baner.pracdem.stary

Polscy oligarchowie

| 11 marca 2012

Jedną z gorących wiadomości ostatnich tygodni była wysokość premii dla szefa Narodowego Centrum Sportu Rafała Kaplera.

Nie dość wprawiona w „pi-arze” ministra sportu Joanna Mucha bez skrępowania ogłosiła 13 lutego, że premia ta wyniesie łącznie 570 tys. zł. Bardziej wyczulony na utratę wizerunku Donald Tusk – wiedząc, że taka kwota szokuje przygniatającą większość społeczeństwa – dzień później oznajmił, że umowa Kaplera zostanie ponownie przejrzana. Dzięki szumowi, który powstał po ogłoszeniu tej sumy, ujawnione zostały kolejne bajońskie kwoty przeznaczone do wypłaty dla ludzi związanych z budową Stadionu Narodowego. Na przykład dodatkowo blisko milion złotych za przeprowadzenie w Polsce Euro 2012 ma otrzymać prezes rządowej spółki PL.2012 Marcin Herra. Ma to być dodatek do jego miesięcznych zarobków na poziomie 25 902,40 zł. oraz corocznych premii (wp.pl, 01.03.12).       

W całej tej sprawie uderzająca była postawa samego Kaplera. Jak stwierdził, jego przejście do pracy w Narodowym Centrum Sportu wiązało się ze znaczną obniżką wynagrodzeń. „Koledzy”, dodał, mieli wręcz się śmiać, że wybrał tak marnie płatne zajęcie. Wiele mówi to o tym, ile zarabiają owi „koledzy”. Z punktu widzenia ich kieszeni Kapler to niemal przykład rycerskiego poświęcenia.

 

KGHM, PKN Orlen

Tylko kilka przykładów astronomicznych kwot wypełniających kieszenie polskich oligarchów wystarczy za cały komentarz o rzeczywistości polskiego kapitalizmu. Tak oto w KGHM, spółce, która – jak się niedawno dowiedzieliśmy – ma szansę być „naszą” korporacją światowego formatu i której mamy kibicować w wejściu na zamorskie rynki, prezes Herbert Wirth co miesiąc zarabiał w 2010 r. 1,3 mln zł. Jego zastępca Maciej Tybura musiał zadowolić się niewiele ponad milionem. W 2008 r. odprawy dla czterech członków zarządu wyniosły łącznie 2,7 mln zł. Byli prezesi innej spółki, największego w Polsce przedsiębiorstwa: PKN Orlen, Igor Chalupec (lata 2004-2007) i Wojciech Heydel (2008 r.) otrzymali natomiast po 1,5 mln zł. odprawy. Natomiast w byłej centrali handlu zagranicznego Ciech prezes tej firmy w latach 2006 – 2008 Mirosław Kochalski przez dwa lata szefowania zarobił 5 milionów zł. Gdy odchodził, na jego konto trafił kolejny milion złotych – z tytułu odprawy i odszkodowania (Biznes Gazeta Prawna, 14.02.2012).

 

Sektor prywatny

Oburzenie polityków po ujawnieniu odprawy dla Kaplera ograniczało się do zarobków „menedżerów” w spółkach skarbu państwa. Oligarchowie sektora prywatnego zostawiani byli na boku, bo przecież „naturalne” ma być wypłacanie sobie we własnej firmie dowolnych uposażeń. Jednak bezkresne majątki bogaczy w każdym sektorze biorą się nie z ich własnej pracy, ale pracy tych, których zatrudniają. W praktyce to w sektorze prywatnym nawet bardziej uderza, jak niesprawiedliwie w Polsce dzielone jest bogactwo. Jak pisała ta sama Biznes Gazeta Prawna (8.12.2011): „365 tysięcy złotych miesięcznie inkasują najlepiej opłacani prezesi spółek notowanych na warszawskiej giełdzie”.

Według Rzeczpospolitej (13.07.11) Moshe Greidinger, prezes spółki Cinema City, właściciela największej w Europie Środkowo-Wschodniej sieci multipleksów w 2010 r., zainkasował ponad 6 milionów złotych (z czego większość stanowiła premia za 2009 r.). W tym samym roku szef BRE Banku Mariusz Grendowicz, przyjął wynagrodzenie także sięgające prawie 6 milionów złotych (w tym ponad 4,5 miliona złotych odprawy). Trzeci był Janusz Filipiak z Comarchu (4,8 mln zł), a dziesiątkę zamykał prezes Polimeksu-Mostostalu Konrad Jaskóła (ponad 3 mln zł).

 

Banki

Generalnie jednak to w sektorze bankowym polscy oligarchowie zgarniają najbardziej kosmiczne dochody. Jeśli wierzyć tygodnikowi Polityka (20.02.12) na drugim miejscu, ale wyraźnie z tyłu, znajduje się sektor farmaceutyczny. W telekomunikacji też się można dorobić – oczywiście na stanowisku szefowskim. W 2006 r. na odprawę Marka Józefiaka z Telekomunikacji Polskiej zarząd spółki przeznaczył 5,34 miliona. Jednak generalnie najgrubsze kieszenie mają kapitaliści bankowi. Były premier Jan Krzysztof Bielecki ustępując w lutym 2010 r. z funkcji prezesa Pekao zainkasował prawie 7,3 miliona zł odprawy. Małgorzata Kroker-Jachiewicz, odchodząc w 2006 r. ze stanowiska prezeski Kredyt Banku, otrzymała 6 milionów odprawy.

 

Coroczne dochody

Szokują jednak nie tylko odprawy, ale i regularne, coroczne dochody bankowych bonzów. W 2009 r. Jarosław Augustyniak z Noble Bank wziął 4 miliony zarobków, Krzysztof Rosiński z Getin Bank – 3,9 miliona, Bogusław Kott z Banku Millennium – 3,8 miliona, a Sławomir Sikora z Banku Handlowego 3,6 miliona. Warto przy tym dodać, że zyski sektora bankowego w Polsce w 2011 r. wyniosły ponad 15 miliardów zł.

No, ale przecież rząd stwierdza, że „nie ma pieniędzy”, więc, zgodnie z planami reformy emerytalnej, na majątki oligarchów będziemy pracować o kilka lat dłużej…

Filip Ilkowski

 

Tags:

Category: Gazeta - marzec 2012

Comments are closed.