baner.pracdem.stary

Chrześcijaństwo, państwo i ciało kobiety

| 1 września 2017
03.10.16 Warszawa. Ogólnopolski Strajk Kobiet. Wielki Czarny Protest ogarnął cały kraj.

03.10.16 Warszawa. Ogólnopolski Strajk Kobiet. Wielki Czarny Protest ogarnął cały kraj.

„Mój brzuch należy do mnie“ – to hasło ruchu kobiet podważają samozwańczy „obrońcy życia”, powołujący się na Biblię i tradycję. Dla nich przerwanie ciąży jest jednoznaczne z morderstwem. A przecież wystarczy spojrzeć w historię, by dostrzec, że idea kontroli narodzin nie jest bynajmniej niczym nowym.

Chrześcijańscy fundamentaliści co roku organizują w Berlinie wielotysięczne pochody. Są najbardziej radykalnymi przedstawicielami poglądu, że już zapłodniona komórka jest równa człowiekowi. Dla nich przerwanie ciąży jest mordem, ponieważ przy poczęciu ma miejsce „tchnienie duszy przez Boga”. Dlatego żądają bezwzględnego zakazu aborcji.

Swoją kampanią ci „obrońcy życia“ przypominają zdecydowanie, że samostanowienie kobiet o swoim ciele i życiu wciąż nie jest oczywistym prawem. Formy, które ten szczególny rodzaj ucisku przyjmował oraz towarzyszące mu ideologie, zmieniały się w przeciągu stuleci.

Dopiero z powstaniem nowoczesnego kapitalizmu i klasy robotniczej, gdy stary model rodziny został wyparty i kobiety powoli zdobywały ekonomiczną niezależność, powstał w końcu także pierwszy ruch na rzecz decydowania o własnym ciele.

Środki kontroli narodzin są znane od bardzo dawna

Gdy przeanalizujemy historię ludzkości okaże się, że wyobrażenie, iż zlepek komórek lub płód powinny być pod ochroną z powodów moralnych czy prawnych, tak jak rozwinięte jednostki, jest dość nowym zjawiskiem. Natomiast środki kontroli narodzin, takie jak antykoncepcja, aborcja, czy dzieciobójstwo, są bardzo stare. Były znane już w czasach społeczności określanych jako „komunizm pierwotny”, w których nie istniały podziały klasowe ani ucisk.

Wskazówkę w tej dziedzinie dały uznawane za „pierwotne“ społeczeństwa, które egzystowały poza Europą jeszcze do czasów kolonializmu. Jezuiccy misjonarze, którzy od XVIII wieku byli przysyłani do Ameryki do pomocy kolonizatorom, relacjonowali przypadki dzieciobójstwa przy okazji narodzin bliźniaków: jedno z niemowląt zostało „poświęcone z powodu przekonania, że matka nie ma wystarczająco dużo pokarmu dla dwójki dzieci”.

Jednocześnie akcentowali pełne miłości traktowanie dzieci przez rodziców. „Poza tym nikt nie ośmielał się dzieci bić ani stosować surowych metod wychowawczych”, relacjonował jezuita Lafitau z terenów obecnej Kanady. Na wyspach Nowej Gwinei aborcję „celebruje się przez podanie małego posiłku”, napisał antropolog Nieboer w roku 1904.

 Aborcja nietraktowana jako niegodziwość

To, jak wyglądały metody kontroli narodzin w tych „pierwotnych“ społecznościach, zbadała już około 1900 r. nowo powstała nauka etnologii  Naukowcy byli często pod wpływem teorii Malthusa z końca XVIII wieku, według której zasoby naturalne nie są w stanie wyżywić zwiększającej się spontanicznie ludności (zatem biedne, wielodzietne rodziny nie miałyby racji bytu).

Odkryli antykoncepcję, aborcję i dzieciobójstwo. Aborcję przeprowadzano przez mechaniczne uderzanie w brzuch oraz przy pomocy ziół. Badacze mówili wręcz z zachwytem o „maltuzjańskich roślinach”, służących kontroli płodności.

Aborcja i dzieciobójstwo były na ogół koniecznością, zapewniającą przeżycie plemienia. „Pierwotne kobiety“ podawały przy tym „zaskakująco nowoczesne powody“ dla stosowania antykoncepcji – np. doświadczenie wielokrotnych poronień lub trudności z wychowaniem  większej liczby dzieci, stwierdził socjolog Norman E. Himes.

Ani aborcji, ani dzieciobójstwa nie traktowano jako niegodziwości, ponieważ dopiero dziecko dojrzałe płciowo uznawano za pełnoprawnego człowieka.

