baner.pracdem.stary

Zapad-17 i Dragon-17 – Wyścig manewrów

| 1 października 2017
Macierewicz obserwuje ćwiczenia Dragon-17.

Macierewicz obserwuje ćwiczenia Dragon-17.

Rosyjsko-białoruskie manewry Zapad-17 odbyły się w Polsce szerokim echem. Przy tej okazji gorące zwykle podziały polityczne zupełnie zbladły. Władza czy opozycja, TVP czy TVN, w sprawie stosunku do poczynań Rosji i Białorusi tradycyjnie wykazują jedność.

Były szef MON Tomasz Siemoniak z PO stwierdził, że manewry przypomniały “nam i całemu Sojuszowi [NATO], że Rosja wciąż jest problemem”, wzywając jednocześnie do czujności. Natomiast obecnie zajmujący to stanowisko Antoni Macierewicz uznał je za “zagrożenie dla bezpieczeństwa regionu” dodając, że “mają w sposób oczywisty charakter ofensywny i to skierowany przeciwko Polsce, Litwie i w dużej części przeciwko Ukrainie”.

Ten ostatni osąd współgrał ze zdaniem Petro Poroszenki, zaprzyjaźnionego prezydenta Ukrainy, który uznał, że Zapad-17 może być przygotowywaniem kolejnego frontu ataku na jego kraj. Generalnie słyszeliśmy o rosyjskich grach wojennych, które stanowiły “śmiertelne zagrożenie” (tytuł z Gazety Wyborczej), na których Putin (do spółki z Łukaszenką) prężył muskuły i prowokował. Jednocześnie z sympatią odnotowano protesty przeciw manewrom, które odbyły się w białoruskim Mińsku.

W istocie Zapad-17 był militarnym pokazem siły, choć nie aż tak imponującym (oficjalnie niespełna 13 tys. żołnierzy) w porównaniu z innymi rosyjskimi ćwiczeniami w ostatnich latach. Nie zmienia to faktu, że warto było protestować przeciw tym manewrom, jako działaniom wpisującym się w rywalizację większych i mniejszych imperializmów w regionie. Tyle, że protestować w Rosji i na Białorusi.

Lamenty polskich, czy innych “zachodnich” militarystów są takim samym popisem hipokryzji, jak krytyka manewrów NATO ze strony władz rosyjskich. Wspomnijmy tylko, że w zeszłorocznych natowskich manewrach Anakonda-16, największych na terenie Polski po 1989 r., brało udział ok. 31 tys. żołnierzy.

Nie zapominajmy też, że nawet jeśli NATO ma mniej wojsk “w gotowości bojowej” w regionie Europy Środkowo-Wschodniej w porównaniu z Rosją, to generalnie jest od niej nieporównywanie silniejsze militarnie. Same Stany Zjednoczone wydają ok. siedem razy więcej na zbrojenia niż Rosja. Zresztą zwiększanie obecności wojsk Sojuszu na jego „wschodniej flance” to w kontekście regionalnego wyścigu zbrojeń znakomity argument za umacnianiem rosyjskiej obecności wojskowej na Białorusi. Rosja zabiega tam o budowę bazy lotniczej, czego – po doświadczeniach ukraińskich – Łukaszenka nie jest bynajmniej entuzjastą.

Tymczasem 25 września ton mediów (znów, i rządowych i opozycyjnych) istotnie się zmienił. Wtedy nastały bowiem największe w tym roku manewry polskiej armii: Dragon-17. Wzięło w nich udział 17 tys. żołnierzy, w tym „oczko w głowie” obecnego szefa MON: Wojska Obrony Terytorialnej wspierane przez “organizacje proobronne”. Do tego marynarka wojenna, lotnictwo i ogółem 3,5 tys. sprzętu wojskowego. W manewrach wzięli udział żołnierze 9 innych państw NATO – z amerykańską Pancerną Brygadową Grupą Bojową na czele. I jeszcze sojusznicy z Gruzji i Ukrainy.

Zadowolenie wyraził prezydent Andrzej Duda, mówiąc m. in: “Z roku na rok widzimy coraz to nowe rodzaje uzbrojenia, które się pojawiają. Bardzo się cieszę z tego, że polscy żołnierze doskonalą swoją sprawność we współpracy z wojskami sojuszniczymi”. Faktycznie uzbrojenia pojawia się coraz więcej. I ma być go jeszcze więcej. Otwierając 5 września XXV Międzynarodowy Salon Przemysłu Obronnego (MSPO) w Kielcach Macierewicz stwierdził, że konieczność modernizacji polskiej armii będzie wymagać w ciągu 14 lat ponad 550 mld zł. Dla porównania, tegoroczne dochody budżetu państwa zaplanowano na 325 mld zł.

Przeciw manewrom Dragon-17 należało protestować – tym razem w Polsce. We wszystkich krajach trzeba protestować przeciw militaryzmowi, który nieuchronnie łączy się z rywalizacją państw kapitalistycznych. Pamiętajmy, że ostatecznie to zawsze pracownicy płacą jego ogromną cenę – utrzymując jego finansowy ciężar w czasie pokoju i służąc jako mięso armatnie w czasie wojny.

Filip Ilkowski

Tags:

Category: Gazeta - październik 2017

Comments are closed.