Porozmawiajmy o patriotyzmie

| 1 października 2018

tabliczka przeciw anty-ukraińskiej polityce

Narodowe flagi na latarniach, kibicowanie „naszym” sportowcom, parady wojskowe, pomniki zasłu- żonych dla dobra narodu – to wydaje się oswojone, oczywiste i pozbawione głębszej treści.

Przy okazji zbliżającej się setnej rocznicy nie- podległości Polski, czyli kolejnego wzmożonego sezonu na malowanie samolotów i lokomotyw oraz wszystkiego, co się da, na biało-czerwono, warto zastanowić się, czy rzeczywiście są to jedynie płytkie rytuały.

Patriotyzm rozumiany jako umiłowanie ojczyzny i gotowość do poświęceń na jej rzecz, jest zjawiskiem relatywnie nowym, powstałym przy okazji kształtowania się pierwszych państw narodowych na gruzach rewolucyjnie obalanych feudalnych struktur. Świadomość narodowa była czynnikiem spajającym bardzo rozdrobnione i skupione na niewielkich obszarach społeczności znajdujące się wcześniej pod panowaniem arystokratycznych pasożytów.

Nowy, kapitalistyczny system wyposażony w środki techniczne pozwalające kontrolować znacznie większe obszary niż wcześniej, potrzebował własnej ideologii budującej jak najszerszą jedność wyzyskiwaczy i wyzyskiwanych, w celu jak najsprawniejszej akumulacji bogactwa, która jednocześnie będzie wskazywała winnych kolejnych kryzysów kapitalizmu w sposób bezpieczny dla rządzących.

Koncepcja narodu

Tak właśnie zrodziła się nowoczesna koncepcja narodu, która z jednej strony łechcze ego i daje złudne poczucie przynależności do wyjątkowej wspólnoty, a z drugiej niejednoznaczna i dzięki temu bardzo elastyczna, co pozwala dostosować ją do konkretnych warunków politycznych.

Naród najczęściej próbuje definiować się jako wspólnotę posługującą się tym samym językiem, zamieszkującą terytorium jakiegoś państwa, funkcjonującą zgodnie z jakimiś obyczajami. Każdy z tych czynników jest bardzo płynny i podlegający zmianom w czasie i przestrzeni, najczęściej pod wpływem zawirowań polityczno-gospodarczych wynikających z kapitalistycznej organizacji pracy na świecie.

Wystarczy pobieżnie spojrzeć na historię i teraźniejszość kilku państw, aby dostrzec sprzeczności w pojmowaniu narodu. Nie wszystkie narody rządzą się w ramach własnych państw, jak np. Kurdowie żyjący na pograniczu Turcji, Syrii, Iraku i Iranu, czy Palestyńczycy brutalnie okupowani przez Izrael. Terytorium jednego państwa może zamieszkiwać także kilka mniej lub bardziej zróżnicowanych narodów tak, jak w Belgii. Mogą istnieć także znaczne różnice językowe i kulturowe w obrębie jednego narodu jak we Włoszech czy w Niemczech, gdzie ciągle można po mowie rozpoznać czyjeś pochodzenie.

Gdy uwzględnimy trwające procesy migracyjne i wzrost związków partnerskich pomiędzy osobami z różnych kultur, obraz sztuczności pojęcia „naród” staje się jeszcze bardziej wyrazisty. Nawet w ciągle jeszcze mało zróżnicowanej etnicznie Polsce widać różnice pomiędzy regionami. Np. Podlasie wyraźnie różni się od Śląska, choć wg rządzących to cały czas jeden naród.

Wraz z zatracaniem się postępowego charakteru kapitalizmu, również patriotyzm stopniowo stawał się reakcyjny jako jedna z ideologii służących obronie władzy bogaczy nad pracującymi. Polski patriotyzm także wpisuje się w ten schemat. W XIX wieku pod sztandarem narodowej solidarności stawiano opór wobec monarchii zaborczych (co popierał również Karol Marks) traktujących Polaków jako mieszkańców gorszej kategorii.

Patriotyczne bojówki

Jednak już w 1905 roku, czyli kilkanaście lat przed odzyskaniem niepodległości, patriotyczne bojówki Dmow- skiego, rozumiejące dobro narodu jako panowanie polskich wyzyskiwaczy nad polskimi robotnikami, pomagały caratowi w brutalnym stłumieniu rewolucji, która zjednoczyła polskich i rosyjskich robotników.

Z kolei pod koniec I wojny światowej polski patriotyzm stał się narzędziem w rękach rządów mocarstw dążących za wszelką cenę do rozdzielenia rewolucji rosyjskiej i niemieckiej, które poważnie zachwiały kapitalistycznym porządkiem świata. Fala entuzjazmu związana z odrodzeniem polskiego państwa znacznie osłabiła potencjał rewolucyjny klas pracujących. Jak się niedługo później okazało, chodziło o niepodległość jedynie miejscowych posiadaczy, a kule polskiej policji i wojska tak samo zabijały strajkujących robotników i chłopów, jak wystrzeliwane przez służby zaborców.

Również w okresie państwowokapitalistycznej dyktatury PRL, mimo deklarowanego na lewo i prawo „socjalizmu”, władze represjonowały społeczeń- stwo „ku chwale ojczyzny”. Generał Jaruzelski ogłaszając stan wojenny w 1981 także stosował patriotyczną retorykę mówiąc: „Istnieje nadrzędny cel, jednoczący wszystkich myślących, odpowiedzialnych Polaków: miłość ojczyzny, konieczność umocnienia z takim trudem wywalczonej niepodległości, szacunek dla własnego państwa. To najmocniejszy fundament prawdziwego porozumienia.” Takich słów nie powstydziliby się także nadzorcy dzisiejszej formy kapitalizmu w Polsce.

