Olga Tokarczuk – Obalenie mitu polskiej monokulturowości

| 1 grudnia 2014
Olga Tokarczuk podpisuje swoją nową książkę.

Olga Tokarczuk podpisuje swoją nową książkę.

Kiedy we wrześniu w ramach akcji Narodowe Czytanie prezydent Komorowski pokrzepiał serca Polaków Sienkiewiczem, ciepłe i mokre od świeżej farby stronice Ksiąg Jakubowych Olgi Tokarczuk wychodziły pewnie spod prasy drukarskiej. Imponująca powieść monumentalna, licząca 900 stron, pięknie wydana, to owoc 6-letniej ciszy publicystycznej autorki.

Choć porównywać nie wypada, bo Olga Tokarczuk to już marka sama w sobie, powiedzieć można, że narodził się nowy Umberto Eco.

Pełny tytuł powieści, tak samo skomplikowany jak obiecujący, brzmi:  Księgi Jakubowe albo wielka podróż przez siedem granic, pięć języków i trzy duże religie, nie licząc tych małych. Opowiadana przez zmarłych, a przez autorkę dopełniona metodą koniektury, z wielu rozmaitych ksiąg zaczerpnięta, a także wspomożona imaginacją, która to jest największym naturalnym darem człowieka. Mądrym dla memoriału, kompatriotom dla refleksji, laikom dla nauki, melancholikom zaś dla rozrywki.

Opowiadana przez Tokarczuk historia, przez “siedem granic … (etc.)” jest w pewnych aspektach prawdziwa. Prawdziwy jest Jakub Frank – któremu bliżej być może do Casanowy niż Mesjasza, żydowski mistyk, kabalista i twórca sekty frankistów; prawdziwy – “niesławny” (koń jaki jest każdy widzi) ksiądz Benedykt Chmielowski, którego encyklopedię Nowe Ateny parafrazuje Tokarczuk w podtytule. Nie o fabułę jednak chodzi, bo w tę zagłębią się czytelnicy samodzielnie i żadna recenzja nie ma prawa odbierać niewątpliwej przyjemności lektury Ksiąg. Atutem powieści jest połączenie historii prawdziwej i wyobrażonej.

Mistrzowska narracja, barwny język, swoisty koktajl Marqueza, Kafki i Bułhakowa; powieść pełna pasji i napisana tak żywo, że niejednokrotnie zatopiony w lekturze czytelnik podążając śladami bohaterów widzi jakby film. Ogromna ilość pracy, jaką musiała wykonać Olga Tokarczuk zbierając materiały do książki zasługuje na uznanie. Dbałość o szczegóły jest tu niemalże pedantyczna.

Z Księgami Jakubowymi kończy się być może monopol Sienkiewicza na powieść historyczną, bo Tokarczuk bije Sienkiewicza na głowę. Sama autorka jest przekonana, że jeśli chodzi o historię, Polacy są bardzo mocno przywiązani do romantycznych mitów, podczas gdy, jak powiedziała w wywiadzie dla tygodnika Newsweek tuż po premierze książki, jest “tyle tematów, choćby w polskiej historii, które aż proszą się o powtórne opowiedzenie – jak długo mamy poprzestawać na wersjach Kraszewskiego czy Sienkiewicza? To kwestia nie tylko starzejącego się języka, ale i zupełnie innej perspektywy, z jakiej patrzymy na świat. Inaczej rozumiemy mechanizmy historii, niż rozumiał je człowiek żyjący sto lat temu. Powinniśmy wciąż ją opowiadać, nie pozwalać jej zastygać w raz na zawsze utrwalone formy(…).”

Sienkiewiczowski Potop to, według Tokarczuk “patriarchalna love story z potwornie uproszczonym, wręcz komiksowym kontekstem historycznym”, dlatego być może Księgi Jakubowe to doskonała odtrutka na lektury szkolne spod znaku płaszcza i szpady, albo raczej sarmackiego kontusza i szabelki.

Wracając zaś do podróży przez siedem granic, pięć języków i trzy duże religie, nie licząc tych małych dodatkowym niekwestionowanym plusem książki jest właśnie, jak sugeruje tytuł, wielokulturowa perspektywa. Powieść toczy się w 1752 roku, w czasach trudnych w historii Polski, czasach zagubienia, ciemnoty i rozwarstwienia – Rzeczpospolitej Obojga Narodów niedługo przed rozbiorami. Jednocześnie były to czasy, gdy Polska jest krajem wielokulturowym, wieloreligijnym i względnie tolerancyjnym.

“Mam alergię na odwoływanie się do tej naszej monokulturowej tożsamości, która wytworzyła figurę Polaka-katolika” – mówi Tokarczuk Newsweekowi.

Być może lekiem na tę alergię jest właśnie przyznanie się do części narodowej spuścizny, której wypierać się już dłużej nie można. Te wszystkie mniejszości narodowe (Polacy, Tatarzy, Ormianie, Żydzi, Rusini – Białorusini i Ukraińcy, Litwini, Łotysze, Niemcy) i religijne (katolicy, muzułmanie, Żydzi, luteranie, prawosławni, kalwini, monofizyci, arianie), które były częścią Rzeczpospolitej Obojga Narodów –”państwa bez stosów”. Tokarczuk skrupulatnie odmitologizowuje polską monokulturowość.

Niestety wciąż jeszcze uczenie historii to przede wszystkim skupienie się na batalistyce, zwycięstwach “polskiego oręża” i napompowanej nimi dumie narodowej. A polska historia to nie tylko wojny – polska “tożsamość” nie jest tylko szlachecka i rycerska. Jeśliby polegać wyłącznie na Trylogii, obraz XVII-wiecznej Polski pełen jest walecznych Wołodyjowskich, jowialnych Zagłobów i namiętnych bohaterskich Kmiciców, do których wzdychają Oleńki i robią maślane oczy Basie, a każdy nie-Polak, jest podstępny, bezwzględny i zły.

Tymczasem, kiedy w 1752 roku ksiądz Chmielowski wychodzi z powozu i z wysiłkiem próbuje odnaleźć się w zamglonym krajobrazie rohatyńskiego jarmarku widzi, jak:

(…) Kobiety w łachmanach zbierają na ulicy wióry i łajno na opał. Trudno po tych łachach rozróżnić, czy to bieda żydowska, czy cerkiewna, czy katolicka. Tak, bieda nie ma ani wiary, ani narodowości.(…)

Osierocona przez Sienkiewicza i jemu podobnych historia zwykłych ludzi, ludowa historia Europy doby baroku; historia niesprawiedliwości, konfliktów klasowych, religijnych i społecznych czyni powieść Olgi Tokarczuk unikatową w polskiej literaturze.

Księgi Jakubowe ukazały się 23 października 2014 roku.

Dla zainteresowanych postacią Jakuba Franka i ruchem frankistowskim ciekawą lekturą może być opracowanie naukowe Wieloplemienny Tłum (oryg. The Mixed Multitude, 2011) Pawła Maciejki – w polskim przekładzie wychodzi już w tym miesiącu. W 2012 monografia Maciejki otrzymała nagrodę Salo Wittmayer Barona przyznawaną przez American Academy for Jewish Research (tłum. Amerykańska Akademia Badań nad Żydowskością).

 

Ela Bancarzewska

Category: Uncategorized

Comments are closed.