baner.pracdem.stary

Pracownicy kontra antysemityzm

| 1 marca 2018
06.11.1923 Kraków podczas powstania. Robotnicy przejęli kontrolę nad miastem na jeden dzień.

06.11.1923 Kraków podczas powstania. Robotnicy przejęli kontrolę nad miastem na jeden dzień.

W całym sporze na temat znowelizowanej ustawy o IPN brakuje szerszego politycznego wymiaru anty- semityzmu i Holokaustu.

Mówiąc o okresie przedwojennym i czasie okupacji hitlerowskiej obie strony sporu w kraju i za granicą mówią niemal wyłącznie o narodach. „Czy Polacy byli sprawcami?”, „czy jedynie Niemcy są winni?”, i tak dalej.

Wystarczy zadać oczywiste pytania, by wykazać absurdalność takiego rozumowania.

Pytania takie, jak:

Czy Holokaust był zgodny z programem i ideologią jakiejś siły politycznej?

Jakie siły polityczne najbardziej zwalczały antysemityzm?

Czy antysemityzm był na tym samym poziomie wśród wszystkich klas społecznych?

 

Naziści

Bez partii nazistowskiej nie byłoby Holokaustu. W czasie wojny naziści kierowali pociągi – potrzebne do celów militarnych – do przetransportowania całych rodzin żydowskich do komór gazowych. Jak to tłumaczyć? PiS i ich główna tuba medialna Wiadomości TVP często powtarzają nie tylko to, że Niemcy dokonali Holokaustu, ale również, że mówienie o „jakichś nazistach” jest niewłaściwe. Jeśli tak, to dlaczego Holokaust był trzymany w tajemnicy od ludności niemieckiej? Gdyby Niemcy byli winni jako Niemcy, to niemieckie gazety i radio w czasie wojny byłyby pełne informacji o komorach gazowych i liczbach zabitych Żydów. Jednak nic takiego nie miało miejsca. Warto dodać, że po przejęciu władzy przez Hitlera pierwszymi więźniami obozów koncentracyjnych byli niemieccy związkowcy i lewicowcy.

Polska miała swoich odpowiedników nazistów. Największe poparcie miał faszystowski nurt narodowo-radykalny – czyli ONR-owski, wywodzący się z endecji fanatycznego antysemity Romana Dmowskiego, haniebnie czczonego w dzisiejszej Polsce. Ci polscy faszyści uważali nazistów za wzór do naśladowania. W ich gazecie „Sztafeta” można było przeczytać, że „Ruch hitlerowski porywa swą świeżością i entuzjazmem, swą bezwzględną walką z Żydami” (7 czerwca 1934).

Dziś wizerunkowy problem pisowców polega na tym, że Kaczyński boi się oskrzydlenia przez skrajną prawicę – chce zagospodarować elektorat, któremu podobają się skrajnie rasistowskie hasła. PiS nie może więc zbyt ostro potępiać ani oenerowskich przodków dzisiejszych polskich faszystów, ani ich obecnych pogrobowców. To – i normalny prawicowy bełkot na temat „narodu” – tłumaczy, dlaczego ciągle słyszymy o Niemcach, a znacznie mniej o nazistach.

Jeśli nie przez odwieczne zło Niemców, to jak tłumaczyć Holokaust?

W swojej Ludowej historii świata Brytyjski marksista Chris Harman dał na to trafną odpowiedź:

Antysemityzm był szczególnie potrzebny w spajaniu i motywowaniu wewnętrznego pionu partii nazistowskiej, SA i SS – był siłą napędową przeciwdziałąjącą pasywności, konserwatyzmowi i inercji.

To właśnie ta irracjonalna ideologia motywowała nazistów do konfrontacji z siłami lewicowymi w okresie weimarskim i do wprowadzenia w życie rozkazów Hitlera po ustanowieniu III Rzeszy.

