baner.pracdem.stary

Kryzys w Europie

| 10 marca 2012
02.03.12 Tusk pospisuje pakt fiskalny w interesie najbogatszych Polaków i Europejczyków.

02.03.12 Tusk pospisuje pakt fiskalny w interesie najbogatszych Polaków i Europejczyków.

Co jest prawdziwym powodem kryzysu?

Światowi przywódcy wpadli w panikę w związku z przyszłością eurostrefy i w związku z kryzysem gospodarczym w Grecji. Obawiają się, że Grecja może nie dotrzymać zobowiązań dotyczących spłat długu w marcu – co spowodowałoby, że banki nie będą ściągać pieniędzy, które dłużna jest Grecja.

Jednak podzieleni są w kwestii tego, co z tym począć.

Niektórzy mówią, że Grecja powinna być wyrzucona ze strefy euro w celu powstrzymania greckiego kryzysu przed rozprzestrzenieniem się. Inni chcą widzieć kolejny pakiet ratunkowy dla Grecji i robią co mogą, by utrzymać strefę euro razem. Obawiają się, że gdy Grecja nie podoła spłacie długów, inne kraje mogą pójść jej śladem.

Jednak politycy zgodni są co do jednego – że problemem jest zbyt duży dług rządowy. Ich rozwiązaniem dla rządów jest cięcie ich deficytów.

Brytyjski premier David Cameron mówi więc, że niektóre kraje żyły ponad stan i muszą zredukować swoje wydatki. Porównuje on rządowe długi do długu na karcie kredytowej w gospodarstwie domowym.

Jednak ignoruje się tu prawdziwe powody wzrostu zadłużenia. Po wprowadzeniu euro, banki i inni inwestorzy zalali “peryferyjne” kraje eurostrefy tanimi kredytami. Nie próbowały poprawić standardów życia pracowników. Próbowały zarobić na zachęcaniu do wydawania pieniędzy, które nie istniały.

Na tych tanich kredytach skorzystali bogaci, którzy potężnie zyskali i którzy są ekspertami od unikania podatków. Jednak poziom długu w krajach takich, jak Grecja, rósł. A koszt życia w Grecji wzrósł pomiędzy rokiem 2000 a 2008 o ponad 35%.

Napływ taniego kredytu zachęcił państwa do radzenia sobie przy pomocy długu. Gdy kryzys gospodarczy uderzył i wysechł dostęp do taniego kredytu, najbiedniejsze kraje ucierpiały najbardziej.

Źródłem kryzysu są więc kapitaliści, którzy chcieli chronić swoje zyski. Jednak nie można tego zrozumieć bez spojrzenia na głębsze problemy w kapitalizmie. Kapitalizm jest kierowany przez kapitalistów konkurujących w celu gromadzenia zysków. Z biegiem czasu, inwestują oni w więcej maszyn i zaawansowaną technologię, by produkować tanio i sprzedawać taniej niż rywale. Jednak kapitaliści tworzą zyski poprzez wyzyskiwanie pracowników.

I podczas gdy inwestują oni więcej w maszyny, a mniej w pracowników, z czasem powoduje to spadek wartości ich dóbr. Niezaplanowana konkurencja również prowadzi do nadprodukcji – i zaczyna się wtedy błędne koło. Kapitaliści pozostają wtedy z nadmiarem dóbr, których nikt nie chce kupić. Obcinają więc produkcję i zwalniają pracowników, co oznacza, że pracownicy mają mniej pieniędzy do wydania.

Kapitalizm może to obejść poprzez zniszczenie dużych ilości kapitału. Jednak te same problemy gromadzą się na przyszłość, więc kryzys zawsze będzie powracał tak długo, jak długo będzie istniał kapitalizm.

Od lat 70-tych kapitaliści za wszelką cenę próbowali powstrzymywać kryzys poprzez podtrzymywanie zysków. Czynili to częściowo poprzez wyciskanie więcej pieniędzy z pracowników. Jednak również uprzędli zawiłą sieć długu i podejrzanych finansów, by być pewnymi, że ludzie i państwa będą mogły wydawać.