Wszechświatowa historyczna klęska kobiety

Ta sztuka antykoncepcji poparta przez społeczeństwo zanikała wraz z pojawieniem się własności prywatnej i społeczeństw klasowych.

Nowe środki produkcji, jak pług ciągnięty przez wołu, czy łódź rybacka, którą można było wypłynąć daleko w morze, umożliwiły powstanie nadwyżek żywności. Jednocześnie kobietom, które musiały donosić ciąże i opiekować się małymi dziećmi, trudniej było podjąć taką pracę.

Uzyskana nadwyżka koncentrowała się w rękach mężczyzn, a w końcu w rękach niewielu mężczyzn. Na miejsce egalitarnych plemion, w którym wszystkie czynności były traktowane jako równie ważne, weszła rodzina z mężczyzną, ojcem lub mężem na czele – „patriarchalna“ władza.

Aby móc zachować męską linię zdobywania i dziedziczenia nadwyżek oraz mieć pewność, że kobiety nie „zdradzają“, zostały one podporządkowane dyktatowi monogamii, co oznaczało także  kontrolę nad ich ciałem. Fryderyk Engels nazwał to „wszechświatową historyczną klęską kobiety”, w której zbiegały się „pierwszy ucisk klasowy z uciskiem żeńskiej płci przez męską“.

 Przerwanie ciąży jako strata materialna

Już z wczesnych źródeł pisanych sprzed ponad 5 tys. lat, powstałych w państwach-miastach Mezopotamii, można odczytać informacje o niższej pozycji kobiet. Kodeksy zapisane pismem klinowym określają przede wszystkim prawa mężczyzn.

Pierwsza wzmianka o aborcji znajduje się w kodeksie miasta Ur sprzed ok. 4000 lat: ten, kto uderzając córkę innego mężczyzny spowoduje poronienie, musi zapłacić 30 srebrników (odpowiednik 9000 litrów jęczmienia), w przypadku córki biedaka 5 srebrników, a niewolnika 2, co jednocześnie udowadnia klasową naturę przepisu.

Te regulacje pokazują, co jest istotą patriarchatu: dokonanie aborcji wbrew woli głowy gospodarstwa (ojca lub męża) traktuje się jako szkodę dla własności prywatnej, którą trzeba zrekompensować.

Podobny przepis pojawił się później w Starym Testamencie (Wyj 21, 22). Jest tam napisane, że jeśli bójka dwóch mężczyzn spowoduje poronienie kobiety, która stanie im na drodze, to winny musi zapłacić odszkodowanie ustalone przez jej męża. To jest jedyna wzmianka o przerwaniu ciąży w Biblii – jest to dla chrześcijańskich fundamentalistów bardzo irytujące, tym bardziej, że liczy się ono tylko jako szkoda materialna.

 Państwo i patriarchalna władza

Dopiero według prawa Imperium Asyryjskiego ok. 1200 r. p. n. e. wykonywanie samodzielnych aborcji zostało zabronione, a kara nabijania na pal początkowo dotyczyła tylko kobiet. Publiczne egzekucje były wczesnym sygnałem, iż państwo próbuje zastąpić patriarchalną władzę, widząc w przerywaniu ciąży naruszenie swoich interesów. Jednak musiało minąć kolejne 2000 lat, zanim ten system rozwinął się na dobre.

Aborcja nie spotykała się z moralnym potępieniem również w państwie greckim i rzymskim. Grecki filozof Platon uznawał elitarystyczną teorię, według której ludzie powinni być hodowani tak jak psy myśliwskie: „najlepsi mężczyźni i najlepsze kobiety powinni możliwie jak najczęściej współżyć”, podczas gdy dzieci „najsłabszych mężczyzn i najsłabszych kobiet” należy porzucać.

Jego uczeń Arystoteles zalecał aborcję w celu optymalizacji populacji, „jeśli małżonkowie posiadają za dużo dzieci”. Spekulował także o tym, że płód od pewnego ustalonego momentu (męski płód od 40. dnia, żeński od 90.) uzyskał odczuwanie i życie, i tylko do tego czasu można się go pozbyć.

W starożytnym Rzymie aborcja wśród kobiet z wyższych sfer była tak powszechna, że poeta Juwenalis radził im, by odbywały stosunki seksualne z bezpłodnymi mężczyznami (eunuchami). Kobiety pozostawały bezkarne tak długo, jak długo mąż się na to godził – zgodnie z porządkiem społecznym kształtowanym przez patriarchalne idee.