Dla nazistów Żydzi byli największym wrogiem stającym za każdym niepowodzeniem Niemiec. Eliminacja Żydów widziana była jako jedyny sposób na zabezpieczenie podbijanych terytoriów na wschodzie. Wreszcie – kiedy było czuć oddech klęski na plecach, pod koniec 1944 i na początku 1945 roku, zabijanie Żydów mogło nazistom wydawać się rodzajem zwycięstwa.

Niemiecka klasa rządząca potrzebowała ludzi o tak obłąkańczo spaczonych poglądach, aby poradzić sobie z kryzysem wczesnych lat 30-tych. To szaleństwo dało klasom rządzącym siłę, która pozwoliła pokonać organizacje pracownicze, a później podgrzewała pęd do zawładnięcia Europą. W zamian nazistom wolno było zrealizować chore fantazje i dokonać eksterminacji na ponad 6 milionach Żydów, Romów i osób niepełnosprawnych.

Czyli niemiecka klasa panująca potrzebowała nazistów, a naziści potrzebowali Holokaustu.

Jednocześnie niemiecka klasa pracownicza nie miała żadnego interesu w stosowaniu antysemityzmu. I była najmniej zarażona antysemityzmem, to czego przyczyniło się jego zwalczanie przez lewicę.

„Dlatego właśnie liderzy socjaldemokratyczni i komunistyczni pochodzenia żydowskiego (od Karola Marksa po Różę Luksemburg) byli w stanie zyskać przywiązanie bardzo dużej liczby niemieckich robotników – mimo że część z nich była pod wpływem antysemickich tradycji i propagandy” (Harman w cytowanej książce).

Warto przypomnieć, że Róża Luksemburg była również liderką partii rewolucyjnych socjalistów na ziemiach polskich, Socjaldemokracji Królestwa Polskiego i Litwy – SDKPiL.

 

Czasy rewolucyjne

W czasach rewolucyjnych i masowych buntów walka z antysemityzmem i wszelkim rasizmem staje się najskuteczniejsza. Pracownicy walczą z wyzyskującymi ich szefami, co siłą rzeczy podważa tych, którzy chcą skierować gniew tzw. „dołów społecznych” na Żyda, muzułmanina czy cudzoziemca. Gdy w dodatku istnieją masowe lewicowe partie potępiające rasizm i walczące z antysemityzmem, sprzeciw wobec tych patologii staje się jeszcze bardziej skuteczny.

Podczas rewolucyjnej walki robotników w 1905 r., w Warszawie, Wasilij Szewiakow, carski dygnitarz i dowódca wojskowy, zauważył, że: „Gdy ginie w wyniku rozruchów chrześcijanin, Żydzi przychodzą na jego pogrzeb i niosą sztandary z napisami w języku żydowskim. Agitatorzy wygłaszający przemówienia też w dużej części są Żydami. Gdy ginie Żyd, sytuacja jest odwzajemniona.”

Przypomina to wiosnę arabską w 2011 r., kiedy na Placu Tahrir w Kairze muzułmanie i chrześcijanie bronili się wzajemnie przed atakami kontrrewolucjonistów.

W czasie II Rzeczpospolitej nie brakowało buntów robotników i chłopów wspieranych i/lub organizowanych przez lewicę lub jej część.

Oto tylko niektóre z nich: tworzenie rad i milicji robotniczych w 1918 r, strajk kolejarzy w Poznaniu w 1920 (w czasie ataku Piłsudskiego na rewolucyjną Rosję – tzw. wyprawy kijowskiej), ogromna fala strajków w 1923 – w tym powstanie robotnicze w Krakowie w listopadzie, strajk generalny w Łodzi i okręgu w 1933, wielka fala strajków łącznie z okupacyjnymi w 1936.

 

 

W tych strajkach uczestniczyli robotnice i robotnicy różnych grup etnicznych, również Żydzi. Ważna była solidarność pracownicza, nie „pochodzenie”. Wbrew dzisiejszej zakłamanej historii II RP w wersji obozu pisowskiego, walczący robotnicy nie solidaryzowali się z władzą. Jak mogli? Podczas demonstracji robotniczych i bezrobotnych brutalność policji była na porządku dziennym i często dochodziło do mordowania protestujących przez „funkcjonariuszy”.

