Patrioty i wojna z Rosją

| 1 grudnia 2017
18.11.17 Halifax, Kanada. Macierewicz straszy „gorącą wojną” z Rosją.

18.11.17 Halifax, Kanada. Macierewicz straszy „gorącą wojną” z Rosją.

17 listopada Agencja Współpracy Bezpieczeństwa Obronnego USA podała, że poinformowała już amerykański parlament (Kongres) o „proponowanej sprzedaży” Polsce systemu antyrakietowego Patriot.

Kongres nie zgłosił zastrzeżeń, więc kontrakt może dojść do skutku. Jego podana wartość to 10,5 mld dolarów, czyli blisko 38 mld zł.

Sprzedawcą jest amerykańska firma Raytheon, numer cztery na liście największych koncernów zbrojeniowych świata. Jego roczne przychody w 2017 r. zaplanowane są na ok. 25 mld dolarów. Kontrakt z Polską stanowi więc bardzo łakomy kąsek.

Inaczej wygląda to od strony polskiego budżetu. Zaplanowane na 2018 r. wydatki budżetu państwa RP to 397 mld zł. Umowy na zakup „Patriotów” jeszcze nie zawarto, więc nie wiemy na ile lat płatność za nie będzie rozłożona. Jednak wartość kontraktu stanowić może niemal 10% całorocznych wydatków budżetowych w Polsce.

Mimo to, wiadomość ta przeszła prawie bez echa wśród zwykle szybko wszczynających alarm antyrządowych i antypisowskich kontestatorów. Poseł Rafał Grupiński z podobno „totalnie opozycyjnej” Platformy Obywatelskiej, stwierdził, że kontrakt na „Patrioty” to sukces nie tylko tego, ale i poprzedniego rządu – a poza tym… nie wiadomo, czy Macierewicz się jeszcze z niego nie wycofa.

Faktycznie od PiS, przez liberalną opozycję, aż po milczącą w tej sprawie Partię Razem mamy rodzaj „zgody narodowej” na ogromny program zakupów zbrojeniowych. To sama atmosfera panowała w momencie podpisania w październiku przez prezydenta Dudę nowelizacji ustawy mówiącej wzroście wydatków zbrojeniowych do 2,5% PKB (od obecnych 2%, i tak jednych z najwyższych w Europie). W istocie jedność „klasy politycznej” panuje w tej kwestii od lat.

 

Macierewicz na wojnie

Tymczasem w dzień po informacji o proponowanej sprzedaży „Patriotów” minister obrony narodowej Antoni Macierewicz wziął udział, w dalekiej Kanadzie, w „międzynarodowej konferencji na temat bezpieczeństwa” – Halifax Security Forum.

Jak dowiadujemy się ze źródeł ministerstwa, Macierewicz dyskutował m. in. z ministrem spraw zagranicznych Ukrainy i senatorką ze Stanów Zjednoczonych na temat „wpływów Rosji na destabilizację bezpieczeństwa Europy”.

Rzadko w Pracowniczej Demokracji udzielamy szerszych łam wypowiedziom szefa MON, ale tym razem warto zrobić wyjątek. Słowotok Macierewicza znakomicie oddaje bowiem ideologię obecnego obozu rządzącego w Polsce. Oto co powiedział pan minister (cytat za MON):

– Obecnie na Ukrainie obserwujemy otwartą wojnę. Jest to agresja, która łamie wszystkie zasady świata cywilizowanego, łamie porządek międzynarodowy w Europie i jednocześnie Rosja otwarcie mówi, że daje sobie prawo by zmieniać systemy i granice krajów europejskich w tym zakresie. Ale to nie wszystko, bo wojna hybrydowa, wojna teleinformatyczna nie ogranicza się tylko do Europy, ale występuje także w USA i jest przeprowadzana w sposób bardzo agresywny i intensywny. W całej historii nie widzieliśmy jeszcze takiego poziomu determinacji. Częściowo jest to wynik syntezy między technicznymi możliwościami, które obecnie mamy i rosyjską tradycją kłamania i dezinformacji, jako fundamentalnego narzędzia wojny przeprowadzanej przez Rosję. Trzeci element, który oczywiście trzeba podkreślić, bo bez tego obraz jest niepełny to to, co dzieje się w Azji, co dzieje się w Korei Północnej. Z polskiego punktu widzenia aktywności Korei Północnej są ściśle połączone i skorelowane z rosyjskimi planami i z agresywną aktywnością Federacji Rosyjskiej. Jeśli nie weźmiemy tego pod uwagę, nigdy nie zrozumiemy skali agresji i planów, które Rosja obecnie realizuje. To nie jest Zimna Wojna. Wyniki ćwiczeń Zapad 17, które zakończyły się dwa miesiące temu i sięgały od Morza Arktycznego po Morze Czarne, wraz z ćwiczeniami z użyciem rakiet balistycznych i rakiet Iskander, które mogą przenosić głowice nuklearne pokazały, że nie szykowali się do obrony a do agresji. Stąd Polska musi przyjąć założenie, że to nie jest zimna wojna a gorąca wojna.

