baner.pracdem.stary

O równość i wolność trzeba walczyć

| 1 marca 2014
04.03.14 Pielęgniarki w Brzegu rozpoczęły strajk okupacyjny

04.03.14 Pielęgniarki w Brzegu rozpoczęły strajk okupacyjny

Dwie sprawy w szczególny sposób pokazały ostatnio jak ważne jest, by istniał aktywny ruch działający na rzecz praw kobiet – by co roku odbywała się liczna, żywa i oburzona Manifa z okazji Dnia Kobiet.

Duch „gender”

Po pierwsze:  Ofensywa ze strony hierarchów kościelnych i prawicowych polityków w sprawie „gender” rozpętała histerię wokół kwestii społecznych ról płciowych, z absurdalnymi oskarżeniami wobec wszystkich, którzy nie akceptują zabetonowanych stereotypów propagowanych przez biskupów i ich sojuszników.

„Gender studies” to nauka, która wprowadza aspekt płci do różnych dyscyplin naukowych – do socjologii, psychologii, ekonomii, prawa, nauk politycznych, medycyny, historii, antropologii… Dyskryminacja, nierówność, równość to kluczowe słowa w tej interdyscyplinarnej nauce. Dlaczego kobiety zarabiają mniej niż mężczyźni? Dlaczego istnieje podział na „męskie” i „żeńskie” zawody? Dlaczego ogromna większość ofiar przemocy domowej to kobiety? Dlaczego wiele młodych dziewczyn choruje na zaburzenie odżywiania? Jaką rolę odgrywa podział płciowy w kulturze, w polityce, w religii? Takimi i podobnymi zagadnieniami zajmują się naukowcy „gender studies”.

Jako część tej analizy wchodzi też sytuacja osób transpłciowych, czyli osób, które nie utożsamiają się ze swoją płcią biologiczną oraz ich prawo do skorygowania tej płci. „Antygenderyści” histeryzują na ten temat, absurdalnie twierdząc, że w „gender” chodzi o to, że każdy może wybierać swoją płeć.

Bardzo znamienne jest to, że biskupi i prawicowcy widzą w nauce o społecznych aspektach płci wielkie zagrożenie i potencjalne zniszczenie rodziny i ładu społecznego. Równość płciowa… niszczy ich model rodziny. Ich zdaniem podporządkowanie kobiet i dzieci to stan dany od Boga lub natury, którego nie należy kwestionować. Tymczasem historia i antropologia pokazują, że niska pozycja społeczna kobiet nie istnieje od zawsze i powstawała razem z początkiem podziałów na klasy.

 

Decydowanie o swoim ciele

Również w sprawie aborcji znowu „obrońcy życia” poszli na ofensywę, by odebrać malutką resztkę możliwości decydowania o swoim ciele, które daje w bardzo nielicznych przypadkach polska ustawa antyaborcyjna – jedna z najbardziej restrykcyjnych w Europie.

Propozycja zaostrzenia ustawy jest bezczelnym atakiem na te bardzo nieliczne kobiety, które przerwały ciążę, ponieważ znalazły się w tak bardzo trudnych sytuacjach życiowych, że nawet antykobiece prawo polskie uznaje, że mają prawo zdecydować się na nierodzenie dziecka.

Ustawa antyaborcyjna jest fikcją, jeśli chodzi o liczbę rzeczywistych dokonanych aborcji. Kilkaset zabiegów dokonuje się co roku legalnie, w ramach ustawy – a w różnego rodzaju podziemiu co najmniej sto razy tyle. Absurdalne jest więc założenie antyaborcjonistów, że bardziej restrykcyjne prawo w tym zakresie doprowadzi do rodzenia się więcej dzieci.

Antykobiecą istotę obowiązującej ustawy spotykamy ponownie w traktowaniu ciężarnych, rodzących i wychowujących dzieci kobiet. Niechciana ciąża oznacza ogromny problem dla wielu tysięcy z nas – problem emocjonalny, społeczny, ekonomiczny. Brak edukacji seksualnej w szkole, ograniczony i kosztowny dostęp do antykoncepcji, także nie ułatwiają sytuacji.

