baner.pracdem.stary

Emerytury – mity i fakty

| 12 marca 2012

“Wszyscy wiedzą, że żyjemy coraz dłużej, więc trzeba zreformować system emerytalny.”

Jeśli wrzucisz słowa “emerytury, tykająca, bomba” do Google’a otrzymasz 20.600 wyników. Mit, że tzw. tykająca bomba demograficzna jest problemem o katastrofalnych wymiarach, jest tak wszechobecny w mediach, że nawet przeciwnicy podniesienia wieku emerytalnego do 67 lat często go akceptują.

Trzeba powiedzieć jasno: nie ma problemu tykającej bomby demograficznej (patrz niżej) – jest jednak problem wybuchających bomb kapitalistycznego kryzysu, które dziś niszczą życie niezamożnych ludzi nawet w najbogatszych krajach.

Potrzeba reformy emerytur została najpierw lansowana w latach 80-tych XX wieku – kiedy Bank Światowy żądał cięć socjalne w krajach Afryki, Ameryki Łacińskiej i Azji. Teza o tykającej bombie była wtedy oczywistym nonsensem – przeciętny wiek w tych krajach był bardzo niski.

 

Co więc jest motywem dla ataków na emerytury?

Trzeba zacząć od tego czym są emerytury. Emerytury są odroczonymi pensjami – zapłatą za pracę już dokonaną.

Z punktu widzenia pracownika emerytura jest należnością, nie jałmużną. I ten punkt widzenia jest zgodny z prawdą. Z tego wynika, że jako niezamożni ludzie nie musimy się tłumaczyć dlaczego nie chcemy pogorszenia naszego standardu życia.

Natomiast z punktu widzenia biznesmena-kapitalisty emerytury są zbędnym ciężarem hamującym wzrost ich zysków.

 

W jakim sensie są ciężarem?

Klasa panująca (najważniejsi szefowie instytucji prywatnych i państwowych) ma jeden priorytet w stosunku do społeczeństwa –  zarobić jak najwięcej zysków. Chce wyzyskiwać siłę roboczą jak najskuteczniej poprzez ograniczenie płac, wzrost produktywności i  podkradanie większej ilości czasu pracownika.

Jednak biznesmeni i ministrowie muszą także dbać o trwałość ich systemu tak, żeby w przyszłych latach produkcja w ogóle miała miejsce. Muszą dbać o reprodukcję siły roboczej. Stąd potrzeba wydatków na służbę zdrowia i edukację.

W czasach kryzysu jednak nasila się presja, by oszczędzać na tych wydatkach. Dlatego mamy prywatyzację i zamykanie szpitali czy likwidację szkół. Jednak ze wszystkich tak zwanych wydatków socjalnych emerytury są najmniej potrzebne dla kapitalisty, naj‑ bardziej uciążliwe.

Emerytury nie pomagają reprodukować siły roboczej. Pracownik już skończył pracować. To, że komuś się należą odroczone wynagrodzenia nie ma nic do rzeczy. Kapitaliści chcą je zabrać. Najlepsze rozwiązanie emerytalne dla nich to pracownik, który pada trupem nazajutrz po ostatnim dniu w pracy. Wydłużenie wieku emerytalnego jest więc idealnym posunięciem dla wielkiego biznesu.

Dopóki istnieje kapitalizm, dopóty panujący będą walczyli o ograniczenie praw emerytalnych i wysokość emerytur.

 

Mówi się, że w Polsce za mało pracowników będzie pracowało na każdego emeryta.

Powtarzajmy więc, że emerytura jest tylko odroczoną płacą.

Gdyby kapitaliści naprawdę martwili się, że za mało pracowników pracuje,  zrobiliby coś z faktem, że poziom bezrobocia w Polsce jest bardzo wysoki. Od stycznia w Polsce liczba osób bez pracy przekroczyła 2 mln ludzi. Obecnie oficjalne dane mówią o 13,2-procentowym bezrobociu.

Biznesmeni się cieszą. Wysokie bezrobocie powoduje strach przed utratą pracy. W ten sposób gra dyscyplinującą rolę na zatrudnionych pracowników  i utrzymuje pensje na niskim poziomie.

Jak wynika z lutowego raportu OECD, statystyczny polski pracownik i tak pracuje stosunkowo dużo, bo 1939 godzin rocznie. To daje trzecie miejsce w Europie. Dłużej pracują tylko pracownicy na Węgrzech, i wbrew obiegowej opinii – w Grecji.

Poza tym z każdą dekadą widzimy ogromny skok w wydajności pracowników, więc tu sama liczba nie jest najważniejsza. Mniej pracowników wy‑ twarza więcej, wskutek czego –  jeśli chcemy stosować kategorie Tuska – pracuje również na większą liczbę emerytów.

 

Czy politycy i biznesmeni naprawdę są tacy cyniczni wobec emerytów?

Wystarczy spojrzeć na ostatnie posunięcia emerytalne rządu. Emeryci dopiero co dostali jedynie 71 złotych – całoroczna podwyżka jest warta mniej niż tablety, które otrzymali posłowie w prezencie.

 

Dlaczego rząd wybrał metodę podniesienia wieku emerytalnego do 67 lat?

