Arabia Saudyjska – Kłopoty sojusznika Zachodu więcej niż wizerunkowe

| 1 grudnia 2018
Mohammed Bin Salman i Donald Trump
Mohammed Bin Salman i Donald Trump

Brutalne morderstwo Dżamala Chaszodżdżiego, saudyjskiego dysydenta i krytyka Mohammeda Bin Salmana (w skrócie MbS), unicestwiło wizerunek „modernizatora”, jaki rządzący książę saudyjski misternie tworzył na swój użytek. Szczegóły zabicia Chaszodżdżiego, który został zwabiony do konsulatu saudyjskiego w Turcji, a następnie poćwiartowany piłą, czyta się jak scenariusz horroru.

Jako 33-letni faktyczny władca Arabii Saudyjskiej MbS był wychwalany jako przykład nowego pokolenia oświeconych książąt wykształconych na Zachodzie. Od czasu objęcia władzy w bogatym w ropę naftową królestwie udało mu się ograniczyć wszechobecną korupcję, unieszkodliwić znienawidzoną policję moralności oraz przyznać kobietom prawo prowadzenia samochodów. Zniósł nawet zakaz działalności kin i organizowania publicznych imprez muzycznych, co zjednało mu wielu wielbicieli na Zachodzie.

Fakt, że rozkazał on zamordowanie liberalnego krytyka, pochodzącego z jednego z najbardziej wpływowych rodów saudyjskich, uwypukla arogancję saudyjskiej monarchii oraz stopień zdeprawowania popieranego przez Zachód królestwa. Jednak konsekwencje tego morderstwa daleko wykraczają poza zszarganie reputacji władcy.

Po porażce USA w Iraku Turcja, Iran i Arabia Saudyjska toczą rywalizację o poszerzenie swych wpływów w regionie. Arabia Saudyjska, która finansowała kontrrewolucję w Egipcie i jest uwikłana w wynisz- czającą wojnę w Jemenie, postawiła sobie dwa priorytetowe zadania: po pierwsze, przeciwstawić się narastającej kontroli Iranu nad Irakiem i Syrią; po drugie zmiażdżyć sunnickie Bractwo Muzułmańskie, postrzegane przez wielu jako główna siła opozycyjna wobec arabskich dyktatorów.

Realizując tę strategię Saudyjczycy popadli w konflikt z Turcją – regionalnym sojusznikiem Kataru, który jest rywalem Arabii Saudyjskiej i głównym sponsorem Bractwa Muzułmańskiego. Kiedy Saudyjczycy wprowadzili blokadę gospodarczą Kataru, to małe, lecz niezwykle bogate królestwo przyjęło w swe granice tureckich żołnierzy. Ten krok ustanowił militarną barierę na granicy katarsko-saudyjskiej. Turecki prezydent Recep Erdogan użył również swej potęgi wojskowej, by powstrzymać prowadzoną przez Syrię, Rosję i Iran ofensywę przeciwko ostatniej enklawie rebeliantów w północnej Syrii. Obecnie ten region jest objęty bezterminową ochroną turecką.

Te prowadzone na trzech frontach zmagania postawiły USA w środku niewygodnego bałaganu. Turcja jest członkiem sojuszu wojskowego NATO, jednak od czasu wzrostu władzy Erdogana coraz częściej popada w spory ze swym długoletnim sojusznikiem. Ten kłótliwy związek jeszcze bardziej komplikuje poparcie USA dla Kurdów w Syrii, jak również ostatnie groźby Donalda Trumpa wykolejenia tureckiej gospodarki.

Zamordowanie Chaszodżdżiego przechyliło szalę na stronę Erdogana, który ujawnił ponure szczegóły zabójstwa, by zapędzić w róg USA i Arabię Saudyjską. W dniu jego przemówienia, w którym obiecał on przedstawić “nagą prawdę” na temat zabójstwa, Amerykanie wysłali do Turcji szefa CIA.

Nikt nie wie, jakie koncesje poczyniono na rzecz tureckiego prezydenta, jednak jest to oznaka wzrostu jego władzy oraz nerwowości, z jaką patrzy się na Zachodzie na saudyjskiego księcia. Erdogan zażądał również, by starzejący się król saudyjski okiełznał swe książątko, oraz by podejrzani o dokonanie morderstwa zostali wydani w ręce władz tureckich. Obydwa żądania są aktem dyplomatycznego upokorzenia Arabii Saudyjskiej.

Jedną z konsekwencji morderstwa jest to, że organizowana przez MbS i głośno reklamowana konferencja inwestycyjna “Davos na pustyni” zakończyła się klapą. Wielu jej znanych uczestników, jak również zachodnich ministrów i różnych miliarderów, nie chce być już kojarzona z “nowoczesnym księciem”. Ci, którzy na imprezie się zjawili, ukrywali przed dziennikarzami swe imienne odznaki.

Za tym wszystkim kryje się słabnąca gospodarka Arabii Saudyjskiej (konferencja była próbą przyciągnięcia bardzo potrzebnych inwestycji zachodnich), dławienie jakiejkolwiek krytyki – nawet najłagodniejszej w formie – oraz niezwykle głęboki lęk, że fale rewolucji uwolnione w 2011 r. nigdy nie zostały tak naprawdę zgaszone.

Tekst z Socialist Worker

Tłumaczył Jacek Szymański

Tags:

Category: Gazeta - grudzień 2018, Gazeta - grudzień 2018 - cd.

Comments are closed.