Pierwsze ludobójstwo XX wieku – Zbrodnie “cywilizacji” Zachodu

| 1 lipca 2014
Ocalali z ludobójstwa Hererowie.

Ocalali z ludobójstwa Hererowie.

W czasie Konferencji Berlińskiej 1884/85, mocarstwa kolonialne uznały władzę Niemiec nad terytoriami w Afryce, których obszar był pięciokrotnie większy od samej Rzeszy i na którym żyło 15 mln ludzi. Póki co, było to jedynie ”papierowe imperium”. Miliony ludzi zamieszkujących te tereny na razie w żaden sposób nie odczuło doniosłych wydarzeń politycznych, jakie miały miejsce w Berlinie.

Ściśle rzec biorąc, postanowienia Konferencji Berlińskiej nie „dawały władzy” mocarstwom kolonialnym nad terytoriami i ludźmi w Afryce. Aby zachować pozory „praworządności”, obłudnie sformułowano to, jako prawo do „ubiegania się” o zwierzchnictwo nad ziemią i ludźmi na mocy „dobrowolnych porozumień” z miejscowymi ludami. W całej Afryce, mieszaniną oszustw i gróźb, zmuszano miejscowych władców i społeczności do rzekomo „dobrowolnego” zawierania „traktatów o ochronie i sojuszu”, które w rzeczywistości oddawały całkowitą władzę kolonizatorom. W tym właśnie celu, w 1885 roku wysłano Heinricha Göringa (ojca Hermanna) do Niemieckiej Afryki Południowo-Zachodniej jako jej cesarskiego komisarza.

Najważniejszymi ludami zamieszkującymi ten obszar byli Hererowie i Nama, zajmujące się głównie pasterstwem na sawannach centralnego płaskowyżu położonego między pustyniami Kalahari i Namib. Szczególnie interesujący – ze względu pochodzenie etniczne – byli Nama. Przybyli na te tereny dość późno, bo dopiero na początku XIX wieku z holenderskiej Kolonii Przylądkowej (obszar dzisiejszej RPA): „Wieku z nich pochodziło z mieszania się holenderskich kolonistów z miejscowymi ludami Khoisan (…). Inni byli zbiegłymi niewolnikami Khoisan albo potomkami malajskich niewolników, których sprowadziła tam holenderska Kompania Wschodnioindyjska. Kultura Nama była tak zróżnicowana, jak ich pochodzenie etniczne. Oprócz (…) języka Khoisan, większość ludności znała niderlandzki, którym posługiwali się Burowie (…) Nama nie zgodzili się zostać niewolnikami, czy w najlepszym razie bezrolnymi wyrobnikami na farmach Burów. Ich wyjątkowość i siła brała się jednak bardziej z tego, co przejęli z kultury holenderskiej, niż z tego co odrzucili. Na początku XIX wieku Nama zaczęli posługiwać się (…) bronią palną i końmi. (…) Od Burów Nama przejęli także chrześcijaństwo (…). Kiedy tylko gdzieś się osiedlali, wznosili prosty budynek kościoła i zapraszali europejskiego misjonarza.” Ci: „…otwierali także szkoły, a elity rządzące Nama i Hererów zaczęły do nich posyłać swoje dzieci i żony. (…) W czasie tych dziesięcioleci, kiedy zachodziły zmiany, całe społeczności oscylowały między tradycjami przodków i burskimi zwyczajami a nowymi ideami z Europy.” Np. kiedy elity obu ludów zaczęły ubierać się po europejsku, zwykli Nama i Hererowie wciąż nosili tradycyjne stroje.

Göring starał się wykorzystać konflikt pomiędzy Hererami a przybyłymi z południa Nama o pastwiska dla bydła na centralnym płaskowyżu. Jednak jego „osiągnięcia” na tym polu były nadzwyczaj mizerne. Wprawdzie udało mu się podpisać „traktat o ochronie i przyjaźni” z najważniejszym wodzem Hererów Maharero Tjamuhą, jednak ten szybko zrozumiał, że Göring go najzwyczajniej oszukał, i w końcu zwrócił się przeciwko niemu i Niemcom.

