Kapitalizm przeciw uchodźcom i migrantom – Prawa migrantów dotyczą wszystkich

| 1 lipca 2018
Ku uciesze Kaczyńskiego i Morawieckiego Unia Europejska zaostrzyła i tak okrutną politykę migracyjną. Tymczasem w trakcie unijnego szczytu, 29 czerwca, kolejnych ok. 100 migrantów utonęło po przewróceniu się łodzi na Morzu Śródziemnym, u zachodnich wybrzeży Libii.

Ku uciesze Kaczyńskiego i Morawieckiego Unia Europejska zaostrzyła i tak okrutną politykę migracyjną. Tymczasem w trakcie unijnego szczytu, 29 czerwca, kolejnych ok. 100 migrantów utonęło po przewróceniu się łodzi na Morzu Śródziemnym, u zachodnich wybrzeży Libii.

Niedawno (20 czerwca) po raz kolejny obchodzono Światowy Dzień Uchodźcy, aby przypomnieć o ich odwadze i determinacji niezbędnej do przezwyciężania codziennych trudności, które są niewyobrażalne dla przeciętnego mieszkańca rozwiniętych krajów.

Z tej okazji warto jeszcze raz przyjrzeć się polityce rządów kapitalistycznych państw w tej kwestii i odpowiedzieć na pytanie – jaka jest motywacja rządzących w tak intensywnym podsycaniu wrogości do ludzi uciekających przed wojnami, klęskami żywiołowymi a także coraz częściej katastrofami klimatycznymi?

Przemieszczanie się po świecie, aby znaleźć miejsce, gdzie można żyć lepiej, wygodniej bądź w ogóle przetrwać, jest naturalnym zjawiskiem towarzyszącym ludzkości od początku jej historii szacowanej na setki tysięcy lat. Ograniczenia pojawiły się dopiero wraz z powstaniem społeczeństw klasowych 5-10 tys. lat temu, gdy praca stała się podporządkowana garstce uprzywilejowanych przez państwową przemoc, a ich władzą objęto również decydowanie o osiedlaniu się jednostek na danym terenie.

Opresyjna polityka

rysunek - migranci wydatki na uzbrojenia

Jednak nawet najbardziej surowe represje nigdy nie sprawiły i nigdy nie zapobiegną temu, że zagrożeni będą pokornie cierpieć i umierać, bo tak postanowiły elity w swoich gabinetach, czy na międzynarodowych szczytach. Wręcz przeciwnie – opresyjna polityka wobec „obcych” niemal zawsze wiąże się z ograniczaniem demokracji i swobód obywatelskich dla wszystkich spośród niezamożnej większości, niezależnie od pochodzenia. Powoduje to kolejne konflikty i napięcia społeczne, a w efekcie kolejne fale migracji.

W takich warunkach dużo łatwiej decydować o zwiększaniu marnotrawczych wydatków państwowych na zbrojenia przekładające się na nowe wojny, czy trzymać się technologii dewastujących środowisko w imię krótkoterminowego zysku. Nic dziwnego, że wg danych UNHCR (Komisarz ONZ ds. Uchodźców) liczba uchodźców w 2017 r. osiągnęła po raz piąty z rzędu rekordowy poziom, który obecnie wynosi 68,5 milionów (blisko 1% całej ludzkości). Nie mamy zatem problemu z uchodźcami i imigrantami, lecz przede wszystkim z kapitalizmem, który ich generuje.

Aby ten szkodliwy system mógł dalej trwać, elity władzy muszą w swojej propagandzie wiarygodnie przekonywać na różne sposoby, że ich polityka jako najlepsza z możliwych dąży do powszechnej poprawy bytu i uśmierzenia frustracji związanych z ciągłym doświadczeniem wyzysku w miejscu pracy. Jest ono wbudowane w kapitalizm, więc rządzący jak ognia unikają wszelkich rozwiązań kwestionujących materialną podstawę systemu, z którego czerpią tak wiele korzyści.

„Dziel i rządź”

Jedną ze strategii dzielenia pracujących i odciągania ich od buntu przeciw kapitalistycznym elitom, jest szczucie na najsłabsze grupy społeczne takie, jak właśnie uchodźcy, wymagający opieki po traumatycznych doświadczeniach, a więc niezdolni z różnych powodów do natychmiastowego sprostania konkurencji na tzw. „rynku pracy”. Kompletnie zdani na łaskę społeczeństwa w nowym miejscu są łatwym celem dla wszelkich obrońców „suwerenności i interesów narodowych”, „zachodniej cywilizacji”, „dzielnie” walczących z urojoną islamizacją, „terroryzmem” czy „zacofaniem” niesionym przez przybyszów z mniej rozwiniętych krajów.

