„Kler” Smarzowskiego budzi smutek, współczucie i złość

| 1 października 2018

Plakat film Kler

Wśród medialnej burzy pod koniec września do polskich kin wszedł najnowszy film Wojciecha Smarzowskiego – Kler. Film cieszy się niesamowitą popularnością. Wyświetlany jest w pięciuset polskich kinach, niektóre z nich pokazują go nawet kilkanaście razy dziennie.

Kler okazał się komercyjnym sukcesem już w dniu premiery. Sale kinowe zostały wypełnione do ostatniego miejsca, wielu widzów nie mogło kupić biletów. Popularności filmowi przysporzyły także komentarze i negatywna reakcja wielu dostojników Kościoła katolickiego oraz skrajnie prawicowych mediów, między innymi Telewizji Polskiej, która ogłosiła, że film jest dziełem „kolumny szatana” i Niemców (bowiem film był promowany w uznawanym za „niemiecki” Newsweeku).

Ponadto w niektórych miejscowościach (między innymi w Ostrołęce, Świdniku i Stalowej Woli), władze samorządowe próbowały zablokować projekcję filmu w kontrolowanych przez siebie kinach.

Prewencyjna cenzura nie przyniosła jednak rezultatów. Żaden z polskich filmów od premiery Ogniem i Mieczem w 1999 roku (na które ciągnęły szkolne wycieczki) nie spotkał się z tak dużym zainteresowaniem widzów. Kler zdobył także nagrody publiczności i dziennikarzy na festiwalu filmowym w Gdyni w połowie września.

„Tłitująca” z prawie takim samym zapałem, jak Trump, posłanka PiS Krystyna Pawłowicz, skomentowała tę decyzję w swoim stylu: „Wyróżnienie przez publiczność w Gdyni filmu „Kler” pokazuje, że publika aktorsko-filmowa także choruje na chorobę nienawiści do swej ojczyzny. Festiwal w Gdyni jest miejscem dla okazywania pogardy i nienawiści dla polskiej tożsamości, Polski i Polaków.”

Z kolei, wiceminister kultury Jarosław Sellin stwierdził, że film jest niesprawiedliwy i krzywdzący. Tłumacząc sukces komercyjny Kleru, Sellin powiedział, iż odpowiedzialne za niego są środowiska lewicowe i liberalne występujące przeciwko konserwatywnym wartościom.

Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski, gwiazda prawicowych mediów, zarzucił ministrowi kultury Piotrowi Glińskiemu pomoc w finansowaniu filmu. Stanowczo odrzucając te zarzuty, Gliński napisał: „W zw. z nieprawdziwymi info. n/t finansowania filmu „Kler” informuję, że NIE DAŁEM ANI GROSZA na ten cel. Był on natomiast finansowany decyzjami p. Odorowicz i Sroki – b. dyrektorek PISF [Polski Instytut Sztuki Filmowej], mianowanych przez poprzedników, na których działania – zgodnie z prawem, nie mieliśmy wpływu.” Trudno o lepszą reklamę filmu.

Kino Smarzowskiego, uchodzi w popularnej opinii za mocne. Reżyser pokazuje w swoich filmach tak zwane trudne tematy w bardzo wyrazisty sposób (korupcja w Drogówce, alkoholizm w Pod pięknym mocnym aniołem lub szeroko pojętą „dulszczyznę” w Weselu).

Część krytyków zarzuca Smarzowskiemu, że chce za wszelką cenę szokować. Jest to po części rezultatem tego, że większość polskich filmów ostatnio wyprodukowanych jest pozbawiona jakiejkolwiek dozy rzeczywistości, przypomina raczej reklamy wypełnione płaskimi dialogami pięknych, młodych i bogatych bohaterów (na przykład Planeta singli czy Listy do M), albo mierne widowiska historyczne w stylu 1920 Bitwy Warszawskiej czy ostatnio Dywizjonu 303.

Pod tym względem filmy Smarzowskiego są faktycznie szokujące, zwłaszcza, że reżyser unika w swoich filmach jednoznacznie pozytywnych czy negatywnych bohaterów. Tym razem Wojciech Smarzowski zabrał się za kler, a raczej za samą instytucję Kościoła katolickiego, co w polskich realiach, nie tylko filmowych, oznacza automatycznie kontrowersje (chyba, że kręci się panegiryki w stylu Karol – Papież, który pozostał człowiekiem).

