baner.pracdem.stary

Jakie społeczeństwo może poradzić sobie z kryzysem klimatycznym?

| 1 grudnia 2017
Korek w Warszawie – kiepskie wykorzystywanie zasobów społecznych.

Korek w Warszawie – kiepskie wykorzystywanie zasobów społecznych.

Obecny kryzys ekologiczny, którego głównym przejawem są zmiany klimatu, zagraża przetrwaniu ludzkości.

Naukowcy przewidują, że utrzymanie wzrostu emisji gazów może spowodować globalne ocieplenie klimatu o cztery, sześć, a może nawet więcej stopni do końca bieżącego stulecia. Konsekwencje tego będą katastrofalne.

Dlatego właśnie rozmowy na forum ONZ – kontynuowane w listopadzie tego roku w Bonn – zmierzają do ograniczenia ocieplenia do 1,5 stopnia zgodnie z treścią porozumienia paryskiego z 2015 r. Jednak wszystko wskazuje na to, że ten pociąg już odjechał (patrz niżej).

Możemy stawiać żądania i walczyć o nie tu i teraz. Jednak aby poradzić sobie z kryzysem klimatycznym, potrzebujemy bardziej fundamentalnej transformacji całego społeczeństwa.

Uzależnienie kapitalizmu od paliw kopalnych wpływa na każdy aspekt funkcjonowania naszego społeczeństwa – od układu miast i miasteczek aż po żywność na naszych talerzach. Wszystko to musi się zmienić.

Celem produkcji jest prowadzona w warunkach konkurencji sprzedaż towarów – wszelkich towarów, bez względu na ich przydatność.

O konkurencji mówi się, że zachęca przemysł do zwiększania efektywności. W rzeczywistości prowadzi ona do powielania, nadprodukcji i marnotrawstwa.

Samochody i smartfony są konstruowane tak, aby szybko się zużywały i starzały, a ich użytkownicy musieli kupić nowe. Sieci handlowe używają dodatkowych opakowań wyłącznie w celu ograniczenia kosztów dostawy.

Kontrola nad zasobami ropy i gazu wzmacnia pozycję rodzimych gospodarek kapitalistycznych i ich siłę negocjacyjną na arenie międzynarodowej oraz zwiększa zasięg ich morderczej machiny wojennej.

Wojsko generuje ogromne emisje, których rządy nie chcą nawet uwzględniać w statystykach. Konieczne jest rozbrojenie.

Podczas ogrzewania mieszkań dochodzi do strat dużej części energii. Zmuszenie właścicieli do wykonania ociepleń budynków mogłoby być dobrym pierwszym krokiem w kierunku zbudowania zrównoważonego mieszkalnictwa. Jednak cały krajobraz miejski jest zbudowany na sprzecznościach.

Pracę wykonuje się w dużych skupiskach ludzkich: w scentralizowanych biurowcach, kompleksach przemysłowych lub centrach miast. Z kolei mieszkania znajdują się na przedmieściach, na rozległych terenach o rozproszonej zabudowie.

Dla pracowników oznacza to konieczność wykonania setek godzin nieodpłatnej pracy rocznie w związku z dojazdami, zakupami, gotowaniem i porządkami. Wymaga to także zużycia paliw kopalnych.

Emisje komunikacyjne mogłyby zostać znacząco zredukowane, gdyby ludzie mogli mieszkać i korzystać z usług blisko swojej pracy oraz mieli lepszy dostęp do transportu publicznego.

Publiczne stołówki mogłyby wyeliminować biedę żywieniową oraz absurdalnie niewydajny system dystrybucji.

Żywność nie musiałaby być dzielona na niewielkie porcje i pakowana w plastik, dostarczana do konkurujących ze sobą supermarketów, a następnie zabierana do domów – a w wyniku nieuniknionego marnotrawstwa wywożona flotyllą samochodów na wysypiska.

Równie daleko idące zmiany są konieczne na wsi w celu zorganizowania produkcji bez polegania na pestycydach, nawozach i maszynach, które wymagają wykorzystania paliw.

Ekspansja branży lotniczej musi zostać cofnięta, a przeloty muszą być racjonowane i sprawiedliwie rozdzielane.

Zmniejszenie intensywności pracy dałoby pracownikom więcej czasu na odpoczynek i wyeliminowałoby potrzebę latania w celu maksymalnego wykorzystania ograniczonego urlopu, jaki mają obecnie do dyspozycji.

Zmiany, których potrzebujemy, pokrywają się z walką, jaka jest już prowadzona.

Jednak ich wprowadzenie wymaga nowego ustroju społecznego – socjalizmu bazującego na ludzkich potrzebach.