Kolejny renesans polityki „dziel i rządź” tego typu obserwujemy w Europie od 2015 roku, gdy miał miejsce szczyt napływu uchodźców z Syrii i Libii. Mimo, że od tego czasu migracja zmalała kilkukrotnie (ponad milion w 2015 r., 172 362 w 2017 r., ok. 43 tys. w tym roku), prawica nie przestaje wzmacniać swojej pozycji, podgrzewając ksenofobiczne nastroje w imię utopijnej wizji rzekomo sprawiedliwego, narodowego kapitalizmu, który ma nastąpić po wykluczeniu z niego „przeszkadzających” mniejszości etnicznych i religijnych.

Mniejszości, które jednocześnie są ratunkiem dla zysków kapitalistów, gdyż zastraszone, pozbawione tych samych praw, co miejscowi pracownicy, są bardziej podatne na skrajne formy wyzysku. W przypadku gospodarczej recesji można też je obwinić za „zaniżanie płac i zabieranie pracy”. Możemy śmiało założyć, że przy następnym kryzysie polski rząd będzie szukał winy wśród Ukraińców, a nie u prezesów zatrudniających ich w podłych warunkach.

Niechlubną awangardę pod tym względem stanowią Węgry pod rządami Viktora Orbana, gdzie właśnie w Światowy Dzień Uchodźcy, pod pretekstem obrony przed globalną finansową oligarchią (wg antysemickiej propagandy uosabianą przez Sorosa), uchwalono prawo przeciwko organizacjom pozarządowym walczącym o respektowanie praw człowieka, a do tego kryminalizujące nawet najdrobniejsze formy pomocy uchodźcom. Jednocześnie uznano bezdomność za przestępstwo karane więzieniem – tym razem bez względu na pochodzenie.

Orban niestety doczekał się naśladowców nie tylko w Polsce, ale również w Austrii i ostatnio także we Włoszech. Pewności siebie skrajnej prawicy dodaje także polityka Donalda Trumpa w USA. Wszędzie schemat działań jest ten sam: usprawiedliwianie represji wobec uchodźców połączone z narodowym szowinizmem „dbania o swoich” i urojeniami na temat suwerenności. W rzeczywistości dochodzi do cięć wydatków socjalnych, ataków na prawa pracownicze (np. konserwatywno-faszystowski rząd Austrii próbuje przepchnąć powrót do 12-godzinnego dnia pracy) i postępującej delegalizacji sprzeciwu wobec władzy.

Również w innych krajach silniejsza, niż jeszcze kilka lat temu, skrajna prawica próbuje wszelkimi metodami budować niechęć wobec przybyszów. M. in. w zeszłym roku w Niemczech wydalono z armii grupę oficerów, którym udowodniono planowanie zamachu terrorystycznego, jaki miał zostać przedstawiony jako dokonany przez uchodźców.

Swoje dokładają też główne media, które chętnie eksponują wszelkie zamachy dokonane przez muzułmanów i jednocześnie bagatelizują oraz przemilczają dużo częstszy terroryzm skrajnej prawicy (69% wszystkich aktów terroru w Niemczech).

Nic dziwnego – w warunkach antyuchodźczej histerii mało kto obwinia władze o sprzedawanie broni zwalczającym się wzajemnie stronom konfliktu, czy o bombardowanie ruin syryjskich miast przez kraje NATO, gdyż niechęć jest skierowana w stronę ofiar polityki największych terrorystów zasiadających w rządach i radach nadzorczych. To właśnie przez nich każdego roku w Morzu Śródziemnym tonie tysiące osób (12 397 między styczniem 2014 r. a lutym 2017), a nie przez tych, którzy domagających się otwarcia granic i traktowania uchodźców, jak ludzi.

Walka o lepsze warunki bytowe uchodźców jest jednocześnie walką o nasze prawa obywatelskie, pracownicze, socjalne.

Patrząc biernie na ich cierpienie lub, co gorsza, usprawiedliwiając rządy fałszywej jedności narod- owej ryzykujemy, że sami prędzej czy później będziemy poniewierani przez system, jak dzisiejsi uchodźcy.

Piotr Trzpil

Tags:

Category: Gazeta - lipiec-sierpień 2018

Comments are closed.