 Kościół obejmuje kontrolę nad społeczeństwem

Zakazy bądź ograniczenia aborcji, wyobrażenia o „tchnieniu duszy” oraz kontrolę nad kobietami zawiera każda światowa religia. Tu i teraz musimy krytycznie rozważać kwestię aborcji na podstawie historycznego rozwoju, a zwłaszcza w kontekście Kościoła chrześcijańskiego.

W Europie chrześcijaństwo ze swoją rozległą, hierarchiczną biurokracją przetrwało upadek Cesarstwa Rzymskiego, w którym mogło awansować do rangi ideologii panującej. Jako wzrastający, silny ekonomicznie podmiot wsparty klasztorami, wyzyskiem chłopów i kolonizowanych ludów, Kościół stał się także ośrodkiem politycznym w rozwarstwionym społeczeństwie feudalnym.

Uzurpowanie sobie „prawa ojca“ przez chrześcijańskiego boga, razem z uciskiem kobiet jako silnym narzędziem dzielącym jednostki, było wymierzone w nieograniczone patriarchalne prawo w ramach rodziny.

Posługując się ziemską przemocą swojego aparatu władzy Kościół objął kontrolę nad społeczeństwem, także nad stosunkami seksualnymi, które docelowo powinny służyć wyłącznie prokreacji. Kontrola ta oznaczała wpędzanie ludzi we wstyd, poczucie winy i strach, sprzyjała rozwojowi inkwizycji i donosicielstwa.

 Antykoncepcja także jest zabójstwem

Zanim doszło do całkowitego zakazu aborcji od „poczęcia“, średniowieczni teologowie kościelni odbywali różne debaty na temat momentu „tchnienia życia“ w płód (nawiązując do Arystotelesa), od którego pozbycie się ciąży liczy się jako grzech śmiertelny (co mimo wszystko oznaczało dopuszczenie aborcji w określonym czasie).

W końcu ok. 800 lat temu, w późnym średniowieczu, antykoncepcja została uznana przez prawo kanoniczne za umyślne zabójstwo, ale nie zniesiono limitu czasu na aborcję.

Kara stosowana przez Kościół mogła być wieloletnią pokutą o chlebie i wodzie. Umocnienie się Kościoła było także reakcją na krwawo stłumiony, szeroki i heretycki z jego punktu widzenia ruch katarów, który zaatakował władzę i bogactwo Kościoła rzymskiego i cieszył się dużym poparciem wśród kobiet. Katarzy postrzegali prokreację, choć niekoniecznie seks, jako grzeszną, ponieważ świat należał do diabła.

W praktyce także w średniowieczu istniały antykoncepcja, aborcja i dzieciobójstwo oraz wiele podręczników i tradycyjnej wiedzy na ten temat. Nawet jeden z XIII-wiecznych papieży [Jan XXI – przyp. tłum.], zajmujący się wcześniej medycyną, przygotował stosowne recepty, przede wszystkim dla biednych ludzi.

Zakonnice ze Strasburga skarżyły się w XIV wieku, że od czasu do czasu znajdują w obrębie klasztoru martwe dzieci, że dominikanie mieli tam dostęp i że znowu jakaś zakonnica zaszła w ciążę.

W kronikach kryminalnych z XVI i XVII wieku wymieniane są przede wszystkim służące i kobiety pracujące na roli, które przerwały ciąże (i zostały przyłapane). Do środków wywołujących poronienie należały także owoce jałowca sabińskiego, o którym jeszcze pod koniec w XIX wieku socjalista August Bebel pisał, że z powodu swoich aborcyjnych właściwości „rośnie w każdym ogrodzie” południowo-zachodnich Niemiec.

Na XIX-wiecznej francuskiej wsi praktykowano jeszcze dzieciobójstwo, podczas gdy w miastach kobiety miały dostęp do środków poronnych.

 Aborcja i nowoczesne państwo kapitalistyczne

24.09.16 Dublin. Demonstracja żądająca referendum ws. aborcji.

24.09.16 Dublin. Demonstracja żądająca referendum ws. aborcji.

Wraz z powstaniem kapitalizmu i nowoczesnego państwa burżuazyjnego osłabła gospodarcza i polityczna władza Kościoła. Jednak świeckie sądy trzymały się chrześcijańskich ideologii, jako użytecznych narzędzi ucisku i kontroli nad społeczeństwem.

Podczas gdy w 1869 roku papież Pius IX obwieścił „pojawienie się duszy” płodu od momentu zapłodnienia, 2 lata później dopiero co powstałe narodowe państwo pruskie wprowadziło do kodeksu karnego paragraf 218 (w rozdziale „Przestępstwa przeciw życiu”). Przewidywał on karę do 5 lat ciężkiego więzienia za samodzielną aborcję i do 10 lat dla osoby udzielającej przy tym pomocy.

