baner.pracdem.stary

Syryjska tragedia grozi większym imperialistycznym zderzeniem

| 1 marca 2018
21.01.18 Wojska tureckie przed wkroczeniem do Syrii.

21.01.18 Wojska tureckie przed wkroczeniem do Syrii.

Syria jest w tej chwili bez wątpienia najniebezpieczniejszym miejscem na świecie. Z jednej strony jest tak z powodu niekończącego się zabijania w wieloaspektowej wojnie, która się tam toczy. Z drugiej zaś ze względu na rywalizację regionalnych oraz globalnych mocarstw, która napędza walki i może przerodzić się w coś znacznie większego.

Na tej tragicznej ziemi ścierają się ze sobą potężne bloki wojskowe. 10 lutego Izrael zaatakował irańską bazę dronów, zlokalizowaną na terenie Syrii. Jeden z samolotów izraelskich został zestrzelony przez syryjską obronę przeciwlotniczą, co sprowokowało kolejne ataki izraelskie na cele syryjskie i irańskie. 20 lutego rosyjskie ministerstwo spraw zagranicznych potwierdziło, że 5 Rosjan zostało zabitych, a wielu innych rannych, na skutek amerykańskich ataków lotniczych i rakietowych. Doniesienia mówią o setkach żołnierzy rosyjskich i syryjskich, rannych i zabitych w starciach.

Prezydent Władimir Putin we wrześniu 2015 r. podjął zdecydowaną interwencję w syryjskiej wojnie domowej, by uratować reżim Baszara Al-Asada. Rosyjskie siły wciąż działają w Syrii. Jednak wielu Rosjan, którzy ostatnio tam zginęli, to prywatni najemnicy. Podobno są wśród nich bojownicy, którzy w 2014 r. pomogli w utworzeniu wspieranych przez Rosjan enklaw w południowo-wschodniej Ukrainie.

Rosja i Iran to to dwaj najwięksi wygrani wojen w Syrii i Iraku. Iran wspiera zarówno Asada, jak i w większości szyicki rząd muzułmański w Iraku. Interwencja rosyjska komplikuje sytuację w Syrii. Reżim irański próbuje wykorzystać sojusz syryjski komercyjnie i podpisać różne kontrakty handlowe, jednak jego sojusznik wstrzymuję się, starając się pozyskać rosyjskie i chińskie inwestycje.

Głównymi przegranymi w tym konflikcie są oczywiście sami zwykli ludzie i rewolucjoniści z 2011 r. Również ISIS utracił swe twierdze w Syrii, choć jakaś wersja jego dżihadystowskiej polityki bez wątpienia tam przetrwa.

Kolejnym przegranym jest turecki prezydent Recep Tayyip Erdogan. W 2011 r. udzielił on mocnego poparcia dla rewolucji, mając nadzieję, że władzę w Syrii przejmą podobni do niego islamiści. Erdogan nie tylko nie osiągnął tego celu, ale też stanął w obliczu silnej kurdyjskiej obecności zbrojnej w północno-wschodniej Syrii. Asad wycofał się z tych terenów, które zostały zajęte przez kurdyjskie Jednostki Samoobrony Ludowej (YPG). Są one sojusznikami Partii Pracujących Kurdystanu (PKK), która od ostatniego pokolenia walczy z państwem tureckim. Reakcją Erdogana było zerwanie negocjacji pokojowych z PKK i wznowienie ofensywy przeciwko kurdyjskim rejonom w Turcji.

Nie był on jednak w stanie powstrzymać zdominowanych przez YPG Syryjskich Sił Demokratycznych (SDF) przed odegraniem decydującej roli w pokonaniu ISIS. Stało się tak z jednej strony z powodu oblicza ideowego zaangażowania YPG i ich zdolności wojskowych, ale też ze względu na ogromne wsparcie, jakie te jednostki otrzymały ze strony USA.

Dowodzone przez Kurdów siły okazały się być najbardziej niezawodnym amerykańskim sojusznikiem w walce z ISIS na terenie Syrii. Teraz, gdy ISIS został już pokonany, inni gracze w syryjskiej grze próbują wkroczyć na kontrolowane przez Kurdów tereny. Amerykańskie ataki, które spowodowały rosyjskie straty śmiertelne, były skierowane przeciwko ofensywie reżimu Asada na opanowane przez Kurdów miasta Kuszam i Salihija.

Pod koniec stycznia siły tureckie, w porozumieniu ze swymi sojusznikami, wkroczyły do Syrii, by zaatakować kolejną enklawę kurdyjską wokół miasta Afrin. Ten krok po raz kolejny grozi starciem pomiędzy wielkimi mocarstwami. USA ogłosiły, że utrzymają swój liczący ok. 2000 żołnierzy kontyngent w północno-wschodniej Syrii, by wspierać SDF.

W połowie lutego Rex Tillerson, sekretarz stanu USA, poleciał do Turcji by spotkać się z Erdoganem i innymi czołowymi politykami. Po spotkaniach oświadczył on, że obydwa rządy będą w północnej Syrii stały “ramię w ramię”. Co to oznacza? Zarówno USA jak i Turcja twierdzą, że są przeciwko ISIS. Jednak pojawiają się doniesienia, że byli bojownicy ISIS biorą udział w tureckim ataku na Afrin.

Rzeczywistą kością niezgody pozostaje YPG. Erdogan chce, by te jednostki wraz ze swymi amerykańskimi protektorami wycofały się ze starożytnego, północnosyryjskiego miasta Manbidż. Tillerson obiecał jedynie, że będzie nad tym „pracował”. Teraz z kolei pojawiają się doniesienia, że YPG zawarły porozumienie, na mocy którego armia syryjska wkroczy do regionu Afrin i pomoże w odparciu tureckiej ofensywy. Niebezpieczne zmagania o władzę nad skrwawionym ciałem Syrii będą trwały dalej.

Alex Callinicos

Tłumaczył Jacek Szymański

Tags:

Category: Gazeta - marzec 2018, Gazeta - marzec 2018 - cd.

Comments are closed.