Taki rodzaj oporu przeraża Macrona.

„Wszyscy żądamy odejścia Macrona”

Ruch, który trwa od miesięcy, musi znaleźć demokratyczną drogę do organizowania się i definiowania własnych celów.

Bardzo pozytywnym znakiem jest to, że w różnych obszarach odbyły się ogólne spotkania (zgromadzenia) protestujących i tych, którzy ich popierają.

Marcel z Clermont Ferrand powiedział: „Mieliśmy nasze pierwsze zgromadzenie w połowie grudnia.

Wzięło w nim udział kilkaset osób i byliśmy zjednoczeni w wezwaniu do odejścia Macrona i słuchania głosu zwykłych ludzi. Jedna osoba atakowała migrantów, ale została zakrzyczana.”

Macron najpierw zawiesił, a później odwołał podatek paliwowy, który wywołał protest.

Poczynił wiele obietnic dotyczących płacy minimalnej i błagał szefów w sektorze prywatnym, by udzielili premii świątecznych.

Później próbował wycofać się z części ustępstw, wywołując dalszą wściekłość.

Doszło nawet do tego, że obiecał premię gliniarzom, później starał się z niej wykręcić, a ostatecznie musiał ją wypłacić.

Doprowadziło to do żądań takich samych pieniędzy dla nauczycieli, pracowników ochrony zdrowia i innych pracowników.

Niektórzy ze zwolenników Macrona wezwali na 27 stycznia do marszu w jego poparciu. To bardzo ryzykowny ruch, który może doprowadzić do kompromitacji.

Sukces ruchu zależy od jego rozszerzenia, wciągnięcia większej liczby ludzi, zachowania własnej bojowości i szukania rozwoju łączności ze strajkami.

Żółte Kamizelki zainspirowały ludzi na całym świecie. Mogą wygrać więcej.

Tłumaczył Filip Ilkowski

Tags:

Category: Gazeta - styczeń 2019, Gazeta - styczeń 2019 - cd.

Comments are closed.