Film dobrze pokazuje realia układów polityczno-biznesowych, w które zaangażowany jest Kościół (co w żaden sposób nie powinno „szokować” widzów).

Jednak głównym zamiarem filmu jest przedstawienie problemu pedofilii, który od wielu już lat zamiatany jest pod dywan. Celem Smarzowskiego nie jest wzbudzanie taniej sensacji (widzowie, którzy nie widzieli filmu mogą tak właśnie myśleć, zwiastun wypełniony jest scenami z alkoholowych libacji uzupełnionych dialogami pełnymi wulgaryzmów).

Kler to jednak nie komedia, jakby mógł sugerować trailer, ani nawet prosta satyra na polskie duchowieństwo. Kler bardzo wnikliwie analizuje instytucjonalne przyczyny zachowań głównych bohaterów. W żaden sposób nie obraża uczuć religijnych.

Tuszowanie problemu pedofilii przez kościół, a także przez same władze (poseł PiS Stanisław Piotrowicz bronił księdza oskarżonego o pedofilię), okazuje się dość skuteczne.

Blokadę tę, próbuje przełamać ostatnio dziennikarz Tomasz Sekielski, który obecnie zbiera materiały do filmu dokumentalnego na ten temat. Powstaje również film Borysa Lankosza na podstawie głośnej książki Justyny Kopińskiej „Czy Bóg wybaczy siostrze Bernadetcie” – dotyczącej nadużyć, znęcania się i przyzwolenia na molestowanie seksualne w domu dziecka prowadzonym przez zgromadzenie sióstr boro- meuszek w Zabrzu.

Może właśnie dlatego historie przywołane w Klerze nie odnoszą się do konkretnych wydarzeń. Hierarchowie kościoła polskiego próbują za wszelką cenę odwrócić uwagę od problemu pedofilii, upatrując ich przyczyn w homoseksualizmie.

Janusz Gajos w roli arcybiskupa Mordowicza

Janusz Gajos w roli arcybiskupa Mordowicza

W tym samym czasie papież Franciszek prosi o przebaczenie za grzechy Kościoła katolickiego w Irlandii, gdzie już nie da się udawać, że problemu nie było i pozbawia sutanny chilijskiego pedofila Fernando Karadimę, deklarując – przynajmniej na papierze – politykę zera tolerancji dla molestowania seksualnego.

W Europie i w Stanach Zjednoczonych, gdzie podobne skandale wyszły na światło dzienne już wiele lat temu, mogły stać się kanwą dla wielu bardzo dobrych filmów. Nie chodzi tu tylko o pedofilię (hiszpańskie Złe wychowanie, 2004; amerykańskie Spotlight z 2015; Wątpliwość, 2008 czy wcześniejszy Lęk Pierwotny 1996; irlandzka Kalwaria, 2014; australijski Oranges and Sunshine, 2010), ale również wykorzystywanie dzieci i kobiet przez kościół w Irlandii (Siostry Magdalenki z 2002, czy Tajemnica Filomeny z 2013).

Kler to doskonały popis aktorski wyeksploatowanych już przez Smarzowskiego aktórów: Jacka Barciaka, Arkadiusza Jakubika, Roberta Więckiewicza, a także Janusza Gajosa (rola mniejsza, ale mistrzowsko zagrana).

W większości film został wyprodukowany w Czechach, ponieważ nawet kręcenie go w Polsce było kontrowersyjne. Można się zgodzić, że fabuła jest nieco tendencyjna, a charaktery przejaskrawione, jednak nie ulega wątpliwości, że Kler to jak dotychczas jedyny w swoim rodzaju taki film w Polsce.

Film potrzebny, ponieważ – nawet jeśli burzliwy – to daje początek dyskusji, która po prostu musi się odbyć. Kler nie jest w żadnym razie antykatolicki, ani nawet mocno antyklerykalny. Pozostawia raczej smutek, głębokie współczucie i złość na instytucję, która zawodzi.

Kler w kinach od 28 września.

Ela Bancarzewska

Maciej Bancarzewski

Tags:

Category: Gazeta - październik 2018, Gazeta - październik 2018 - cd.

Comments are closed.