Totalną kompromitacją zakończyła się próba wyprowadzenia w pole Hendrika Witbooia, najważniejszego przywódcy Nama. Był on wykształconym człowiekiem, doskonale orientującym się w sprawach światowej polityki. W młodości żył w Kolonii Przylądkowej, gdzie osobiście doświadczył, jaki los zgotowali Afrykanom burscy kolonizatorzy, rugując ich z ziemi i obracając w niewolników.

Dobrze rozumiał cele, jakie przyświecały europejskim mocarstwom prowadzącym ekspansję w Afryce. Był także wyśmienitym dowódcą wojskowym, walczącym z powodzeniem przeciwko Hererom, a później niemieckim najeźdźcom. Gdy Göring wezwał go do zaprzestania działań przeciwko „sprzymierzeńcom Cesarza”, Hendrik odpisał mu: „Rozumiem, że chcesz wynegocjować pokój, ty, który nazywasz się Przedstawicielem. Jak mam na to odpowiedzieć? Jesteś przedstawicielem kogoś innego, a ja jestem wolnym i niezależnym człowiekiem, który odpowiada jedynie przed Bogiem. Nie mam ci zatem nic więcej do powiedzenia (…), przedstawiciel ma mniej władzy niż człowiek niezależny, toteż nie widzę potrzeby wysłuchiwania twoich wezwań.

W 1889 do Afryki Południowo-Zachodniej przybyli pierwsi (na razie nieliczni) żołnierze niemieckich wojsk kolonialnych – Schutztruppe, pod dowództwem kapitana Curta von Francois. Wcześniej przez trzy lata był on najemnikiem w Kongo, gdzie umacniał władzę Leopolda II, króla Belgów. Podczas służby dla tego ludobójcy stał się fanatycznym rasistą, oddanym idei supremacji „białej rasy”.

Tymczasem do kolonii zaczęli napływać pierwsi niemieccy osadnicy. Zaniepokojony tym Hendrik Witbooi – który na wojnie z Hererami stracił dwóch synów – postanowił odłożyć na bok osobiste animozje i podjął starania na rzecz porozumienia Nama i Hererów przeciw kolonialistom. Aby temu zapobiec von Francois postanowił rozprawić się z Hendrikiem, i jego ludźmi, najbardziej wojowniczym z plemion Nama.

W 1893 von Francois udało się zaskoczyć obozujących Witbooiów we śnie. Hendrikowi wraz z wojownikami udało się wyrwać pod ostrzałem. Jednak w obozie zostały kobiety, dzieci i starcy, których kolonialni żołdacy bezlitośnie wymordowali.

W Afryce Południowo-Zachodniej po raz pierwszy doszło do czegoś, co nie było niczym nadzwyczajnym, w ponad czterystuletniej historii europejskiego kolonializmu. Rozpoczęła się wojna, w której Nama odnieśli wiele sukcesów. 15 września 1894 roku po zaciętej trzynastodniowej bitwie w górach Naukluft, w której Niemcy użyli artylerii, wyczerpani półtoraroczną walką z przeważającym przeciwnikiem i głodem, Nama zdecydowali się podpisać „Traktat o ochronie i przyjaźni” na dogodnych dla siebie warunkach.

Na początku lat 90-tych XX wieku mimo napływu białych osadników 90 procent ziemi nadal znajdowało się w rękach Afrykanów. Ich elity bogaciły się na handlu gruntami i bydłem. Europejscy osadnicy byli często zmuszeni do dzierżawienia ziemi od Afrykanów. Taka sytuacja wywoływała frustrację białych osadników, którzy przybywając do kolonii liczyli na łatwe wzbogacenie się. Narastał wśród nich rasizm. Pewni bezkarności ze strony władz dokonywali aktów przemocy w stosunku do Afrykanów: „…zeznanie jednego osadnika było warte nawet tyle co siedmiu Afrykanów. Kiedy skazywano białych za zabicie miejscowych, niemal zawsze dostawali wyroki kilku miesięcy, Afrykanie winni śmierci białego byli wieszani. (…) Kiedy przed sądem stawali osadnicy oskarżani o gwałt, sędziowie nierzadko uznawali winną ofiarę, skazując ją na więzienie albo chłostę za ‘składanie fałszywych zeznań’.