Wraz z procesem industrializacji poszerzającym skalę nędzy w miastach gwałtownie wzrosła w Niemczech liczba aborcji, do setek tysięcy rocznie. Ponieważ środki antykoncepcyjne były zabronione, ubogie kobiety chwytały się rozpaczliwie wszelkich sposobów, jak zażywanie trucizny lub kopniaki i uderzenia kijami, podczas gdy o zamożne troszczył się ich domowy lekarz. Z powodu takich warunków paragraf 218 był rozumiany zarówno jako narzędzie ucisku kobiet, jak paragraf klasowy, który wymagał wspólnej walki kobiet i mężczyzn.

 Ruch na rzecz prawa kobiet do samostanowienia

W Republice Weimarskiej [lata 1919-1933] powstał największy do tamtego momentu ruch na rzecz legalizacji aborcji oraz prawa kobiet do samostanowienia, pod hasłem: „Twój brzuch należy do ciebie“. W jego skład weszły ruchy działające przeciwko wprowadzonemu również w 1871 roku paragrafowi 175 penalizującemu homoseksualizm, ruch seksualnych reformatorek, radykalnych obrończyń praw kobiet, oraz partia komunistyczna.

Wpływ na ich uaktywnienie wywarło pełne zniesienie zakazu aborcji w porewolucyjnej Rosji w 1920 r. Swój szczyt ruch ten osiągnął w roku 1930, gdy papież Pius XI, sprzymierzywszy się z faszystowskimi Włochami pod rządami Mussoliniego, ogłosił, że seks powinien odbywać się wyłącznie w małżeństwie i w celu prokreacji, a państwo powinno bezwzględnie to egzekwować.

Pod panowaniem nazistów każdy postępowy ruch był eliminowany. Faszyści traktowali przerwanie ciąży jako „zdradę rasy” i zagrożenie dla „niemieckiego narodu”, jednocześnie Żydówki były poddawane przymusowej aborcji.

 Barbarzyństwo w imię ochrony życia

W powojennej RFN ruch kobiet, który powstał na fali masowych protestów społecznych w 1968, podjął ponownie walkę przeciw paragrafowi 218 – i ustawa została w końcu zliberalizowana. Od tego momentu reakcyjni i religijni „obrońcy życia” próbują to cofnąć.

Pod ich naciskiem w latach 90. (po zjednoczeniu RFN i NRD) przez nową reformę przyjęto po raz pierwszy w ponad stuletniej historii tego paragrafu przepis o „ochronie nienarodzonych”, oznaczający, że prawo płodu do życia jest ważniejsze niż prawo ciężarnej kobiety.

Coraz liczniejsze manifestacje chrześcijańskich fundamentalistów muszą być dla nas ostrzeżeniem. Są oni ściśle powiązani z prawicowymi radykałami z AfD [Alternatywa dla Niemiec], którzy już umieścili zaostrzenie paragrafu 218 w swoich postulatach wyborczych.

Tam, gdzie takie siły mogą się przebić, grozi prawdziwe barbarzyństwo w imię ochrony życia. W Salwadorze, gdzie za namową Kościoła katolickiego wprowadzono w końcu lat 90-ych całkowity zakaz aborcji, kobiety siedzą nawet 40 lat w więzieniu za nielegalną aborcję. Skazywane są głównie kobiety ubogie i wywodzące się z rdzennej ludności, podczas gdy bogate przerywają ciąże za granicą.

 

Zatrzymać AfD i „obrońców życia”

Także w Niemczech rośnie wpływ fanatyków chrześcijańskich, co pokazał przypadek studentki zgwałconej pod koniec 2013 r. w Nadrenii-Westfalii. Dwa katolickie szpitale odmówiły jej badania i zabezpieczenia dowodów przestępstwa, ponieważ musiałyby po tym przepisać pigułkę „po”, co naruszało ich „chrześcijański etos”. Stoimy zatem przed zadaniem powstrzymania marszu zarówno „obrońców życia”, jak i AfD, aby obronić wywalczone prawa.

Historia pokazuje także, że ucisk kobiet nieodmiennie towarzyszy społeczeństwu klasowemu. Najbardziej z powodu ograniczenia prawa do aborcji, czy nawet całkowitego jej zakazu, cierpią kobiety z klasy pracującej wraz ze swoimi partnerami i rodzinami. Dlatego walka o to prawo musi ostatecznie połączyć się z walką o inne, socjalistyczne społeczeństwo.

 

Rosemarie Nünning

Tłumaczył Piotr Trzpil

Artykuł ukazał się w niemieckim magazynie Marx21

Tags:

Category: Gazeta - wrzesień 2017

Comments are closed.