Bojowniczka, nie księżniczka

| 1 lutego 2014
Jennifer Lawrence jako  Katniss Everdeen

Jennifer Lawrence jako
Katniss Everdeen

Przy całym gender-zamieszaniu, bez względu na to, czy ma ono jedynie charakter językowy, czy też polityczny wymiar, nie sposób oprzeć się refleksji na temat stereotypizacji ról społecznych. Odwołując się do kolejnego utartego sformułowania można by powiedzieć – jak cię widzą, tak cię piszą, a widzą cię tak, jak pokazują cię media.

Gender jest gorącym tematem nie tylko w Polsce. Na całym świecie walka o równość płci trwa i nie wolno w niej ustawać. Jedną z najważniejszych platform tej walki i dyskusji są media, a zwłaszcza media audiowizualne.

Rok 2013 i początek 2014 przyniosły drobne, ale znaczące zmiany. Ważne jest mówienie o nich, aby nie zostały zagłuszone przez obrońców konserwatywnego porządku społecznego.

Nie ulega wątpliwości, że kreowany przez media, zwłaszcza reklamę, obraz kobiety jest nienaturalny, często odhumanizowany i sprowadza się do seksistowskiej podmiotowości, epatując hiperrealnie doskonałą nagością. Amerykańska aktywistka, mało w Polsce znana, Jean Kilbourne już od lat 80-tych ostrzega przed tego typu manipulacją w serii filmów Killing us Softly. Najnowszy, czwarty już film z tej serii, wydała w 2010 roku. Fragmenty jej filmów oraz wywiady z Jean Kilbourne dostępne są nieodpłatnie w serwisie Youtube.

Jean Kilbourne, która śledzi rynek medialny już od lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia, uważa, że w sposobie pokazywania kobiet i ich ról niewiele się zmieniło. Krytyka, z jaką spotykają się te nieliczne filmy i twórcy, którzy zmienić coś próbują, może być na to najlepszym przykładem.

Lena Dunham – okrzyknięta przez miesięcznik Vogue “nową królową komedii” amerykańska scenarzystka, aktorka i reżyserka kultowego serialu HBO Girls – wywołała niemałe zamieszanie w mediach, kiedy trafiła na jego lutową okładkę. Kultowy magazyn umieścił na niej bowiem tylko twarz Dunham (oczywiście po obróbce w Photoshopie), a nie, jak zazwyczaj, całą postać. Nieoficjalnie mówi się, że chodzi o nieco pulchną, lub też – normalną – nieidealną figurę aktorki. I tu właśnie spotykają się Jean Kilbourne, Lena Dunam i kobiety w ogóle w konfrontacji z “ideologią gender” i mediami, gdzie nie ma już miejsca na rozmiar inny niż ‘0’. Nie ma też miejsca (jeszcze) na silne, zadowolone z siebie kobiety, które nie dążą za wszelką cenę do photoshopowego ideału.

Burza rozpętała się jednak dopiero, kiedy Tim Molloy, dziennikarz amerykańskiej platformy medialnej The Wrap, w trakcie rozmowy z Dunham promującej najnowszą serię uznał, że serial Girls epatuje nieatrakcyjną nagością, która nie jest podniecająca, jak na przykład w Grze o Tron.

13 stycznia Polska HBO zaczęła emisję kolejnego, trzeciego już sezonu Girls (premiera światowa 7 stycznia). Serial z całą pewnością przyciągnie przed telewizory rzesze starych i nowych fanów.

Girls to ciekawa, warta obejrzenia odtrutka na Sex w wielkim mieście, i chwała Lenie Dunham za promowanie prawdziwej, naturalnej kobiecości. Jednak nie można zapominać, że o wielu problemach egocentryczne dziewczyny z nowojorskiej middle class nie mówią. Białe, z dobrych domów, z porządną i drogą edukacją reprezentują tylko nieliczną, uprzywilejowaną część swojego pokolenia.

Inny głośny film ubiegłego roku i jednocześnie najbardziej wyczekiwany film 2014 to kolejne ekranizacje trylogii Suzanne Collins, Hunger Games. Główna bohaterka Katniss Everdeen (znakomita rola Jennifer Lawrence) jest nie tylko antytezą hołubionej przez przeciwników gender wiotkiej, słabej, zajmującej się tylko wyglądaniem ładnie i zdobyciem męża kobiety. Katniss poluje, utrzymuje rodzinę, jest inteligentna, odważna i walczy na śmierć i życie w obronie słabego wrażliwego mężczyzny.

Dodatkowo, grająca rolę głównej bohaterki Jennifer Lawrence bezkompromisowo rozprawia się z Hollywoodzką presją chudości i otwarcie żartuje sobie, że jest otyła, albo że jest być może jedyną aktorką w Hollywood, która nie cierpi na anoreksję. Podkreśla, że chce, aby rzesze fanek Hunger Games na całym świecie widziały Katniss jako zdrową, wysportowaną dziewczynę o normalnych proporcjach. Zarówno wizerunek, jak i postawa Katniss Everdeen, są popkulturowym novum i wzorcem dla nastolatek na całym świecie. To już nie wychudzona, romantyczna Bella Swan (Zmierzch) z wiecznie podkrążonymi oczami i staromodnym wampiryzmem.

Zmiany pojawiły się już nawet u Disneya. Po pierwszej czarnoskó- rej księżniczce (Księżniczka i żaba, 2009) przyszła kolej na księżniczkę “wyemancypowaną” i niezależną. W listopadzie 2013 do kin weszła najnowsza animacja wytwórni zatytułowana Kraina lodu (ang. Frozen) i po raz pierwszy nie znajdziemy w niej ani śladu typowej disneyowskiej księżniczki.

Co prawda już dwa poprzednie filmy animowane Merida Waleczna (ang. Brave, 2011) i Zaplątani (ang. Rapunzel, 2010) zapowiadały zmiany, ale dopiero bohaterki Krainy lodu – siostry Anna i Elsa – nie potrzebują księcia do zdjęcia uroku, są inteligentnymi, silnymi kobietami i niekoniecznie jedynym sensem i celem ich życia jest przyszłość u boku mężczyzny.

Czy jednak kilka filmów Disneya i kilka odważnych aktorek wystarczy, aby zmieniło się podejście nie tylko mediów, ale przede wszystkim szerszej opinii publicznej, do kwestii statusu i roli społecznej kobiet? Dlaczego Irena Kwiatkowska jako “kobieta pracująca” była postacią komiczną, a Melanie Griffith w “Pracującej Dziewczynie” musiała zacząć sypiać z kochankiem swojej szefowej, żeby coś osiągnąć?

Wytwórnia Disneya próbuje przekonać małe dziewczynki, że mogą sobie doskonale poradzić w życiu bez księcia, jednocześnie zatrudniając jedynie 4 duże dziewczynki (na 11 miejsc) w radzie nadzorczej i kolejne 4 (na 16) jako menedżerki najwyższego szczebla w swojej korporacji.

Trudno ocenić, do jakiego stopnia lansowany obecnie typ kobiecej bohaterki jest tylko modą, a w jakim stopniu wynikiem zmian i potrzeb społecznych. Kilka filmów i książek, bez względu popularność, nie poprawią sytuacji milionów kobiet na świecie. Równość płci może być osiągnięta tylko przez głęboką zmianę systemową, edukację i uświadamianie. Być może Katniss Everdeen zaczęła nieświadomie zupełnie inną rewolucję, niż ta czysto polityczna przeciwko fikcyjnemu Kapitolowi.

Ela Bancarzewska

Category: Gazeta - luty 2014

Comments are closed.