Kiedy zrozpaczeni Hererowie rozpoczęli w 1904 roku powstanie, władze niemieckie uznały to za doskonałą okazję do „ostatecznego rozwiązania kwestii Afrykanów.” Niemiecka Afryka miała stać się „przestrzenią życiową” dla rzesz niemieckich osadników. W tym celu trzeba ją było „oczyścić” z „niższych ras”. „Było i jest moją polityką stosowanie siły – absolutny terror, a nawet okrucieństwo. Zniszczę zbuntowane plemiona, przelewając rzeki krwi i pieniędzy. Dopiero wtedy będzie można zasiać ziarna czegoś, co przetrwa” – oświadczył dowódca  Schutztruppe, generał von Trotha.

4 sierpnia 1904 roku, u stóp płaskowyżu Waterberg, 6 tys., doskonale uzbrojona armia niemiecka, osaczyła 50 tys. Hererów w większości kobiet, dzieci i starców. Hererowie zostali zmasakrowani ogniem artylerii i karabinów maszynowych. Ci, którym udało się przebić przez pierścień okrążenia zostali zmuszeni do ucieczki na pustynię Omaheke, gdzie większość z nich dopadła śmierć z pragnienia.

Von Trotha „…wydał swoim wojskom rozkaz odcięcia wodopojów i ustanowienia wzdłuż granicy Omaheke patroli mających pilnować, by żaden Herero nie przedostał się na zachód , na teren kolonii, gdzie mógłby znaleźć wodę i pożywienie”. Później, ze względu na zapotrzebowanie kolonii na siłę roboczą, zamiast zabijać, zaczęto wyłapywać zbiegłych Hererów i osadzać ich w obozach koncentracyjnych.

Więźniów kierowano do robót publicznych, takich jak budowa linii kolejowych, bądź wynajmowano prywatnym przedsiębiorstwom lub osadnikom. „W sumie zabito albo wypędzono 80 procent wszystkich Hererów”. Podobny los stał się udziałem Nama, którzy w większości skapitulowali po tym, jak 29 października 1905 poległ Hendrik Witbooi.

Wszystko, co robili naziści w Europie: masakry, masowe egzekucje, obozy koncentracyjne, głodowe racje żywnościowe, eksterminacja przez pracę – poza komorami gazowymi – miało miejsce w europejskich koloniach na całym świecie. Naziści po prostu zastosowali na terenie Europy, to co przez stulecia stosowano wobec „ludów kolonialnych.”

Do ostatnich chwil w celi (…) Göring (Hermann) twierdził, ze niemiecki kolonializm niczym nie różnił się od kolonializmu brytyjskiego, francuskiego i amerykańskiego. (…) Hitler (…) powiedział, że Niemcy powinny uczyć się od Anglików, którzy za pomocą dwustu pięćdziesięciu tysięcy ludzi (…) rządzili czterystoma milionami Hindusów’.” Kiedy indziej „… powiedział (…), że ludność europy wschodniej spotka taki sam los jak ‘czerwonych Indian’. Miała ulec eksterminacji i zostać zapomniana. ‘Jemy kanadyjskie zboże (…) i nie myślimy o Indianach’.”

Ludobójstwo nie jest jedynie ponurym cieniem przeszłości. Nadal istnieją i odnoszą sukcesy w wyborach partie odwołujące się do rasistowskich „idei”. W 2008 poseł PiS i tępy rasista, Artur Górski, wieszczył z sejmowej mównicy „koniec cywilizacji białego człowieka” po wyborze Obamy.

Rasistą jest Korwin-Mikke. Krzyż celtycki – symbol „białej supremacji” – jest jednym z najpowszechniej obecnych w przestrzeni publicznej symboli: na murach, wlepkach i „kibolskich aksesoriach”.

Groźba ludobójstwa wciąż wisi nad nami dopóki istnieje oparte na wyzysku, opresywne społeczeństwo klasowe.

Michał Wysocki

Wszystkie cytaty pochodzą z książki: David Olusoga; Casper W. Erichsen; Zbrodnia Kajzera; Warszawa 2012

 

Category: Gazeta - lipiec-sierpień 2014

Comments are closed.