baner.pracdem.stary

Film: Tajemnica Filomeny

| 1 kwietnia 2014
Sophie Kennedy Clark jako młoda Filomena.

Sophie Kennedy Clark jako młoda Filomena.

Już od dawna nie jest tajemnicą, że polityka realizowana przez kościelnych hierarchów często polega na zamiataniu pod dywan wykroczeń osób duchownych. Dopiero od niedawna o błędach i niegodziwościach popełnianych przez kler zaczęto mówić głośno.

Jednym z krajów, które bardzo długo zmagały się ze zmową milczenia w tej sprawie, jest Irlandia. Z pedofilią zapewne jeszcze długo Kościół sobie nie poradzi, jednakże molestowanie seksualne to niejedyny z tych wstydliwych problemów.

Od późnych lat 40-tych aż do lat 70-tych za pośrednictwem zgromadzeń zakonnych sprzedano z Irlandii, głównie do USA, ponad 2 tysiące noworodków i dzieci w wieku niemowlęcym. Szacuje się, że ten adopcyjny biznes przyniósł około 50 mln dolarów (wartość dzisiejsza). Jedno dziecko kosztować miało w dzisiejszych pieniądzach ok. 4,5 tys. dolarów.

W 1996 roku irlandzki reporter Mike Milotte napisał książkę Banished Babies (w wolnym tłumaczeniu: Zapomniane Dzieci) i zrealizował film dokumentalny pod tym samym tytułem. Reportaż Milotte okazał się kamieniem milowym w przełamywaniu milczenia, choć wówczas był to temat niemalże nietykalny. Tabu, które przepadło bez echa.

Dopiero w 2002 wstrząsnął światem o wiele mniej informacyjny, za to obrazowy i poruszający film Petera Mullana Siostry Magdalenki (ang. The Magdalene Sisters), który otrzymał Złote Lwy w Wenecji, ogromne uznanie krytyków i dużo mniejsze uznanie Kościoła.

Tajemnica Filomeny (ang. Philomena) w reżyserii Stephena Fearsa (znany przede wszystkim z Niebezpiecznych Związków (ang. Dangerous Liaisons; 1988), Królowej (ang. The Queen; 2006) i Niewidocznych (ang. Dirty Pretty Things; 2002), o której było głośno od sierpnia ubiegłego roku, trafiła do polskich kin stosunkowo późno (21 lutego br.).

Tajemnica Filomeny sprowadza historię dobrze już znaną, do poziomu indywidualnego, wręcz intymnego. Filomena Lee (w tej roli doskonała Judie Dench) postanawia po 50 latach odszukać nieślubnego syna, który został sprzedany do adopcji w USA. Pomóc ma jej w tym Martin Sixsmith (Steve Coogan, znany przede wszystkim z ról komediowych, naprawdę dobry w niespodziewanie odmiennej kreacji). Sixsmith, dziennikarz polityczny, specjalista od zimnej wojny, pogrążony w depresji po utracie pracy dla rządu Tony’ego Blaira i prostoduszna, głęboko wierząca Irlandka zaczytująca się naiwnymi romansidłami, to duet w pewnym sensie komiczny.

Historia jest oparta na faktach, choć nie jest ich wiernym odwzorowaniem. Choć film wyostrza różnice klasowe między parą głównych bohaterów, prawdziwa Filomena Lee nie jest wcale naiwną zdewociałą staruszką, a otwartą i tolerancyjną emerytowaną pielęgniarką psychiatryczną; nie pojechała też do USA z Sixsmithem, a tajemnicę tożsamości syna rozwikłała córka pani Lee – Jane, przy pomocy internetu i archiwów zakonnych.

Sama Lee podkreśliła również w jednym z wywiadów, że konwent, w którym przebywała, nie był tak rygorystyczny, jak klasztory Magdalenek. Warto nadmienić, że w przypadku filmu Siostry Magdalenki było wręcz odwrotnie, jedna z byłych “podopiecznych” Mary-Jo McDonagh krytykowała reżysera za wyłagodzenie realiów panujących w domach dla upadłych kobiet prowadzonych przez Magdalenki.

Fakt, że historia Filomeny została przez Hollywood podkoloryzowana jest sprawą zupełnie drugorzędną. Film spotkał się ze sporą dozą krytyki, za rzekomy atak na Kościół. Uwadze większości obrońców Kościoła umyka jednak fakt, że nie wypowiada Filomena walki ani Bogu, ani Kościołowi ani tym bardziej wierze. Więcej, w duchu religii i nauki kościoła wybacza ona swoim “oprawcom”.

Trudno nie zgodzić się z czteroma nominacjami oskarowymi, czy nagrodą za najlepszy scenariusz na festiwalu w Wenecji. W Tajemnicy Filomeny nie ma tragicznych zwrotów akcji, ani nadmiernego melodramatyzmu. Jest życie i dramat kobiety skrzywdzonej przez niedorzeczny system.

Bo nie o Kościół tu chodzi, ani o religię, a o system, który zniszczył życie tysięcy kobiet i dzieci, umożliwiając zniewolenie i poniżenie oraz totalną kontrolę poprzez stygmatyzowanie kobiet za samotne macierzyństwo, obciążanie ich karą za aktywność seksualną przy jednoczesnym braku jakiejkolwiek edukacji seksualnej.

U podstaw machiny biznesowej pozwalającej na sprzedaż dzieci “upadłych” kobiet, wyzyskiwanie ich poprzez niewolniczą (jak w przypadku Magdalenek) lub po prostu nieodpłatną (jak to było z Filomeną) pracę leży tak naprawdę systematyczny ucisk kobiet. Nawet same zakonnice były nieświadomie jego ofiarą.

 

Banished Babies działa jako grupa na portalu społecznościowym Facebook. Liczy 343 członków. Pomaga matkom i dzieciom w poszukiwaniach i spotkaniach po latach.

Ela Bancarzewska

Category: Gazeta - kwiecień 2014

Comments are closed.