Globalne rynki kapitałowe eksplodowały w latach 80-tych i rozrosły się kilkukrotnie w następnych dekadach. Ale od 2007 roku ta sieć zaczęła się rozplatać. Najpierw podejrzane kredyty “subprime” udzielane biednym ludziom w USA zaczęły tracić wartość po tym, jak coraz więcej dłużników nie mogła ich spłacać. Banki i inni inwestorzy, którzy nabyli te długi w nadziei zrobienia na nich pieniędzy, zorientowali się, że ich inwestycje okazały się bezwartościowe.

W reakcji na to banki przestały pożyczać, a rządy wydały setki miliardów dolarów, euro i funtów ratując je w 2008 roku. To powstrzymało upadek – tymczasowo. Ale nie powstrzymało to rozkładu. Zwyczajnie przeniosło problem z banków na barki rządów. Od tamtego czasu problem uległ pogorszeniu. Teraz silniejsze gospodarki europejskie zaczęły wspierać słabsze gospodarki.

Jednak nawet niemiecki rząd ani Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) nie mają wystarczająco dużo pieniędzy, żeby pokryć cały dług w strefie euro. Jej przywódcy robią teraz co mogą, by powstrzymać proces od rozprzestrzenienia się. Oto dlaczego pożyczkodawcy dla Grecji byli tacy zawzięci w swoich żądaniach. Wysyłają oni sygnał do rządów Włoch, Portugalii, Hiszpanii, Irlandii i Belgii. Ich przesłanie jest jasne – jeśli do nich następnych przyjdą banki, wtedy nie powinni polegać na Niemczech czy MFW, żeby ich wsparły. Będą musiały zebrać pieniądze samodzielnie – poprzez wyciśnięcie pracowników do sucha.

Jednak pracownicy kontratakują. Związki zawodowe w Portugalii zapowiedziały strajk generalny na marzec. Aktywiści tam i w Belgii mówią, że kultura strajkowa się zmienia, z pracownikami o wiele bardziej aktywnymi na pikietach i demonstracjach. Grecja doświadczyła ponad 15 strajków generalnych w ciągu ostatnich dwóch lat. Teraz pracownicy zaczynają przejmować kontrolę nad miejscami pracy, by powstrzymać pracodawców przed wprowa­- dzeniem cięć. Ten proces ma jeszcze długą drogę do przebycia. Jednak w czasie, gdy europejscy przywódcy się wahają i nie udaje im sie powstrzymywać kryzysu, pracownicy pokazują, że mają alternatywę.

 

Dlaczego Grecja doświadcza tak głębokiego kryzysu?

Europejscy przywódcy mówią, że dług Grecji jest skutkiem nierozważnych wydatków i ekstrawaganckiego stylu życia. W rzeczywistości to siły poza Grecją zachęcały do powstania długu. 

Na początku lat 2000-nych do peryferyjnych krajów strefy euro, takich jak Grecja, Irlandia, Portugalia i Hiszpania, płynęły pieniądze. Inwestorzy widzieli rządowe obligacje skarbowe jako bezpieczne miejsca do inwestycji, więc je wykupywali. Rząd Grecji dostawał pieniądze ze sprzedaży obligacji. Jednak ponieważ obligacje są w rzeczywistości skryptami dłużnymi, pieniądze były kredytem – albo długiem. Po tym, jak nastąpił “krach kredytowy” w 2007 roku, inwestorzy wycofali się z wykupywania obligacji. Rządom trudniej było teraz używać obligacji, by pożyczać pieniądze.

Pieniądze zaczęły odpływać z biedniejszych krajów, jak Grecja, gdy inwestorzy wezwali do zwrotu pożyczek.

 

Czym jest trojka?

Trojka to nazwa trzech międzynarodowych organizacji, które administrują pakietami pomo‑ cowymi – Europejski Bank Centralny, Unia Europejska i Międzynarodowy Fundusz Walutowy. EBC i “fundusz pomocowy” unijnego Europejskiego Instrumentu Stabilności Finansowej biorą pieniądze od europejskich rządów, szczególnie od Niemiec. 

