Jak Marks odkrył klasę pracującą

| 1 maja 2018
Bunt tkaczy śląskich (z cyklu grafik Käthe Kollwitz)

Bunt tkaczy śląskich (z cyklu grafik Käthe Kollwitz)

Pracownicy muszą wyzwolić się sami. Joseph Choonara uważa, że obchodząc dwusetną rocznicę urodzin Marksa, powinniśmy podkreślać tę z trudem wypracowaną i najbardziej oryginalną myśl radykalnej polityki.

W 1999 r. narodził się globalny ruch antykapitalistyczny, gdy atakowani gazem łzawiącym aktywiści uniemożliwili spotkanie Światowej Organizacji Handlu w Seattle. W ruch zaczęli się zaangażować najlepsi działacze lewicy socjalistycznej, starając się pokazać, że może on mieć coś do zaoferowania.

Pamiętam, że zostałem wtedy poproszony o wystąpienie podczas serii spotkań zatytułowanych: „Marks: pierwszy antykapitalista”. Pomysł godny pochwały, jednak drzemiący we mnie pedant nie mógł nie zauważyć, że o Karolu Marksie można powiedzieć wiele, natomiast z pewnością nie to, że był pierwszym antykapitalistą.

Na długo przed Marksem swoją niechęć do realiów funkcjonowania kapitalizmu wyrażali utopijni socjaliści, tacy jak Saint-Simon, Charles Fourier czy Robert Owen. Przez Marksa i Engelsa byli oni uważani za pierwszych wielkich teoretyków klasy pracującej, zaangażowanych w to, co Engels nazwał „pstrą mieszaniną wyobrażeń o przyszłości społeczeństwa”.

Marks nie mógł również twierdzić, że odkrył walkę klas. Do przekonania o istnieniu tego zjawiska doszło wielu myślicieli, którzy jednak nie głosili potrzeby obalenia kapitalizmu. W pismach historycznych François Guizota, francuskiego premiera obalonego przez rewolucję z 1848 r., walka klas zajmuje centralne miejsce. Guizot prześledził powstanie przedburżuazyjnej klasy mieszczańskiej i jej starcie z klasami rządzącymi epoki feudalnej, w wyniku czego doszło do rewolucji francuskiej. Jak dowodził, tego rodzaju konflikty stanowiły siłę napędową historii.

 

Potencjał rewolucyjny

Już w 1845 r. narodziło się nowatorskie spojrzenie Marksa na klasę robotniczą i jej walkę. To właśnie Marks wraz z Engelsem po raz pierwszy dostrzegli i wnikliwie opisali wyjątkowy potencjał rewolucyjny proletariatu. Nie było to odkrycie w znaczeniu dotarcia do nikomu nieznanej zasady. Było to raczej coś w rodzaju „odkrycia” przez Kolumba Ameryki – lądu, na którym żyli już ludzie. Marks i Engels nie byli jedynie nauczycielami klasy – musieli najpierw sami uczyć się na podstawie jej walki.

Najwcześniejsze zmagania Marksa z zagadnieniami politycznymi miały miejsce pod koniec lat trzydziestych i na początku lat czterdziestych XIX wieku, kiedy to Marks studiował filozofię. W tamtym czasie wielu następców filozofa Georga Hegla, zwanych młodoheglistami, wyciągało radykalne wnioski z jego pism.

System filozoficzny Hegla jest skomplikowany, a jego założenia były od samego początku kwestionowane. Niemniej w sercu tego systemu znalazł się postulat, który filozof wyraził następująco: „Co jest rozumne, jest rzeczywiste; a co jest rzeczywiste, jest rozumne”. Stwierdzenie to mogło być interpretowane zarówno konserwatywnie, jak i radykalnie. Rozumność utożsamić z opresyjnym państwem pruskim i jego biurokracją – bardzo „rzeczywistą” siłą w ówczesnych Niemczech.

Można ją jednak także dostrzec w radykalnym porywie rewolucji francuskiej, który zniszczył feudalne struktury polityczne i rozpowszechnił liberalne idee na całym kontynencie.

To, co wydawało się rozumne w jednej epoce, mogło zostać zanegowane w innej, gdy owa racjonalność okazywała się prowizoryczna i niepełna. Engels uważał: „Ale też na tym właśnie polegało prawdziwe znaczenie i rewolucyjny charakter filozofii heglowskiej (…), że rozprawiła się raz na zawsze z przeświadczeniem o ostatecznym charakterze jakichkolwiek wyników myślenia i działania ludzkiego”. Ponadto Hegel postrzegał sprzeczności istniejące w pozornie spójnych systemach jako motor zmiany.

 

Ruch demokratyczny

Sierpień 1842 r., Preston, Anglia. Policja i wojsko atakują czartystów.

Sierpień 1842 r., Preston, Anglia. Policja i wojsko atakują czartystów.