 

Paliwa kopalne muszą pozostać w ziemi

Najbardziej palącym problemem związanym z klimatem jest emisja dwutlenku węgla uwalnianego w wyniku spalania paliw kopalnych. Cząsteczki te wiążą ciepło w atmosferze, ocieplając klimat.

Do tej pory średnia temperatura na powierzchni ziemi wzrosła o jeden stopień Celsjusza – wystarczająco dużo, aby wywołać gwałtowne burze, powodzie i susze oraz zapoczątkować rozpad pokrywy lodowej.

Niektórzy naukowcy przewidują, że jeżeli emisje nie przestaną rosnąć, do końca wieku dojdzie do ogromnego wzrostu temperatury.

Konsekwencje tego będą katastrofalne.

Nawet gdyby udało się zatrzymać emisje z dnia na dzień, nagromadzony w atmosferze dwutlenek węgla powodowałby dalsze ocieplanie planety przez kolejne dekady.

Trwające ocieplenie wywołuje jednocześnie uwalnianie naturalnych gazów cieplarnianych. Na przykład: odtajanie zamarzniętych bagien Syberii może przyczynić się do dalszego ocieplania klimatu.

Na nagłówki gazet trafiły niedawno wyniki badania, według którego ograniczenie wzrostu temperatury do 1,5 stopnia nie jest jeszcze całkiem niemożliwe.

Jednak nawet według tego scenariusza wymagane byłoby gwałtowne obniżenie emisji, a następnie ich wyzerowanie do 2055 r.

Jest to dużo ambitniejszy cel niż ten, który zakłada porozumienie paryskie – z którego zresztą rządy się nie wywiązują.

Musimy się przygotować, aby przetrwać w gorętszym klimacie, walcząc z huraganami, suszami i rosnącym poziomem mórz.

Jednak najważniejszym zadaniem jest zatrzymanie emisji, co pozwoliłoby na spowolnienie ocieplenia i ograniczenie jego skutków.

Aby było to możliwe, istniejące światowe zasoby ropy, gazu i węgla muszą pozostać w ziemi.

Przedsiębiorstwa z branży paliwowej muszą zaprzestać desperackich poszukiwań nowych sposobów wydobycia – na przykład poprzez szczelinowanie lub odwierty głębinowe – oraz zrezygnować z wydobycia większości posiadanych zasobów.

Zatrudniani przez nie pracownicy powinni zostać skierowani do prac, które pozwolą wykorzystać ich umiejętności w lepszej sprawie.

Zmiana, której potrzebujemy, wykracza poza indywidualne modyfikacje stylu życia czy drobne reformy.

Wymaga sprzeciwienia się największym i najbardziej wpływowym globalnym firmom wraz z państwami, które są z nimi powiązane.

Nasze społeczeństwo jest uzależnione od paliw kopalnych, ponieważ klasa panująca jest uzależniona od zysków.

Zerwanie z tym uzależnieniem oznacza obalenie władzy tej klasy.

 

Cierpienie, które można zatrzymać

Fatalne rządy korporacji i państw zamieniają burze i susze w ludzkie tragedie.

Latem tego roku huragan Irma zburzył większość domów na wyspie Sint Maarten, ale solidne budynki rządowe przetrwały.

Związane ze zmianami klimatu susze w Sudanie i Somalii powodują powracające klęski głodu.

Tymczasem na świecie produkuje się dostatecznie dużo żywności, aby wyżywić wszystkich.

Wojna uniemożliwia ludziom fizyczne dotarcie do żywności, a rynek powoduje, że nie stać ich na jej zakup.

Ludzie, którzy migrują, uciekają przed zagrożeniami dla swojego życia lub bytu.

Obostrzenia prawne, ogrodzenia i więzienia, które ograniczają migrację, mogą być jedną z najpoważniejszych przyczyn śmierci.

 

Rynek nie zrezygnuje z paliw kopalnych

Źródła energii odnawialnej są coraz lepiej wykorzystywane. Mogłyby one zastąpić większość zużycia paliw kopalnych.

Jednak trudno jest czerpać dostatecznie duże zyski z czegoś, co jest dostępne niemal za darmo.

Wytwarzanie energii ze źródeł odnawialnych napotyka na ograniczenia przestrzenne i czasowe. Tymczasem szefowie potrzebują energii, którą mogą kupić w nieograniczonej ilości zawsze oraz wszędzie tam, gdzie mogą zarobić.

Energię ze źródeł odnawialnych postrzegają oni co najwyżej jako dodatek do paliw kopalnych.

Energia odnawialna musi zastąpić energię z kopalin. Jednak wykorzystanie całego potencjału, jaki drzemie w energii odnawialnej, możliwe byłoby dopiero w gospodarce planowanej.

 Dave Sewell

Tłumaczyl Łukasz Wiewiór

Tags:

Category: Gazeta - grudzień 2017, Gazeta - grudzień 2017 - cd.

Comments are closed.