Wszystkie kraje na świecie dokładają się do Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Organizacja ta ma długą i nikczemną historię pożyczania pieniędzy krajom w kryzysie i żądania wprowadzania w zamian surowych pakietów oszczędnościowych i prywatyzacji. Nazywa ten proces “strukturalnym dostosowaniem”. Reformy wymuszane przez MFW dokonały spustoszenia w krajach rozwijających się. Polityka MFW odegrała kluczową rolę w zaistnieniu “straconej dekady” w Afryce subsaharyjskiej w latach 80-tych i w pogorszeniu kryzysu finansowego.

Trojka działa teraz jako policja oszczędnościowa w Europie. Wysyła przedstawicieli do zadłużonych krajów i nadzoruje rządowe cięcia wydatków.

 

Komu rządy są dłużne pieniądze?

Wszystkie rządy są dłużne bankom. Gromadzą pieniądze poprzez wystawianie bankom i innym inwestorom obligacji skarbowych. Są to w rzeczywistości skrypty dłużne. Po upływie ustalonego czasu, na ogół dziesięciu lat, rząd decyduje się na odkupienie obligacji i zapłacenie ustalonej kwoty odsetek. Kraje, które zostały wspomożone przez inne rządy, również są im dłużne ogromne sumy. Tak zwana “trojka” administruje tymi planami pomocowymi.

Na przykład Grecja jest dłużna ponad 450 miliardów złotych za pakiet pomocowy otrzymany w 2010 roku. W następnym roku pożyczki w wysokości ponad 350 miliardów złotych każda zostały przyznane Irlandii i Portugalii. Przywódcy europejscy przedstawiają te pożyczki jako akt uprzejmości wobec ludzi w tych krajach. – próba “ratowania” ich od ekonomicznego chaosu. Jednak pieniądze nie idą do zwykłych ludzi. Idą wprost do bankierów i innych pożyczkodawców, którym rządy są winne pieniądze.

Gdy francuski i niemiecki rząd “wspierają” więc Grecję, w rzeczywistości wspierają francuskie i niemieckie banki. Brytyjski rząd wsparł brytyjskie banki, poprzez wsparcie dla Irlandii. Pakiety pomocowe nie pomagają rządom płacić za usługi publiczne czy system bezpieczeństwa socjalnego. Zamiast tego, warunki załączone do pakietów pomocowych wymagają od nich wprowadzania coraz brutalniejszych cięć.

 

Agencje ratingowe

W połowie lutego agencja ratingowa Moody’s zagroziła odebraniem Wielkiej Brytanii oceny “potrójnego A”. Agencje ratingowe istnieją, by używać wskaźników do oceny ryzyka zwią- zanego z długiem. W rzeczywistości są kanciarzami.

Każdy, kto chce wystawić obligacje skarbowe, musi zapłacić tym agencjom, by dostać ocenę kredytową. Czym wyższy wskaźnik, tym bardziej prawdopodobne, że klienci się do nich zwrócą. Tworzy to więc zachętę dla agencji, by zaniżać ryzyko związane z obligacjami wystawianymi przez bogatych klientów. Widzieliśmy to, gdy agencje wystawiły wysokie oceny pożyczkodawcom kredytów subprime – tuż przed tym zanim wybuchł kryzys kredytów subprime.

Agencje ratingowe, jak Moody’s i Standard & Poor’s, mówią inwestorom, które rządy mają największą szansę na spłacenie długów. To daje im niezwykłą władzę. Rząd, który jest słabo oceniony może być zmuszony do pożyczania za wyższe odsetki. Ale pomysł, że agencje są wszechmogące, może być użyteczny dla polityków. Gdy agencje mają “negatywne prognozy”, rządy mówią, że rynki się zgadzają z nimi w ocenie powagi deficytu i chcą, by szybciej przeprowadzano cięcia.

Jednak gdy oceny agencji ratingowych są pozytywne, rządy argumentują odwrotnie – rynki są spokojne i ufają im przy przeprowadzaniu cięć.