Za rządów Jerzego Buzka na przełomie wieków propaganda mówiła głównie o niezawodności giełdowej gry, o tym, że ceny akcji spółek zawsze wzrastają, że związanie emerytur z rynkami giełdowymi jest gwarancją na zamożną starość. To, że taki program pasował jak ulał do wielkich korporacji i instytucji finansowych – pozwalając im grać z funduszami emerytalnymi – miało być czystym przypadkiem!

Dziś klapa Otwartych Funduszy Emerytalnych pogłębiona przez globalny kryzys ekonomiczny już nie przekonuje niezamożnej części społe‑ czeństwa do słuszności takich rozwiązań. Większość ludzi chce lokować swoją emeryturę w ZUS.

Aby “zreformować” system emerytalny nie trzeba było pójść daleko w poszukiwaniu  wzorców do naśladowania. Bezustanna pogoń za nowymi obszarami do zawłaszczenia przez kapitał, szczególnie w obecnych czasach niekończącego się kryzysu, zwrócił uwagę polskich decydentów na podniesienie wieku emerytalnego do magicznej liczby 67 lat.

Jednak argument potrzeby pójścia drogą innych krajów jest bronią obosieczną. Tam rządy także działają w interesie zysków wielkiego biznesu, a nie jakości życia zwykłych ludzi. Lepszym wzorem dla nas są masowe protesty i strajki w tych krajach w obronie istniejących uprawnień emerytalnych.

 

Tusk i minister finansów Rostowski podkreślają, że zmiany emerytalne są stopniowe – że pierwsza kobieta przejdzie na emeryturę w wieku 67 lat dopiero w 2040 roku.

Dlaczego oni głoszą absurdalne prognozy o tym, jak Polska będzie wyglądała za trzydzieści lat? Czy na początku lat 80-tych ktoś mógł trafnie prognozować, jak dziś będzie wyglądało społeczeństwo?

Jedyne racjonalne tłumaczenie tego manewru to oswojenie ludzi z ideą, że wiek emerytalny musi zostać podniesiony. Można później przyspieszyć zmiany i nawet je pogarszać na zasadzie “dajcie nam palec, a weźmiemy rękę”.

 

Jak powinna wyglądać praca starszych ludzi?

W społeczeństwie, w którym nie panowałaby pogoń za zyskiem, ludzie sami mogliby decydować, kiedy chcieliby przestać pracować. Mogliby z łatwością przejść do form pracy zgodnymi z ich stanem zdrowia w podeszłym wieku. Jednak dziś wiele starszych ludzi pracuje, bo musi, z powodu biedy. I nie jest oczywiście łatwo przejść do odpowiedniej pracy. Z kolei inni nie mogą w ogóle znaleźć pracy.

Na szczęście większość społeczeństwa rozumie, że rządzący nie działają z pobudek humanitarnych.

 

Jak można powstrzymać Tuska?

Na pewno nie możemy liczyć na opozycję parlamentarną. Dzięki Januszowi Palikotowi Tusk prawdopodobnie ma większość parlamentarną w sprawie emerytur. To dobra lekcja dla ludzi o autentycznych poglądach lewicowych, którzy mają złudzenia co do milionera- posła i jego ruchu.

Najważniejsza jest zjednoczona walka wszystkich central związkowych przeciw planom emerytalnym Tuska. Na szczęście 29 lutego miała miejsce przed Sejmem demonstracja zdeterminowanych związkowców nie tylko z szeregów organizatora, OPZZ, ale także licznie z NSZZ “Solidarność” i FZZ (więcej na s. 9). Zostały zmobilizowane delegacje pracowników z całego kraju. Nastroje wśród nich wykazały, że można by z łatwością zorganizować znacznie większą niż ponad dwutysięczną manifestację, która odbyła się w Warszawie.

Wszyscy związkowcy zapytani przez nas o to, co zrobić w sprawie emerytur, opowiedzieli się za strajkiem generalnym.

Na zakończenie demonstracji lider OPZZ Jan Guz zapowiedział na kwiecień wielką manifestację w Warszawie i strajk generalny. Oświadczył że: “Jeżeli nasze dobrowolne apele nie spełnią zadań, to wyznaczamy dzień strajku ogólnokrajowego, dzień protestu krajowego. Tak jak pracownicy we Francji, Włoszech, Hiszpanii, Holandii wychodzą na ulice, tak samo powinni wyjść Polacy, bo inaczej nie wywalczymy swojego, bo inaczej nasze prawa będą ograniczane i odbierane.”

Nie ma czasu do stracenia. Aktywiści związków zawodowych muszą zapewnić, by koledzy i koleżanki w zakładach, biurach, szkołach i szpitalach żądali od swoich liderów zorganizowania jak najszybciej ogólno‑ krajowego strajku.

Do akcji protestacyjnych pracowników zapewne przyłączą się inne grupy społeczne  – według lutowego sondażu CBOS 77 procent społeczeństwa jest przeciw wydłużaniu wieku emerytalnego.

 Nie chcemy dłużej na was tyrać! Strajk w obronie emerytur!

Andrzej Żebrowski 

 

 

 

Tags: ,

Category: Ataki Tuska, Gazeta - marzec 2012

Comments are closed.