Udało się na razie odeprzeć ataki, ale chcemy iść do przodu, nie tylko bronić status quo. Żeby nie znaleźć się w defensywie musimy toczyć stałą ideologiczną walkę o prawo kobiety do decydowania o własnym ciele i życiu.

 

Podział klasowy

Silny ruch kobiet jest więc istotny, jeśli chcemy pójść w kierunku bardziej równego, sprawiedliwego społeczeństwa. Potrzebujemy jednak czegoś więcej. Kobiety, tak samo jak mężczyźni, są podzielone na bogate i biedne, wyzyskujące i wyzyskiwane. Potrzebna jest więc polityka klasowa; walka w interesie całej klasy pracowniczej, która obejmuje osoby obu płci. Dla większości kobiet takie sprawy, jak podwyższenie wieku emerytalnego, niska płaca minimalna, brak miejsc pracy, skandalicznie niski poziom zasiłków, cięcia w ochronie zdrowia i edukacji ma duży wpływ na jakość życia.

Wtedy nie wystarczy mówić o większej liczbie kobiet w polityce, ale też o tym, jaką politykę i jakie klasowe interesy te kobiety reprezentują. W celu polepszenia sytuacji życiowej kasjerek, pielęgniarek, przedszkolanek, emerytek czy kobiet bezrobotnych nie przydają nam się Kidawa-Błońska czy Gronkiewicz-Waltz – no, i na pewno też nie Pawłowicz czy Kempa, które chcą zmusić kobiety do życia według swojego autorytarnego schematu.

 

Twój Ruch?

Dlatego też mamy krytyczny stosunek do startowania w wyborach do europarlamentu przez niektóre znane feministki z list Europy Plus Twojego Ruchu. Dominujący kierunek tej partii, mimo liberalnych poglądów w sprawach „obyczajowych”,  stanowi siłę antyspołeczną w sprawach gospodarki – opowiadając się za polityką, która uderza w zwykłe kobiety. Lider i większość posłów tej partii zagłosowali za wyższym wiekiem emerytalnym. Palikot wypowiedział się przeciw podwyższeniu płacy minimalnej, jest też za zachowaniem OFE. W skrócie to  polityka neoliberalna skierowana przeciw niezamożnym kobietom.

Trzeba się też odciąć od iluzji, co do Unii Europejskiej, jako narzędzia, by osiągnąć polepszenie sytuacji kobiet. Skutki kryzysu ekonomicznego, panującego w wielu krajach Unii, są wzmocnione przez świadomą politykę jej liderów –  ofiarami zwolnień i cięć w sektorze publicznym, w zasiłkach, pomocy społecznej są często po pierwsze kobiety. Ostatnie statystyki pokazują, że kobiety w krajach UE nadal zarabiają 16% mniej na godzinę niż mężczyźni.

 

Manifa przeciw wyzyskowi

Manifa musi być antidotum na „feminizm” kobiet średniej i wyższej klasy, którym chodzi tylko o równouprawnienie w ramach istniejącego porządku –  nie naruszając podziału klasowego.  Manifa ma dumną tradycję przyciągania również działaczek ze związków zawodowych i miejsc pracy oraz promowanie haseł przeciw wyzyskowi, kapitalizmowi i nawet za rewolucją. W tym kierunku musi pójść ruch feministyczny, jeśli mamy osiągnąć prawdziwą równość i wolność.

Warto brać przykład od tych kobiet, które ponad 100 lat temu postanowiły zacząć obchodzić Dzień Kobiet 8 marca. Były one ściśle związane z ruchem pracowniczym i socjalistycznym. Widziały walkę o wyzwolenie kobiet jako część walki o wyzwolenie całej klasy wyzyskiwanej, pracowniczej.

Ellisiv Rognlien

Category: Gazeta - marzec 2014

Comments are closed.