PLL LOT – Sąd sądem… ale nie będzie sprawiedliwości bez walki

| 1 października 2018
30.06.18 Agnieszka Szelągowska i Monika Żelazik.

30.06.18 Agnieszka Szelągowska i Monika Żelazik.

Strajk w PLL LOT ponownie został odwołany – znów z powodu niekorzystnego wyroku sądu.

Po raz pierwszy związkowcy mieli strajkować w maju. Tym razem akcja planowana była na koniec września. Jednak 21 września Sąd Okręgowy w Warszawie (sędzia Monika Sawa) wydał orzeczenie o „zabezpieczeniu” interesów pracodawcy poprzez zakazanie strajku. Powodem ku temu miało być głównie rzekomo nieprawidłowo prowadzone, zdaniem zarządu LOT-u, referendum strajkowe (które odbyło się w marcu i kwietniu 2018 r.).

Do czasu zakończenia postępowania sądowego w sprawie tego, czy strajk byłby legalny, zakazano jego wszczynania. Pierwsza rozprawa w tej sprawie planowana jest na… 20 listopada. Oczywiście nie wiadomo, jak długo będzie trwał cały proces. Wyrok odwleka więc możliwość legalnego strajku na co najmniej długie miesiące.

W tym czasie pracownicy LOT-u nie są jednak „zabezpieczeni” przed działaniami zarządu firmy, na czele z prezesem Rafałem Milczańskim – rządzącym firmą od 2016 r. z nadania pisowskich władz. Wciąż rozwija się zatrudnianie na umowach śmieciowych (związkowcy żądają przywrócenia regulaminu wynagradzania z 2010 r.), a z drugiej strony zarząd przyznaje sobie sowite nagrody (2,5 mln zł dla czterech osób w tym roku, w tym 1,5 mln dla samego prezesa), wydaje miliony na rozmaite imprezy czy… malowanie samolotów na biało-czerwono.

Jednocześnie przewodnicząca Związku Zawodowego Personelu Pokładowego i Lotniczego PLL LOT (związku zrzeszonego w OPZZ) Monika Żelazik została zwolniona z pracy – mimo, że Państwowa Inspekcja Pracy uznała to za bezprawne. Tutaj sądowego „zabezpiecze- nia” nie było.

Wiceprzewodnicząca ZZPPiL PPL LOT Agnieszka Szelągowska mówi o ciągłym szykanowaniu pracowników i „dyktatorskim sposobie zarządzania” prezesa.

W obszernym uzasadnieniu orzeczenia sądu o zwraca uwagę fragment, gdzie wskazuje się, że związki zawodowe powinny „realnie ocenić współmierność stosowanego środka do oczekiwanych rezultatów i ewentualnych szkód, uwzględniając sytuację społeczno-ekonomiczną praco- dawcy”. Zdaniem sądu powinny również „wyważyć czy podejmowane przez nich działania służą dobru pracowników – obronie ich interesów ekonomicznych, socjalnych, praw i wolności”.

W końcu: „Czy rzeczywiście zmierzają do konstruktywnego rozwiązania sporu z poszanowaniem praw reprezentowanych przez nich pracowników, ale także z poszanowaniem praw pracodawcy z uwzględnieniem jego charakteru jako podmiotu prowadzącego określoną działalność gospodarczą – przewozy lotnicze, oddziaływującą także na prawa obywateli, a którego rozwój ekonomiczny, skuteczna restrukturyzacja może sprzyjać poprawie sytuacji tychże pracowników oraz ich indywidualnemu rozwojowi.”

Pouczanie związkowców, w jaki sposób mają bronić praw pracowniczych, jest skandaliczne. Może sąd zająłby się „współmiernością” zarobków prezesa i jego kliki i ich absurdalnych wydatków w stosunku do sytuacji pracowników?

Ze strony zarządu LOT-u cel jest jasny: zastraszenie i podkopanie morale związkowców, a ostatecznie złamanie związków zawodowych w firmie.

Najlepszą odpowiedzią jest strajk prowadzony z pełnym wsparciem całego ruchu związkowego – nie tylko słownym, ale „cielesnym”, choćby w postaci mobilizacji do uczestnictwa w pikietach strajkowych na kluczowych lotniskach. Pracownicy LOT-u muszą czuć, że ich sprawa jest dla central związkowych priorytetowa.

Filip Ilkowski

Tags:

Category: Gazeta - październik 2018

Comments are closed.