W każdym wypadku oznacza to “więcej surowych oszczędności”.

 

Co mają z tym wspólnego Niemcy?

 Niemcy to największa gospodarka w strefie euro i pakiety pomocowe są niemożliwe bez wsparcia niemieckiego rządu. Gazeta The Independent przedstawiła niedawno obrazek przedstawiający kanclerz Angelę Merkel pożerającą zwłoki Grecji. Wielu Greków porównuje wprowadzane przez trojkę pakiety oszczędnościowe do niemieckiej okupacji w czasach nazistowskich. Jednak myśl, że Niemcy czerpią korzyści z kryzysu dla rozszerzenia swoich wpływów, to tylko połowa historii.

Przywódcy Niemiec panikują, bo to oni mają najwięcej do stracenia na upadku strefy euro. Potępiają “nieodpowiedzialnych” sąsiadów ze strefy euro, ale wiedzą, że boom gospodarczy Niemiec zależał od wyższych wydatków w reszcie strefy euro. Niemcy mają jedną z największych na świecie gospodarek eksportowych. Około 60% ich eksportu idzie do innych krajów strefy euro. Wprowadzenie euro w 1999 roku dało Niemcom ogromne pobudzenie.

Podczas gdy niemieckie banki wysyłały pieniądze do peryferyjnych krajów strefy euro, te same kraje importowały niemieckie dobra. Boom w Niemczech możliwy był tylko dzięki rządowemu programowi “Agenda 2010” polegającemu na atakowaniu płac i praw pracowniczych oraz warunków pracy.

Greccy i niemieccy kapitaliści dobrze wyszli na swoim związku – kosztem greckich i niemieckich pracowników.. Ale teraz bańka pękła i kapitaliści nastają na siebie nawzajem.

 

Dlaczego rządy nie chcą po prostu ogłosić niewypłacalności?

Pracownicy we wszystkich krajach, które otrzymały wsparcie finansowe, wysuwają perspektywę zrezygnowania ze spłacania długów. Pytają, dlaczego mają płacić za dług, którego nie spowodowali. Jeśli pracownicy zmuszą rząd do rezygnacji ze spłacania długu, będą musieli odrzucić zwierzchnictwo banków i trojki.

Wymierzą również potężny cios przeciwko pakietom oszczędnościowym, na czym skorzystaliby pracownicy w całej Europie.

Jednak banki i inne rządy wywierają potężną presję na te rządy, by nie zaniechały spłat. Ci przywódcy, którzy zachęcają do spłaty, mówią, że jeśli nie będzie można spłacić tych długów, nikt nie zainwestuje w ich krajach. Inni argumentują, że wcześniej czy później nie podołają spłatom i że lepiej zrobić to wcześniej, by zapobiec najgorszym z cięć. Wskazują oni również, że każdy kraj, który opuści euro, może zdewaluować swą walutę, by wesprzeć eksport.

Ta sama debata jest prowadzona w głównych krajach strefy euro. Niektórzy argumentują za wyrzuceniem Grecji w celu przeprowadzenia “kwarantanny” reszty strefy euro. Jednak teraz jest to niepopularne. Dla niemieckiego rządu w szczególności wyksięgowanie greckiego długu może być ceną wartą zapłacenia dla własnej korzyści. Jednak jeśli jeden kraj nie podoła spłatom, może to być precedensem dla innych.

Odejście z euro nie rozwiązałoby wszystkiego na korzyść pracowników. Nowy “niezależny” rząd prawdopodobnie próbowałby obniżyć płace, żeby odnowić zyski firm. Nawet, gdyby powrócono do własnej waluty (drachmy), greccy pracownicy musieliby wciąż walczyć przeciwko greckim kapitalistom, którzy zamykają zakłady pracy i likwidują miejsca pracy.

 

Dave Sewell
Tłumaczył Bartłomiej Zindulski 

 

 

 

 

 

 

 

Tags:

Category: Gazeta - marzec 2012, Kryzys eurostrefy

Comments are closed.