Następujący incydent oddaje bardzo dobrze, jakie nastroje panowały wśród walczących robotników w tamtym czasie. Jak podała Żydowska Agencja Telegraficzna (6 marca 1938 r.): „Polscy chrześcijańscy robotnicy przybyli dziś z pomocą bojkotowanym Żydom, gdy zaatakowali i rozbili antyżydowską pikietę w mieście niedaleko Częstochowy. Policja zatrzymała 40 robotników.”

Największa część żydowskich robotników było zorganizowanych przez socjalistyczny Bund.

Doszło do współpracy (nie zawsze łatwej) między Bundem a resztą lewicy, szczególnie z Polską Partią Socjalistyczną (która też miała członków żydowskiego pochodzenia). Polacy, Żydzi, Ukraińcy i osoby z innych narodowości należeli także do partii komunistycznej w jej różnych wcieleniach.

Osiem dni po pogromie w Przytyku, podczas którego zabito żydowskie małżeństwo, Bund zorganizował ogromny 4-godzinny strajk generalny (17 marca 1936 r). Do strajkujących żydowskich robotników i sklepikarzy dołączyły PPS-owskie związki zawodowe.

W marcu 1938 r. PPS-owskie związki ponownie wspierały 2-dniowy strajk zainicjowany przez Bund przeciwko gettom ławkowym – miały miejsce masowe protesty uliczne w tej sprawie.

Wbrew pogardliwym uprzedzeniom wielu „opiniotwórców”, antysemityzm w Polsce przedwojennej był najbardziej powszechny wśród klasy średniej i wyższej.

Jakob Leszczyński, żydowski socjolog i warszawiak, stwierdził w 1936 r. że PPS „może szczerze pochwalić się, że skutecznie uodporniła robotników przeciwko wirusowi antyżydowskiemu, nawet w zatrutej atmosferze Polski. Ich postawa w tym temacie stała się niemal tradycyjna nawet w miastach i dzielnicach, które wydają się być całkowicie zainfekowane przez najbardziej odrażający typ antysemityzmu – którym robotnicy nie są skażeni.”

Wzajemna solidarność nie dotyczyła jedynie robotników i studentów.

W 1937 r. Stronnictwo Ludowe zadeklarowało, że kampania antysemicka została wznie- cana, by odwrócić uwagę od realnych problemów chłopów. Ze wzajemnością Żydzi popierali chłopów podczas ich wielkiego strajku tego samego roku. Według Aleksandra Erlicha, jednego z liderów bundowskiej młodzieży: „Podczas strajku na pikietach można było zobaczyć brodatych chasydów [pobożnych Żydów] razem z chłopami”.

 

1968, 1980 i dzisiaj

W tym miesiącu mamy 50. rocznicę wydarzeń marcowych i intensyfikacji kampanii antysemickiej władz PRL (patrz strona obok). Doszło wtedy do największego wypędzenia Żydów od czasów II wojny światowej. Lecz 12 lat później, gdy powstał potężny ruch pracowniczy „Solidarność”, przekaz antysemicki byli zupełnie marginalny. Ponownie pracownicy pokazali, że antysemityzm jest podkopany, gdy walczy się z prawdziwym wrogiem, z władzą.

Walka przeciw antysemityzmowi jest walką polityczną. Pisowska władza od początku swych rządów stosuje różne formy rasizmu, szczególnie islamofobię. Dziś ponownie spowodowała rozpowszechnianie się antysemityzmu i wznieca nienawiść wobec Ukraińców.

Jeśli chcemy walczyć z tymi zjawiskami, trzeba uczestniczyć w demonstracjach i protestach antyrasistowskich, jak i pracowniczych. Trzeba też wzmocnić autentyczną lewicę – w szczególności socjalistów oddolnych, którzy stawiają na walkę pracowniczą, by obalić dzisiejszy nieludzki system.  (Patrz s. 12)

 Andrzej Żebrowski

Tags:

Category: Gazeta - marzec 2018

Comments are closed.