Choć patriotyzm III RP nie zmusza (póki co) do takich wyrzeczeń, jak kiedyś i kojarzy się bardziej z festynem czekoladowych orłów, balonów, gadżetów piłkarskiej reprezentacji, jest także zjawiskiem szkodliwym i utrwalającym lojalizm wobec władz państwowych bez względu na ich antyspołeczne posunięcia.

Baza dla szowinizmu

Grupa Międzyzakładowego Związku Zawodowego Pracowników Ukraińskich  w Polsce (zrzeszonego w OPZZ) na  demon­stracji 22 września. Choć niewielka, to symbolicznie bardzo ważna, dodając do generalnie pozytywnego ducha jedności pracowniczej różnych branż element solidarności ponad podziałami narodowymi.  A w dzisiejszej Polsce ma to znaczenie szczególne.(Z facebookowego profilu  Sebastiana Liszki).

Grupa Międzyzakładowego Związku Zawodowego Pracowników Ukraińskich
w Polsce (zrzeszonego w OPZZ) na
demon­stracji 22 września. Choć niewielka, to symbolicznie bardzo ważna, dodając do generalnie pozytywnego ducha jedności pracowniczej różnych branż element solidarności ponad podziałami narodowymi.
A w dzisiejszej Polsce ma to znaczenie szczególne.(Z facebookowego profilu
Sebastiana Liszki).

Pozornie przezroczysty i traktowany niczym dogmat patriotyzm wtłacza poprzez szkołę i główne media zarówno dorosłym, jak i coraz młodszym dzieciom, narrację klasy wyzyskiwaczy, wg której jedynym słusznym miernikiem oceny danego zjawiska jest potencjalna korzyść dla uprzywilejowanych elit – przeszłych i teraźniejszych. Jednocześnie potępia się wszelkie postawy rewolucyjne lub w najlepszym przypadku eksponuje się tylko ich narodowowyzwoleńczy charakter. W chwilach kryzysu patriotyzm stanowi świetną bazę dla agresywnego i szowinistycznego nacjonalizmu, który pozwala skanalizować gniew społeczny na różnych wrogów spoza odpowiednio określonej dla danej chwili wspólnoty narodowej.

Bez tego rządzący nie mogliby tak bezkarnie odmawiać pomocy niepełnosprawnym twierdząc, że „nie ma pieniędzy” i jednocześnie wydawać jeszcze większe sumy na militaryzację i ściąganie amerykańskich wojsk, bo „trzeba być gotowym do obrony ojczyzny”. Bez tego prezesi nie byliby tak skuteczni w pogarszaniu warunków zatrudnienia wmawiając, że zachowanie LOT-u w „polskich” rękach jest ważniejsze niż godne życie jego pracowników.

„Racja stanu”

Uleganie patriotyzmowi i posłuszne podporządkowywanie się tzw. „racji stanu” to droga donikąd dla każdego pracującego na świecie. Wręcz przeciwnie – to właśnie radykalne i konsekwentne odrzucenie tej ideologii demaskuje rzeczywiste cele wyzyskiwaczy zarówno prywatnych jak i państwowych, do których dobro pracujących rodaków nie zalicza się.

Opór wobec kapitalistów wyzyskiwaczy nie tylko może, ale coraz bardziej musi wychodzić poza narodowe ramy, tak jak przekraczają je globalne korporacje nieustannie dążące do znalezienia jak najtańszej i najsłabiej zorga- nizowanej siły roboczej. Niedawna akcja strajkowa załóg pilotów w liniach lotniczych Ryanair nie byłaby tak skuteczna, gdyby nie odbyła się jednocześnie w 5 krajach, a pracownicy polskiego oddziału nie powołali własnego związku zawodowego na wieść o przeniesieniu siedziby spółki do Polski, gdzie łatwiej łamie się prawa pracownicze.

Internacjonalizm

To pokazuje, że marksistowski internacjonalizm nie jest bujaniem w obłokach, czy pustym, przestarzałym sloganem sprzed 170 lat, lecz konkretną strategią, która była, jest i będzie aktualna do końca kapitalizmu.

Żyjemy w coraz bardziej wielokulturowych społecznościach, które potrafią znacząco zmienić się z roku na rok. Musimy pozbyć się patriotyzmu i nacjonalizmu także w postrzeganiu imigrantów coraz liczniejszych w Polsce, którym należą się takie same zasady i warunki zatrudnienia, jak miejscowym. Można śmiało założyć, że to oni okażą się „winni” kolejnego kryzysu kapitalizmu w Polsce, a nie rządowa polityka rozdawnictwa na rzecz bogaczy kosztem społeczeństwa. Brak solidarności podczas tej próby nie pomoże ani Polakom, ani Ukraińcom, ani nikomu innemu.

Trzeba konsekwentnie trzymać się reguły, że to nie urodzenie między konkretnymi kreskami na mapie decyduje o tym, kto jak potrafi pracować, a „robotnicy nie mają ojczyzny”, przynajmniej dopóki nie zdechnie kapitalizm.

Piotr Trzpil

Tags:

Category: Gazeta - październik 2018

Comments are closed.