Kapitał zawsze obcy

| 1 października 2013

MarcPol

Wśród związkowców często można usłyszeć słowa o dominacji w Polsce kapitału zagranicznego i wynikających z tego problemach polskiej gospodarki. Także na wrześniowych protestach wśród przemawiających liderów związkowych przewijały się hasła “obrony polskiego przemysłu”.

Poglądy te są w jakimś stopniu zrozumiałym, choć zniekształconym wyrazem protestu przeciw prywatyzacji i wszechwładzy wielkich koncernów. Koncernów, które mogą liczyć na przychylność rządzących (choćby w postaci ulg podatkowych), będąc jednocześnie bezwzględnymi wobec pracowników. Ostatnie protesty związ-­ kowe pod marketami sieci “Lidl” to w tym temacie tylko czubek góry lodowej.

Nacisk na “obronę polskich przedsiębiorstw” jest jednak błędny – przynajmniej z dwóch powodów. Po pierwsze nie jest prawdą, że kapitał zagraniczny jest w Polsce dominujący. Według danych GUS z 2011 r. udział kapitału zagranicznego w produkcie globalnym w Polsce wynosi 23%. Wyższy jest udział w produkcji sprzedanej przemysłu – 36,9% – ale i tu jest on niższy niż produkcja przedsiębiorstw prywatnego kapitału krajowego (39,5%) (do tego dochodzi produkcja sektora państwowego – 14,1% – i rozmaitych mieszanych form własności).

Jeśli chodzi o zatrudnienie, to w jednostkach kapitału o własności zagranicznej pracuje tylko 10,11% ogółu zatrudnionych. Innymi  słowy, choć są branże, w których kapitał zagraniczny jest dominujący (np. w sektorze bankowym – blisko 64% aktywów banków to kapitał zagraniczny), to wyraźna większość produktu wytwarzana jest w krajowych firmach, a aż 9 na 10 pracowników ma naprzeciw siebie polskiego kapitalistę (prywatnego lub, rzadziej, państwowego).

Przede wszystkim jednak trzeba podkreślić, że z punktu widzenia pracujących każdy kapitał jest obcy, niezależnie od tego jaki paszport i nazwisko nosi jego właściciel/ka. Nasze warunki pracy nie zależą od tego, czy pracujemy dla polskiego czy dla zagranicznego oligarchy.

Bankierzy bogacą się naszym kosztem, ale polscy bankierzy choćby w Getin Banku nie są mniej chciwi niż ci z Deutsche Bank. Warunki pracy w Lidlu czy Biedronce są bardzo złe, ale takie same są w “prawdziwie polskiej” sieci MarcPol.

Zadaniem związkowców jest organizowanie się przeciw tyranii biznesmenów w miejscach pracy, a nie bycie grupą lobbingową dla mitycznych “naszych” sprawiedliwych przedsiębiorców – nie są bowiem oni ani nasi ani sprawiedliwi.

 

Filip Ilkowski

Category: Gazeta - październik 2013

Comments are closed.