A więc wojna! – chciałoby się rzec za Józefem Beckiem w 1939 r.

Z wypowiedzi Macierewicza wyłania się obraz Rosji pociągającej za wszystkie sznurki na świecie, niczym wielki władca marionetek. Rosji prowadzącej „wojnę hybrydową” i „teleinformatyczną” w Europie i USA w sposób tak bardzo „agresywny i intensywny”, że „w całej historii” takiej determinacji nie widziano.

Ale czemu się tu dziwić w kontekście „rosyjskiej tradycji kłamania i dezinformacji” – bo jak wiadomo w świecie Macierewicza tylko Rosja kłamie i dezinformuje, i to w zgodzie z własną tradycją.

Nawet działania Kim Dzong Una mają być „ściśle” połączone z planami rosyjskimi, taka jest skala jej „agresji i planów”. A może jednak planów agresji, bo pod koniec dowiadujemy się, że mimo wszystko agresja dopiero się szykuje. Nie zmienia to faktu, że przenikliwy minister wszystko rozszyfrował i wie, że wojna już teraz jest gorąca.

Przypomnijmy, że Macierewicz nie jest po prostu obłąkanym starszym panem, ale szefem ministerstwa obrony państwa graniczącego z Rosją, które aktualnie intensywnie się zbroi.

System rakietowy Patriot – marnotrawstwo 38 mld zł.

System rakietowy Patriot – marnotrawstwo 38 mld zł.

Imperializm niejedno ma imię

Bynajmniej nie jest naszym zamiarem malowanie imperializmu rosyjskiego – ani żadnego innego – w jakkolwiek różowych kolorach. Używa on wszystkich dostępnych środków, łącznie ze zbrojnymi, by w konflikcie z szeroko pojętym Zachodem (USA, NATO, UE) bronić własnej hegemonicznej pozycji na obszarze dawnego ZSRR, a w Syrii bombarduje i zabija nawet bardziej niż Stany Zjednoczone – co samo w sobie jest wyjątkowym wyczynem.

Warto jednak wspomnieć, że imperializm ten przeżywa kryzys. Wyrazem tego są cięcia w rosyjskich wydatkach zbrojeniowych w 2017 r. Putinowska Rosja tnie z przyczyn ekonomicznych – nie dlatego, że chce, ale dlatego, że musi. Jednak tak czy inaczej – tnie.

W przeciwieństwie nie tylko do zbrojącej się pisowskiej Polski, ale, co bardziej istotne, do zwiększających wydatki zbrojeniowe trumpowskich Stanów Zjednoczonych – które, jak wiadomo, nigdy nie kłamią, nie dezinformują, nie prowadzą żadnych zakulisowych działań poprzez służby wywiadowcze i w ogóle stronią od jakiejkolwiek agresji.

Przypomnijmy przy tym fakt, że w odniesieniu do wydatków zbrojeniowych Rosja jest w pobliżu poziomu Arabii Saudyjskiej, wydając wielokrotnie mniej od USA.

Wracając do sprawy polskiej militaryzacji – czy naprawdę ktoś sądzi, że wszczęcie rzeczywistej wojny z Rosją przez majaczącego o „gorącej wojnie” Macierewicza, jest mniej prawdopodobne niż wojny z Polską przez rosyjskiego ministra obrony Sergieja Szojgu?

Na szczęście, oba pomysły to dziś wysoki poziom abstrakcji, ale czy naprawdę wyższy w polskim przypadku? Czy naprawdę mamy się godzić na tony dodatkowego uzbrojenia w rękach Macierewicza i mu podobnych? Czy ktoś naprawdę wierzy, że dzięki temu „będzie bezpieczniej”?

A wyobrażacie sobie, jaki szum byłby w Polsce, gdyby to Szojgu wypowiedział słowa o „gorącej wojnie” z Polską? Macierewicz pewnie ogłosiłby mobilizację (no, i co z tego, że formalnie może ją ogłosić tylko Duda).

Filip Ilkowski

Tags:

Category: Gazeta - grudzień 2017

Comments are closed.