Miało to swój oczywisty urok z punktu widzenia radykalizujących się intelektualistów, którzy kpili z konser- watyzmu i zacofania Niemiec, które nie były ani zjednoczonym państwem narodowym, ani krainą rozkwitu kapitalizmu przemysłowego na skalę tak wielką, jak w innych krajach, na przykład Wielkiej Brytanii. Radykalizm popchnął wielu młodoheglistów do zaangażowania się w ruch demokratyczny, w którym musieli mierzyć się z wieloma kwestiami politycznymi.

W 1842 r. Marks rozpoczął pracę jako dziennikarz w najbardziej radykalnej gazecie demokratycznej w Prusach – Rheinische Zeitung. Wiele lat później wspominał, że „w latach 1842–43 znajdowałem się w kłopotliwej sytuacji, w której musiałem omawiać sprawy zwane interesami materialnymi”. Coraz wyraźniej widział napięcia społeczne w debatach politycznych. Tak narodziła się seria artykułów poświęconych takim zagadnieniom, jak prawo dotyczące kradzieży drewna, kłusownictwa i podziału ziemi. Marks coraz częściej dostrzegał w debatach różne stanowiska prezentujące „charakterystyczną perspektywę każdej z klas”.

Gazeta Rheinische Zeitung zwracała coraz większą uwagę władz ze względu na jej radykalne treści. Konkurencyjne pismo oskarżyło redakcję o flirt z komunizmem. Marks protestował, pisząc: „Rheinische Zeitung nie dostrzega w ideach komunistycznych w ich obecnej postaci nawet wartości teoretycznej, nie mówiąc o pragnieniu ich praktycznej realizacji”.

Jednak czas gazety i jej redaktora – wtedy już powszechnie uważanego za niebezpiecznego ekstremistę – dobiegł końca. Tymczasem zmuszając Marksa do emigracji, pruski cenzor wystawił go na kontakt ze znacznie bardziej rozwiniętym paryskim ruchem socjalistycznym. Marks z ogromnym entuzjazmem uczestniczył w spotkaniach francuskich socjalistów i grup niemieckiej emigracji.

 

Zmiana myślenia

Zmiana sposobu myślenia Marksa ujawnia się w serii pism z 1843 i początku 1844 roku. Marks zaczyna propagować rewolucję i postrzegać robotników jako główną siłę zdolną do walki w Niemczech. Jednak nawet wtedy kładł nacisk na cierpienie pracowników i na konieczność zespolenia tej pogrążonej w ubóstwie masy za pomocą intelektualnego narzędzia, jakim jest filozofia: „Gdzie tedy jest pozytywna możliwość emancypacji Niemiec? Odpowiedź: w powstaniu klasy okutej w kajdany radykalne (…), która ma charakter uniwersalny przez swe uniwersalne cierpienia (…). Głową tej emancypacji jest filozofia, jej sercem – proletariat”.

 

Samowyzwolenie

Tymczasem jeszcze tego samego roku zaczęło się krystalizować najważniejsze pojęcie marksizmu – samowyzwolenie klasy robotniczej. Takiego podejścia próżno szukać w ówczesnej literaturze socjalistycznej. Jak zauważa Hal Draper w swoim wybitnym studium rozwoju myśli Marksa zatytułowanym „Karl Marx’s Theory of Revolution” (Teoria rewolucji Karola Marksa): „pierwsi teoretycy socjalizmu byli bez żadnego znanego wyjątku zwolennikami socjalizmu budowanego odgórnie, co oznaczało ustanowienie nowego ładu przez mniej lub bardziej życzliwą elitę, która działałaby na rzecz niedojrzałych mas”.

Marks musiał uczyć się od ruchu robotniczego. Istotnym wydarzeniem z tego okresu był wybuch w Niemczech w czerwcu 1844 r. powstania tkaczy śląskich, w trakcie którego robotnicy niszczyli maszyny będące przyczyną spadku ich zarobków. Do konfrontacji z nieuzbrojonym tłumem liczącym 3000 osób, które pomaszerowały na siedzibę jednego z największych kupców tekstylnych, wezwano żołnierzy. 11 robotników zostało zastrzelonych na miejscu, a 24 zmarło w wyniku ran. Początkowo robotnicy podjęli walkę i przepędzili żołnierzy, ale następnego dnia mobilizacja piechoty, artylerii i kawalerii skłoniła ich do poddania się.

Jeden z dawnych radykalnych przyjaciół Marksa – Arnold Ruge – odpowiedział artykułem, w którym zdyskre- dytował robotników, pisząc, że „zaledwie kilku żołnierzy wystarczyło, aby poradzić sobie z bezradnymi tkaczami”.

Z kolei Marks przystąpił do obrony robotników, wychwalając ich bojowość i teoretyczne postępy poczynione przez niemieckich robotników w porównaniu z impotencją ruchu demokratycznego. Po raz pierwszy podkreślił aktywność samych robotników, pisząc, że: „tylko w socjalizmie ludzie o filozoficznych potrzebach mogą znaleźć dla siebie odpowiednią aktywność, a zatem tylko w proletariacie znajdą oni aktywny element swojej wolności”.

 

Komunizm

W tym czasie Marks uważał się już za komunistę i poświęcił odkrywaniu ruchu robotniczego. Jego „Rękopisy ekonomiczno-filozoficzne” z 1844 r. zawierają elementy starego myślenia połączone z nowymi pomysłami: „Do zniesienia idei własności prywatnej wystarcza w zupełności idea komunizmu. Do zniesienia rzeczywistej własności prywatnej konieczne jest rzeczy-wiste działanie komunistyczne. (,,,) obserwując zebrania francuskich socja- listycznych ouvriers [robotników] (…), braterstwo ludzi nie jest w ich ustach frazesem, lecz prawdą, a z ich zgrubiałych od pracy rysów bije ludzkie dostojeństwo”.

 

Walki robotnicze

Robotnicy byli nadal postrzegani jako ofiary, ale byli także grupą zmuszoną do walki z niedostatkiem.

Oprócz wsparcia dla walk robotniczych drugim ważnym czynnikiem była przyjaźń Marksa z Engelsem. Początki tej znajomości sięgają sierpnia 1844 r. Engels dopiero co wrócił po pobycie w Manchesterze, gdzie jego ojciec, potentat branży tekstylnej, nawiązał współpracę z firmą Peter Ermen.

Engels, podobnie jak Marks, był dobrze zaznajomiony z Heglem i ruchem demokratycznym, ale był lepiej osadzony w realiach kapitalizmu przemysłowego. Podczas swojego pobytu w Manchesterze uczęszczał na zebrania czartystów [brytyjskiego ruchu robotniczego żądającego praw wyborczych dla robotników] i nawiązał relacje z jednym z lokalnych przywódców ruchu – Jamesem Leachem. Przez niego Engels poznał George’a Juliana Harneya, redaktora gazety robotniczej Northern Star, która w szczycie w swojej popularności sprzedawała kilkadziesiąt tysięcy egzemplarzy. Odwiedził także Londyn, aby poznać członków Związku Sprawiedliwych – tajnego stowarzyszenia radykalnych emigrantów z Niemiec.

 

„Święta rodzina”

Pierwsze wspólne dzieło Marksa i Engelsa – „Święta rodzina” – było wymierzone w dawnych filozoficznych stronników właśnie z powodu ich protekcjonalnego stosunku do robotników: „Otóż według krytycznej krytyki [tj. pracy młodoheglistów] całe zło polega tylko na „myśleniu” robotników. (…) Ale ci masowi, komunistyczni robotnicy zatrudnieni np. w warsztatach Manchesteru czy Lyonu, nie wierzą w to, by mogli za pomocą „czystego myślenia”, samym rezonowaniem pozbyć się swych panów-przemysłowców i swego własnego, praktycznego poniżenia.”.

Innymi słowy: „wyzwolenie proletariatu musi być dziełem jego samego”.

Na tym etapie Marks ściągnął na siebie uwagę paryskich władz. Zanim „Święta Rodzina” ujrzała światło dzienne, Marks został wydalony z Francji. Przeprowadził się do Brukseli, gdzie spod pióra obu rewolucjonistów wyszła nieopublikowana praca zatytułowana „Ideologia niemiecka”. Zaprezentowana w niej wizja komunizmu związana jest z rzeczywistą walką robotników: „Stworzona zostaje klasa, która ma dźwigać wszystkie ciężary społeczeństwa nie korzystając jednak z jego dobrodziejstw, która, postawiona poza nawiasem społeczeństwa, zmuszona zostaje do tego, by stanąć w najbardziej zdecydowanej opozycji do wszystkich innych klas; klasa, która stanowi większość społeczeństwa i od której wychodzi świadomość konieczności gruntow- nej rewolucji, świadomość komunistyczna”.

 

Organizacja

Na temat tej świadomości Marks dodaje: „mogąca oczywiście powstawać i wśród innych klas, gdy zdają sobie sprawę z sytuacji tej klasy”.

W czasie pobytu w Brukseli Marks wypracował swoje stanowisko i powołał do życia Komunistyczny Komitet Korespondencyjny – zalążek kilku późniejszych organizacji politycznych, które realizowały ideę samowyzwolenia robotników. O jej doniosłości świadczy fakt, że Międzynarodowe Stowarzyszenie Robotników, które obaj rewolucjoniści pomagali powołać do życia dwadzieścia lat później, wpisało ją do swojej preambuły, że: „wyzwolenie klasy robotniczej musi być dziełem samej klasy robotniczej”.

Tłumaczył Łukasz Wiewiór

 

 

Category: Gazeta - maj 2018

Comments are closed.